Ciągniki Farmer z Sokółki trafiają do polskich rolników już od 10 lat, a mimo to osoby nieobcujące z nimi na co dzień mogą mieć duży problem z ich oceną. Z jednej strony budzą zaufanie zastosowaniem głównych podzespołów renomowanych i bardzo doświadczonych producentów takich jak John Deere i Carraro, kuszą też przystępną ceną, z drugiej strony wystarczy poczytać fora internetowe, by poznać opinię wielu rozczarowanych użytkowników, którzy najczęściej narzekają na niedopracowane detale, wysoką awaryjność oraz trudny kontakt z fabrycznym serwisem. Oczywiście, internetowe opinie bywają różne, są anonimowe, więc wypowiedzieć może się każdy bez konsekwencji. W efekcie krytyka płynie czasem z ust osób, które w praktyce nie miały kontaktu z danym modelem albo siedziały w nim tylko przez chwilę.

Prawda czy złośliwość internautów?

Jak jest naprawdę z czerwonymi ciągnikami z Podlasia? Przede wszystkim nie można wrzucać do jednego worka wszystkich modeli. Na starcie firma nie miała praktycznie żadnego doświadczenia w budowie ciągników i można powiedzieć, że zdobywała je na opinii rolników, którzy kupili modele z pierwszych serii, wymagające wielu udoskonaleń.

Od tamtej pory wiele się zmieniło, ale produkty z Sokółki nadal potrzebują stałego udoskonalania - przynajmniej takie można odnieść wrażenie po ponad trzech latach eksploatacji i przepracowaniu ponad 700 mth modelem F4-6258, który w ofercie firmy znajduje się od 2010 r. Ciągnik napędza 4-cylindrowy, turbodoładowany silnik firmy John Deere o pojemności 2,4 litra i mocy 61 KM, spełniający normę Tier IIIA. Choć można mieć pewne zastrzeżenia do doboru charakterystyki tej jednostki, to i tak stanowi ona najmocniejszy punkt tego ciągnika - okazuje się oszczędna i niezawodna.

Podobne diesle używa firma John Deere w swoich ciągnikach komunalnych serii 4000. Bliźniaczy Farmer F4-7258 napędzany jest mocniejszą 66-konną wersją tego silnika - oprócz sterownika różnią je również wałki rozrządu. Za pomocą dwustopniowego, suchego sprzęgła, motor połączono z przekładnią Carraro, która w standardowej wersji oferuje 8 przełożeń i mechaniczny rewers. Niestety, w praktyce biegów jest zdecydowanie za mało i są one zbyt długie. Gdyby silnik miał większą elastyczność, może nie byłoby to aż tak odczuwalne, a tak podczas niektórych prac polowych trudno jest dobrać satysfakcjonującą prędkość pracy - albo jest ona za wolna, albo też ciągnik okazuje się za słaby. Aby sprawnie przejść na wyższe przełożenie, trzeba ciągnik dobrze rozpędzić na poprzednim biegu, inaczej obroty spadną poniżej 1500 obr./min., a dopiero powyżej nich czuć wsparcie turbosprężarki.