Skąd pomysł na taką podróż? W ubiegłym roku Mikołaj Marecki zagrał dzieci na grzyby traktorem z przyczepką. Krótka wyprawa wszystkim bardzo się spodobała. - To była zupełnie inna perspektywa w trakcie jazdy, a widoki całkiem różne od tego, co można zobaczyć z okien samochodu. Do tego jeszcze ludzie mijani na trasie wciąż się uśmiechali - wspomina pani Emilia.

To zachęciło Państwa Mareckich do myślenia o dalszych podróżach miniciągnikami. Wykonali jazdę testową, która utwierdziła ich w przekonaniu, że to bardzo dobry pomysł. - Lubimy podejmować w życiu wciąż nowe, odważne wyzwania, a takim właśnie jest podróż przez ponad połowę kraju na miniciągnikach Kubota - zauważa pani Marecka. - Tempo życia w dużych miastach jest inne, my żyjemy trochę wolniej. Miniciągniki rozpędzają się - jeden do 18, drugi do 15 km na godzinę, więc nasza trasa będzie płynęła wolno i spokojnie - śmieje się.

Wyprawa w Bieszczady rozpoczęła się 26 lipca. Trasa zajmie 12 dni, w trakcie których przemierzą ponad 850 kilometrów przez kilkadziesiąt miast Polski. Przejadą przez województwa wielkopolskie, łódzkie, opolskie, śląskie, małopolskie i podkarpackie. Koniec przewidziany jest 6 sierpnia, w Dwerniku w Bieszczadach. Tam spotka się cała rodzina i znajomi. Wszyscy razem, już samochodami, wrócą do domu. Maszyny będą jechały na przyczepce.

- Mimo naszego entuzjazmu znajomi i sąsiedzi pukali się w czoło, gdy słyszeli, co zamierzamy zrobić. Chyba do końca mieli nadzieję, że porzucimy ten pomysł - śmieje się pani Emilia.

- Będziemy jechać od rana do południa. Wtedy odpoczniemy, głównie od upału. Ruszymy znów wczesnym popołudniem, by przed zmierzchem zatrzymać się na nocleg. Bierzemy namioty, mamy nadzieję, że gdy nie znajdziemy żadnego bezpiecznego miejsca, będziemy mogli liczyć na uprzejmość rolników. Może udostępnią nam kawałek swojej działki? - zastanawia się pani Emilia.

A co jeśli same maszyny odmówią posłuszeństwa? W tej ostatniej kwestii akurat Państwo Mareccy mogą liczyć na pomoc firmy Kubota, od której zakupili swoje maszyny. Dilerzy z każdego województwa zostali poinformowani o wyprawie i poproszeni o pomoc w razie potrzeby. Dodatkowo, wóz serwisowy firmy będzie w pogotowiu. Oczywiście, wszyscy liczą, że nie trzeba będzie z niego korzystać.