W 2013 sprzedaż przyczep rolniczych był wyższy niż przed rokiem. Zarejestrowano 8054 sztuki, czyli o 48 sztuk więcej niż w 2012. Obecny, wynik to efekt rekordowego kupna sprzętu używanego, jednak i bez tego sytuacja na rynku przyczep prezentuje się nie najgorzej - informuje agencja Martin&Jacob, monitorująca rynek rolniczy.

Ubiegły rok zamknął się z wynikiem rejestracji przyczep rolniczych na poziomie 8054 sztuk. To teoretycznie 48 sztuk więcej niż przed rokiem, jednak aby móc realnie ocenić stan sprzedaży, należy nieco bardziej przyjrzeć się sytuacji na rynku. Tylko do lipca rolnicy mieli możliwość rejestracji przyczep pochodzących z produkcji własnej.

Informacja o zmianie przepisów w ustawie dotyczącej rejestracji wywołała lawinową legalizację przyczep produkcji własnej. Sumując na koniec grudnia, było to 2557 sztuk (o prawie 95 proc. więcej niż w roku 2012), przy czym w drugiej połowie roku sprzedaż zdecydowanie wyhamowała. Dlatego też najlepszym miesiącem był czerwiec, kiedy zarejestrowano łącznie 2122 przyczep, z czego aż 1504 z produkcji własnej. Najgorzej było w listopadzie - 228 przyczep co stanowi spadek o 47 proc. w porównaniu z rokiem 2012.

Sprzedaż przyczep rolniczych w mijającym 2013 roku możemy podzielić na dwa okresy. Pierwszy, do końca czerwca, kiedy to weszły normy związane z homologacjami. W tym czasie rolnicy głównie wykorzystali możliwość zakupu i rejestrację przyczep produkcji własnej, które bardzo często były używanymi, wyremontowanymi przyczepami - mówi Mariusz Chrobot, dyrektor projektu AgriTrac w fimie Martin&Jacob.

W drugim systematycznie z miesiąca na miesiąc wyniki sprzedażowe były coraz gorsze. Spowodowała to głównie sytuacja z pierwszego półrocza, gdzie część klientów nastawionych na zakup nowej przyczepy wybrała możliwość skorzystania z tańszego rozwiązania jakim były przyczepy tzw. „samoróbki". Czynnikiem determinującym była oczywiście cena. Dodatkowo okres zimowy nie sprzyja zakupom nowych przyczep, które głównie wykorzystuje się w okresie żniw - dodaje Chrobot.