W technice ochrony roślin nowością John Deere są opryskiwacze zaczepiane M700 oraz M900. Maszyny są oferowane w dwóch wersjach wyposażenia M (standard) i R (premium). Te oznaczenia zostały zaczerpnięte z ciągników.

Nowe maszyny zostały zaprojektowane w ten sposób, że wybierając najprostszy model można go w miarę późniejszej potrzeby wyposażyć praktycznie w pełen zakres elementów potrzebnych do pracy w technologiach rolnictwa precyzyjnego. Podstawowy opryskiwacz może być w tej chwili obsługiwany przez praktycznie jakikolwiek prosty lub stary ciągnik, gdyż wymaga się od niego tylko WOM i źródła prądu 12V. W standardowym wyposażeniu do obsługi opryskiwaczy znajdzie się dżojstik znany z serii 900 oraz kontroler 1100.

Opryskiwacze z serii M700 są dostępne w wersji standardowej ze zbiornikami o pojemności 2400, 3200 lub 4000 litrów, albo w wersjach z rozwiązaniami „inteligentnymi", czyli dla rolnictwa precyzyjnego (oznaczane dodatkowo literą „i") ze zbiornikami o pojemności 3200 lub 4000 litrów.

- Coraz więcej rolników jest zainteresowanych rolnictwem precyzyjnym. Do tej pory jeśli ktoś chciał maszynę wyposażoną w systemy rolnictwa precyzyjnego, musiał kupić droższy model „i". Teraz z całą gamą modeli M700 wprowadzamy możliwość automatycznego zarządzania sekcjami w opryskiwaczach nie wyposażonych w ISOBUS, gdzie mamy zasilanie 12V. Podobnie również ciągnik nie musi wyposażony w standard ISOBUS. Dajemy klientowi, który nie jest jeszcze zdecydowany aby inwestować w maszynę w standardzie ISOBUS, możliwość korzystania z technologii rolnictwa precyzyjnego - wyjaśnia Damian Adamczak z John Deere Polska.

- Opryskiwacze serii 700 mogą być także oferowane w technologii „i". Dlaczego warto zakupić opryskiwacz z ISOBUS? Dlatego że mamy tam jeszcze więcej zaawansowanych technologii niż standardowo funkcja automatycznej regulacji wysokości i przechylenia belki BoomTrac, oświetlenie LED belki oraz przede wszystkim elementy rolnictwa zgodne z technologią FarmSight - dodaje Tomasz Cichocki z polskiej placówki John Deere.

- Do tej pory klientom, którzy mieli siewniki 6-metrowe byliśmy w stanie zaoferować w serii 700 maksymalnie 24-metrową belkę. W tej chwili jest belka o szerokości 30 m, potrójnie składana. To ukłon w stronę rolników, którzy mają takie siewniki, a nie chcą inwestować w większe, bardziej zaawansowane ale i droższe maszyny - mówi Adamczak.