Właściciel pojazdu oprócz pieczątki w dowodzie rejestracyjnym otrzymuje zaświadczenie, na którym zapisane jest m.in. wskazanie licznika. Jest to ważny krok w walce z fałszowaniem przebiegów, które w dużym stopniu dotyczy również rynku ciągników rolniczych.

Docelowo można będzie sprawdzić historię przebiegu każdego pojazdu poprzez internet wpisując jego numer rejestracyjny. Oczywiście nie oznacza to końca kręcenia liczników, jednak wprowadzenie nowego prawa z pewnością w dużym stopniu je ograniczy i utrudni.

Niestety, najczęściej przekręcanie liczników motogodzin ma miejsce podczas sprowadzania ciągników z Zachodu a nowe przepisy temu nie zapobiegną. Jest jednak szansa, że za kilka lat maszyny kupione w Polsce będą miały bardziej wiarygodną dokumentację.

Kręcenie liczników jest powszechne bo w Polsce praktycznie nie sprzedawalne są ciągniki z przebiegiem większym niż 10 tys. mth i jak przyjrzymy się ogłoszeniom praktycznie takich nie ma.

Tymczasem duża część sprowadzanych ciągników ma w rzeczywistości ponad 15, a niejednokrotnie ponad 20 tys. mth - wystarczy sprawdzić ogłoszenia zamieszczane na niemieckich, francuskich czy angielskich portalach ogłoszeniowych.

Te same maszyny po przekroczeniu Odry są myte, malowane, otrzymują nowe obszycie fotela i rozpoczynają drugą młodość z przebiegiem 5-6 tys. mth.

Wielu polskich rolników, zwłaszcza właścicieli mniejszych gospodarstw, jest w stanie w to uwierzyć, bo w ich ciągnikach roczne przebiegi na ogół nie przekraczają 500-800 mth.

Tymczasem na Zachodzie ciągniki z małymi przebiegami w dobrym stanie są drogie, dużo droższe niż w Polsce, a tym samym nie da się na nich zarobić. Sprowadzane są tylko uszkodzone lub bardzo wyeksploatowane maszyny z przebiegami, których wielkość przeraziłaby przeciętnego Polskiego rolnika. Warto podkreślić, że w dużych gospodarstwach rolnych niektóre ciągniki w ciągu 10 lat przepracowują ponad 20 tys. mth!

Podobał się artykuł? Podziel się!