O tym, że lucerna jest zielonką trudną do zbioru, można było przekonać się podczas pokazu pracy maszyn, zorganizowanego w gospodarstwie Morzyce przez „Farmera” i Ośrodek Hodowli Zarodowej w Osięcinach. Było to widoczne już w momencie koszenia, ale także podczas kolejnych etapów zbioru, gdy sprężyste palce przetrząsaczy i zgrabiarek uginały się pod naporem ciężkich łodyg, a prasy aż stękały z wysiłku, cokolwiek dławiąc się masywną, mokrą zielonką. Wniosek z tego jeden: lepiej zakiszać lucernę podsuszoną, nawet gdy technologia kiszenia pozwala na konserwację mokrej.

W czasie pokazu koszenia można było usłyszeć pytanie: czy aby na pewno lucerna została  ścięta, czy tylko „przeczesana”? Rzeczywiście, po szybkim przejeździe pierwszej kosiarki Disco 3050, a potem także większości następnych, gęsty łan wyglądał na pierwszy rzut oka na tylko nieco potargany, lecz wciąż stojący. Dopiero przetrząsacze bezlitośnie rozwiały to złudzenie, formując z niby to nieskoszonej lucerny rozłożysty dywan. Po przetrząsaczach w pole wyjechały zgrabiarki. Oprócz maszyn karuzelowych pojawiła się także bierna zgrabiarka gwiazdowa. Taki sprzęt, uznawany za archaiczny, ma swoje zalety – prostą konstrukcję, dużą prędkość roboczą i wynikającą z niej wydajność oraz małe zapotrzebowanie mocy. Pracująca w Morzycach włoska zgrabiarka Tonutti Raptor V10 4GW, przywieziona przez Rolmot Zakrzewo, miała 10 gwiazd i szerokość roboczą 5,85 m, ale bierne zgrabiarki tej firmy mogą mieć nawet 16 gwiazd i zgrabiać zielonkę z pasa o szerokości 8,5 m. Ramiona z gwiazdami ustawione są podczas pracy w literę V i zgrabiają do środka, tworząc pokos około metrowej szerokości.

Nie mniej interesujące od maszyn do zielonek były współpracujące z nimi ciągniki, zwłaszcza te najnowsze. Zwracały uwagę efektowne Claasy z serii Ares, tani Foton Warfamy, solidna i wszechstronna Valtra z nowej serii N, z najmocniejszymi na świecie, nawet 160-konnymi silnikami czterocylindrowymi, czy najnowszy i najbardziej ekologiczny z dotychczasowych 122-konny Zetor 11741-4C. Nowe Aresy ATX i ATZ po modernizacji wyglądają jeszcze atrakcyjniej. Nic dziwnego, że w ostatnim międzynarodowym konkursie na ciągnik roku Aresy ATZ uznano za najładniejsze. Na uwagę zasługują jednak nie tylko przyciągającą wzrok linią, lecz rozwiązaniami technicznymi, w tym 24-biegową, zautomatyzowaną skrzynią przekładniową z aż 6-stopniowym Powershiftem, mocną hydrauliką i podnośnikiem o pokaźnym udźwigu 8,5 t.

Chiński Foton Pol-Mot 824, o mocy 82 KM, oferowany przez Warfamę z Dobrego Miasta, może okazać się przebojem rynku. Jeśli tak się stanie, polscy rolnicy otrzymają ciągniki z Dalekiego Wschodu także o większej mocy. Foton 824 jest obecnie najtańszym ciągnikiem średniej klasy w tym zakresie mocy (kosztuje 89 tys. zł brutto). Wyposażony w sprawdzony czterocylindrowy doładowany silnik Perkinsa, o pojemności prawie 4 l, suche dwutarczowe sprzęgło Luk i wiele innych podzespołów znanych producentów, nie powinien sprawiać też kłopotów serwisowych, choć miejscem jego narodzin są odległe Chiny. Warto podkreślić, że w wyposażeniu standardowym jest komfortowa kabina z klimatyzacją.

Pokaz w Morzycach wzbogaciły również maszyny z osięcińskiego gospodarstwa. A ma się ono czym pochwalić: lucernę zbierała potężna sieczkarnia samobieżna Claas Jaguar 840, do silosu woził pojemny zestaw transportowy (140-konny New Holland TM z dwiema przyczepami Metalfachu), nieodzowny w tej technologii, a ugniatał w silosie masywny 230-konny ciągnik New Holland TG z podwójnym ogumieniem na tylnych kołach. Jego manewrowanie w silosie ułatwiał niewielki promień skrętu, a także przekładnia typu Powershift z elektrohydraulicznym rewersem, umożliwiająca poruszanie się i zmianę kierunku jazdy bez użycia sprzęgła. Przydatne w silosie i przy grząskiej glebie podwójne koła można łatwo i szybko zdemontować, dzięki nowoczesnym szwajcarskim sprzęgom Grassdorf HD.

Oprócz zestawu transportowego zielonkę do silosu woziła też wielka ponadsiedemdziesięciometrowa przyczepa zbierająca Pöttinger Jumbo 7200 (przywieziona przez Pöttingera), a podgarniała osięcińska ładowarka teleskopowa Manitou. Ładowarka Manitou przydała się nie tylko do podgarniania lucerny, lecz także do jej załadunku na stół specjalnej prasy silosowej. Oprócz tradycyjnego kiszenia w silosie można było bowiem zobaczyć również oryginalny sposób zakiszania zielonki w rękawie foliowym. Firma Ag-Bag Polska zaprezentowała prasę silosową Ag-Bagger 7000 (największy model), o wydajności 50–100 t/h, formującą rękawy foliowe o długości od 30 do 75 m i ładowności 50–350 ton. Rzecz jasna, taki sprzęt jest uzasadniony tylko w bardzo dużych gospodarstwach, bo jego rentowność to 5000 ton zielonki rocznie (co najmniej tyle musi zakisić, aby opłacało się go kupić). Ta nowoczesna technologia jest dostępna jednak także dla mniejszych gospodarstw poprzez usługi. Cena zakiszenia tony paszy, łącznie z folią (ale bez koniecznego dodatku kiszonkarskiego), wynosi 22 zł brutto. Jest to na pewno więcej niż wynosi koszt kiszenia w silosie lub pryzmie, ale uzyskana w ten sposób kiszonka jest najwyższej jakości.

W Morzycach zakiszano zielonkę wprost z pola, co w tej technologii (podobnie jak przy zakiszaniu w foliowanych balotach) nie jest dobrym rozwiązaniem. Do prawidłowego zakiszania potrzebna jest tu zielonka podsuszona, do zawartości suchej masy na poziomie co najmniej 35 proc., aby nie było zbyt dużo soków. W przeciwieństwie do silosu przejazdowego, z hermetycznie zamkniętego rękawa nadmiar soków nie ma gdzie odpłynąć i z zakiszanej masy robi się mazista pacia.

Prasami Ag-Bagger można zakiszać w rękawie również ziarno, całe lub wcześniej rozdrobnione, wysłodki i inne pasze. Kiszonka w rękawie może być przechowywana bardzo długo, bez pogorszenia jej jakości. Potwierdza to 75-metrowy rękaw z kiszonką z kukurydzy (CCM) w doskonałym stanie, leżący w gospodarstwie w Morzycach już od dwóch lat, traktowany jako rezerwa paszowa.

Firma Ag-Bag Polska przywiozła na wystawę maszyn także interesujący fiński gniotownik Murska – największy model o wydajności 30–40 t/h. Ta maszyna nie dość, że gniecie ziarno, może również je upychać w rękawie, ale o mniejszej średnicy, podobnie jak Ag-Bagger. Produkowane są też mniejsze gniotowniki, o wydajności od 3–5 t/h, bez możliwości upychania w rąkawie, za to z kanałem wyrzutowym. Duży i wydajny gniotownik zakiszający nie jest potrzebny w mniejszym gospodarstwie, które może skorzystać z usług. Koszt rozdrobnienia i zakiszenia np. ziarna kukurydzy zwożonego wprost z pola wynosi około 38 zł/tonę (plus koszt zakwasu 15–35 zł/t). Może wydawać się, że to drogo, ale jeśli ziarno i tak będzie skarmiane w gospodarstwie, stanowi to bardzo atrakcyjną alternatywę wobec suszenia, którego koszt ocenia się obecnie na około 100 zł/t.

Źródło "Farmer" 12/2006

Podobał się artykuł? Podziel się!