Luty to kolejny miesiąc, w którym sprzedaż przyczep rolniczych w porównaniu z rokiem poprzednim spadła o 50 proc. Tak słabego wyniku nie było od dawna - informuje agencja Martin&Jacob, monitorująca rynek rolniczy.

W drugim miesiącu 2014 r. zarejestrowano 305 nowych przyczep rolniczych. Przed rokiem licznik rejestracji zatrzymał się na 606 sztukach. Spadek odczuli niemal wszyscy producenci. Tak złego wyniku nie było co najmniej od pięciu lat.

- Rynek przyczep rolniczych monitorujemy od 2009 roku. Ostatni raz sprzedaż zbliżoną do tegorocznej odnotowano w lutym 2011 roku. Zarejestrowano wówczas 332 przyczepy rolnicze - mówi Mariusz Chrobot z Martin & Jacob.

Zupełnie inaczej wygląda rynek maszyn używanych. W tym miesiącu zarejestrowano 235 przyczep z drugiej ręki (to o 34 proc. więcej niż przed rokiem). Ta sytuacja pokazuje, że rolnicy chcą inwestować, ale nie są skłonni na wydatki rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych na nowy sprzęt. Jak podkreślają dilerzy, główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest brak funduszy unijnych.

- Ze swojej strony robimy wszystko by sprzedaż wyglądała jak najlepiej, jednak brak kredytów preferencyjnych i dopłat z Uni Europejskiej na modernizację rzuca cień na cały rynek maszyn rolniczych. Inną sprawą jest fakt, że sezon na zakup przyczep jeszcze nie nadszedł. Liczymy, że sytuacja będzie się poprawiała w miarę zbliżania się do okresu żniw - mówi Zbigniew Kłak z firmy Agrarada, która jest dilerem marki Pronar.

Podobał się artykuł? Podziel się!