- W pierwszym półroczu 2015 roku było takie bardzo pozytywne szaleństwo. Mieliśmy takie dni kiedy przyjmowaliśmy po 100 zamówień na maszyny, więc sprzedaż była ogromna- chwali się Mariusz Pracki, dyrektor marketingu KFMR Krukowiak.

Wzrost sprzedaży tradycyjnie wynikał z uruchomienia funduszy europejskich na zakup maszyn rolniczych. Dla rolników był to ostatni dzwonek, by skorzystać z finansowej puli pochodzącej ze starego PROW-u.

Ich szanse na pozytywne rozpatrzenie wniosku znacznie wzrastały kiedy decydowali się oni na tzw. rozwiązania proekologiczne do których zaliczano m.in. zakup opryskiwacza. Dlatego beneficjenci z dużą ochotą inwestowali w zakup samego opryskiwacza lub kupowali go w pakiecie z ciągnikiem.

Teraz Krukowiaka jak i inne firmy czeka spora niewiadoma. - Ten rok jest niepewny. Wszystko jest na razie w zawieszeniu jeśli chodzi o fundusze unijne. Na pewno nie można powiedzieć, że to będzie jakiś tragiczny rok. Rolnictwo wymaga profesjonalnych maszyn. Profesjonalny rolnik nie pozwoli sobie na maszynę, która nie zapewnia mu odpowiedniej jakości wykonania oprysku - uważa nasz rozmówca.

Poza tym tzw. posucha na rynku im nie grozi, bo polskie firmy mają już ugruntowaną pozycję także za granicą: - Średnio w roku około 25 do 30 procent maszyn sprzedawana jest za granicę, do Niemiec, Francja, Austria ale też i Ukraina Rosja, Białoruś, Czechy- przyznaje Mariusz Pracki.

Czym w tym roku Krukowiak będzie się starał zainteresować rolników?

- Stawiamy na unowocześnianie poprzednich modeli, poza tym naszą ostatnią premierą był Notos – opryskiwacz do kukurydzy, który zamiast tradycyjnej belki miał działo wypuszczające ciecz roboczą nawet do 47 metrów w bok. To jest taka nasza odpowiedź dla tych, którzy uprawiają kukurydzę a nie mają opryskiwacza samobieżnego – przekonuje dyrektor marketingu Krukowiaka.

Cena opryskiwacza do kukurydzy KFMR Krukowiak Notos rozpoczyna się już od 44 tys. zł.