Łatwo jest spotkać wśród używanych ciągników z Zachodu maszyny, których wygląd i wnętrze świadczy o intensywnym użytkowaniu i dużych przebiegach. Tymczasem patrząc na licznik przepracowanych godzin, przebiegi okazują się niewygórowane: 8, 8, 9 tys. godzin. Wnioski nasuwają się same...

- Często spotykam wśród klientów takie sytuacje, iż mimo że traktor jest dobrze utrzymany nikt nie chce go kupić bo ma np. 10,5 tys. godzin. - mówi nam jeden z przedsiębiorców zajmujący się dorywczo również handlem używanymi maszynami zachodnimi. Wygląda na to, że przebieg 10 tys. godzin, podobnie jak w autach 200 tys. km (warto zwrócić uwagę, że używane auta w komisach mają często 180, 190 tys. km ale prawie nigdy 200 tys. km) jest bardzo często barierą psychologiczną. - Generalnie markowe ciągniki są w stanie spokojnie przepracować 20 tys. godzin. Nie trzeba się bać przebiegu rzędu 10 tys. godzin, bo to są uczciwe godziny - przekonuje nasz rozmówca.

Jak twierdzi nasz rozmówca, tam gdzie są duże gospodarstwa, również przebiegi ciągników muszą być wysokie. Chodzi przede wszystkim o maszyny sprowadzane z Francji, Anglii czy Niemiec. - Dla ciągnika o mocy do 100 KM trzeba liczyć średnio 1500-2000 godzin pracy rocznie. Mowa o maszynach z Francji, Anglii czy Niemiec. Ciągniki w zakresie mocy 100-200 KM to przynajmniej 2-2,5 tys. godzin pracy rocznie. Generalnie nieco mniejsze przebiegi mają ciągniki na przykład z Holandii czy Belgii, gdzie gospodarstwa są mniejsze. Ciągniki z Niemiec mają zazwyczaj duże przebiegi, ale muszę przyznać, że nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby rodowity Niemiec nie poinformował mnie, jeśli w maszynie coś jest nie tak. Może się zdarzyć po prostu tak, że sam o niej nie wiedział bo oddający mu ciągnik w rozliczeniu nie powiedział mu o wadzie. Nie mam doświadczenia jak jest z innymi narodowościami tam handlującymi - wyjaśnia handlarz.

Jakie elementy już na pierwszy rzut oka poświadczą przebieg ciągnika? Stan opon (który zestaw opon jest założony; praktykowane wśród handlarzy jest również zakładanie nowego, ale gorszej jakości, mniejszego ogumienia), wypalenie rury wydechowej, luzy na cięgłach podnośnika, czy stan jego wnętrza. Tu warto zwrócić uwagę na stan siedzenia i tapicerki. Niektóre firmy handlujące używanym sprzętem na większą skalę, oprócz mechaników, mają też swoich tapicerów.

- Jeśli ktoś żyje z takiego handlu, nie będzie kupował dobrych maszyn, tylko zepsute, w kiepskim stanie. Remontuje je i sprzedaje, wtedy jest największy zysk. Ja handluję dorywczo, wolę więcej zapłacić za maszynę i żeby była w lepszym stanie technicznym, bo ten rolnik który ją zakupi, przyprowadzi mi kolejnych klientów, którzy później wracają, mimo iż podobne maszyny można znaleźć tańsze - wyjaśnia nasz rozmówca.

Podobał się artykuł? Podziel się!