Ile trzeba zapłacić za nowy kombajn zbożowy? Jeszcze kilka lat temu wystarczyło mniej niż 350 tys. zł. Obecnie trzeba się przygotować na to, że rozmowę z dealerem zaczniemy od kwoty minimum 400 tys. zł (brutto). Dla średnich gospodarstw to olbrzymi wydatek i trzeba go poprzedzić dokładną analizą oferty przynajmniej kilku producentów. Przede wszystkim nie można kierować się tylko ceną. Kombajn to inwestycja na lata, warto więc wziąć pod uwagę wiele aspektów, m.in. plany rozwoju gospodarstwa, wydajność, koszty serwisu. Ponadto kwota 400 tys. zł pozwala też na zakup używanego (7-8-letniego) kombajnu klasy Premium, który umożliwi zbiór zbóż z nieporównywalnie większą wydajnością w stosunku do nowych modeli należących do tzw. grupy budżetowej. Niestety, w przypadku maszyny używanej istnieje duże ryzyko wystąpienia awarii, co dla tak zaawansowanych technicznie maszyn nierzadko oznacza wydatek nawet kilkunastu tys. zł. Oczywiście usterkom (nierzadko) ulegają również maszyny nowe, ale wówczas (przynajmniej w teorii) w krótkim czasie są one usuwane przez autoryzowany serwis na gwarancji. Co zatem wybrać?

NAJTANIEJ ZE WSCHODU

Mimo iż najtańszą maszyną w naszym zestawieniu jest kombajn Deutz-Fahr, to ze względu na brak jego fabrycznego wyposażenia w wózek do przewożenia zespołu żniwnego najlepszą ofertą dysponuje firma Rostselmash. Oferowana przez Ciechanowską firmę Lupus-Wilk maszyna o oznaczeniu Vector 420 powstaje na terenie Rosji, a jej cena netto to 340 tys. zł. W cenę maszyny wliczony jest również przyrząd żniwny o szerokości 5 m oraz wózek do jego transportu. Oprócz atrakcyjnej ceny w zestawieniu kombajn wyróżnia się imponującą średnicą bębna młócącego wynoszącą 800 mm. Z pewnością przekłada się to na dużą bezwładność, a zarazem wydajność omłotu. Duże wymiary bębna, 130-stopniowy kąt opasania zapewniają największą w tej klasie maszyn powierzchnię separacji ziarna: 1,1 m2. Na tym etapie oddzielane jest 95 porc. ziarna, pozostałe 5 proc. oddziela się na 7-kaskadowym wytrząsaczu, w którego skład wchodzą 4 klawisze. Niedomłócone kłosy trafiają następnie do 3-listwowego bębna domłacającego. Wśród dostępnych nowości znalazł się również elektryczny system regulacji szczeliny omłotowej, który pozwala na zmianę odległości klepiska od bębna z kabiny operatora. Opuszczenia kabiny przez operatora wymaga natomiast regulacja dwustopniowego układu sit.