Marcin Antczak,  niespełna 18 letni uczeń klasy rolniczej w Zespole Szkół w Bratoszewicach, dyplomem technika-rolnika pochwalić się będzie mógł dopiero za dwa lata. Mieszka we wsi Karasica w gminie Głowno, gdzie rodzice prowadzą 5-hektarowe gospodarstwo. Marcin od dziecka pomagał w gospodarstwie. Od dziecka uwielbiał też Ursusa C-330, którego w 1985r. zakupił „z przydziału” jego dziadek.

Przed pięciu laty wysłużona „trzydziestka” odmówiła wreszcie współpracy, a rodzice zaczęli rozważać zastąpienie jej innym ciągnikiem.

-Wtedy postanowiłem, że nie oddam Ursusa na złom i sam go wyremontuję – mówi Marcin. - Na szczęście części do Ursusów wciąż są dostępne, zarówno nowe, jak i używane, i do tego są niedrogie. Silnik szybko udało się znaleźć, ale o pomoc w wymianie musiałem poprosić doświadczonego mechanika. Potem systematycznie krok po kroku już sam naprawiałem lub wymieniałem wszystkie układy. Pomagał mi cioteczny brat Michał, który też uczy się w klasie rolniczej w Bratoszewicach. Wreszcie założyłem nowe opony i odmalowałem maszynę na żółto-czerwono.

-Często pytają mnie czemu nie pomalowałem karoserii na żółto, bo wtedy ciągnik wyglądałby, jakby właśnie wyjechał z fabryki – dodaje Marcin. -Moim zamiarem nie było jednak odrestaurowanie maszyny, by był jeżdżącym zabytkiem. On dostał nowe życie, więc chciałem żeby miał tez nowy wygląd. Poza tym lubię czerwony – śmieje się nasz rozmówca.

Odnowionego Ursusa C-330 uczeń pokazał światu przed rokiem. Przyjechał swoim ciągnikiem na Dni Otwarte swojej szkoły i z miejsca zrobił furorę. Niestety, przyćmił swoim blaskiem również najnowsze ciągniki i maszyny, którymi chciała pochwalić się szkoła. Dziś „trzydziestkę” Marcina znają już wszyscy w okolicy. Wszyscy podziwiają też upór, pracowitość i talent chłopaka, który przywrócił pojazd do obecnego stanu.

-Nie miałem pojęcia, że mam takich zdolnych uczniów – żartuje Łukasz Sobczyk, nauczyciel zawodu w klasie rolniczej bratoszewickiego technikum. - Tym ciągnikiem Marcin wszystkich zaskoczył. Cieszę się, ze zamiast marnotrawić czas przed komputerem czy telewizorem, moi uczniowie w wolnym czasie realizują swoje pasje, i że właśnie takie pasje mają.

Marcin nie chciał udoskonalać swojego Ursusa. Zrezygnował nawet z układu wspomagania. Wyposażył go za to w ładowacz czołowy. Jak twierdzi, ten kompleksowy remont kosztował go łącznie około 5 tys. zł.

Teraz dumny właściciel ciągnika jest zapraszany na wszystkie szkolne imprezy wraz z pojazdem. Ciągnik bywa również gwiazdą oficjalnych pokazów organizowanych w regionie przez dilera marki Ursus.

Sukces zachęcił go do podjęcia kolejnych wyzwań. Przed rokiem nabył za 15 tys. zł drugiego Ursusa, tym razem C-360. Ciągnik wyprodukowano w 1978 r. Zakupił go od pierwszego właściciela, gospodarującego pod Łowiczem. Silnik miał w doskonałym stanie, więc jego wyremontowanie było nieco prostszym zadaniem.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!