Często popełnianym błędem wśród operatorów ciągników jest nadmierne „wciskanie” pedału gazu podczas pracy. – Wiele osób ma złe nawyki, które powstały na bazie starszych ciągników – Ursusów, Zetorów, gdzie prawie zawsze pedał gazu był wciskany „do podłogi”, bo było wrażenie maksymalnej mocy. Nic bardziej mylnego. Dzisiaj, gdy przyjrzymy się charakterystykom silników widzimy, że moc maksymalną uzyskujemy nie przy najwyższych obrotach, tylko na przykład przy 2000 obr./min. A maksymalny moment obrotowy, przykładowo w ciągnikach MF, jest w granicy 1400-1800 obr./min. – mówi Marek Kuziów, menadżer produktu z firmy Korbanek, odpowiedzialny za markę Massey Ferguson. – Swoim klientom sugerujemy, że jeśli chcą osiągnąć jak najmniejsze zużycie paliwa, powinni pracować przy obrotach silnika 1600-1700. W sytuacji kryzysowej, gdzie zapotrzebowanie mocy tego wymaga, możemy zwiększyć obroty ale maksymalnie do 2000 obr./min.

Do czego więc potrzebne są obroty maksymalne? Jedynie do osiągnięcia maksymalnej prędkości transportowej. W nowszych generacjach ciągników średniej i dużej mocy ten problem jest rozwiązywany za pomocą tzw. przekładni eco, gdzie najwyższa prędkość jazdy jest rozwijana przy zredukowanych obrotach silnika, na przykład do 1800 lub nawet 1500 obr./min.

Wybierając ciągnik warto jest porównać parametry i wykresy charakterystyk mocy i momentu obrotowego poszczególnych maszyn. Bardzo ważne jest, aby wysokie wartości momentu obrotowego były dostępne w szerokim zakresie obrotów wału korbowego silnika. – Im wyższy moment obrotowy, tym lepsza charakterystyka ciągnika, lepszy komfort pracy, mniej biegów do zmiany. A to wszystko przekłada się na wynik finalny – mniejsze zużycie paliwa.

Ważnym parametrem silnika jest także wartość zapasu momentu obrotowego, który oznacza w jakim w chwili wzrastającego obciążenia nastąpi spadek obrotów silnika. – Im większy zapas momentu obrotowego, tym ciągnik dłużej utrzymuje zadane obroty silnika, bez potrzeby reakcji kierującego przez dodawanie gazu – tłumaczy Kuziów.

Wbrew pozorom, dużą rolę w ograniczeniu zużyciu paliwa odgrywa terminowe przeprowadzanie przeglądów serwisowych. W codziennej obsłudze liczy się w tym względzie przede wszystkim dbałość o czystość filtrów powietrza.

Coraz więcej osób decyduje się na podniesienie mocy swoich ciągników za pośrednictwem różnych mniej lub bardziej wyspecjalizowanych w tym zakresie firm. Jedną z metod jest tzw. chiptuning, a więc zmiana oprogramowania w komputerze sterującym układem zasilającym silnik. Taka zmiana może dotyczyć na przykład podniesienia mocy maksymalnej ale jednocześnie zwiększenie momentu obrotowego lub „przesunięcie” jego maksymalnych wartości w niższy zakres obrotów silnika. To z kolei sprawia, że ciągnik ma więcej siły przy niższych obrotach i pracując w ten sposób można zaoszczędzić dodatkowe litry paliwa. – Klienci dzwonią czasem po takich przeróbkach, chwalą się że zużycie paliwa znacznie się zmniejszyło, wzrosła moc i moment obrotowy. Nie dzwonią natomiast klienci niezadowoleni, więc nie wiem jakie są to tak naprawdę proporcje. My w okresie gwarancji nie zalecamy takich zmian. Ciągnik po prostu traci wtedy gwarancję. Producent mówi że konstrukcja ciągnika, jego silnik i wytrzymałość jest optymalnie dobrana do mocy, którą on oferuje w danym modelu. Oczywiście jest tu przewidziany zapas żeby zwiększyć jego żywotność, czy dać tolerancję na pewne błędy użytkownika. Zwiększając moc, zmniejszamy jego żywotność. Nie jest oczywiście powiedziane, że ciągnik rozsypie się w ciągu 2-3 lat – mówi Kuziów.

Według Marka Kuziówa, efekty zmniejszonego zużycia paliwa widać również w ciągnikach z przekładnią bezstopniową z funkcją tzw. inteligentnego zarządzania mocą. Dzięki temu, że komputer ciągnika sam dobiera optymalne parametry pracy silnika i przekładni np. do zadanej prędkości pracy, średnie zużycie paliwa może być zmniejszone o kilkanaście procent w porównaniu do skrzyni gdzie operator dobiera parametry pracy samodzielnie. Podobał się artykuł? Podziel się!