Według IBRM Samar, tylko od początku tego roku zarejestrowano 8,5 tys. nowych ciągników. Mimo wejścia w miesiące leteni, zazwyczaj słabsze handlowo, tendencja w sprzedaży się utrzymuje. W maju zarejestrowano niemal 2 tys. ciągników.

Wiele firm handlujących z niepokojem spogląda w nadchodzące lata, zadając sobie pytanie, “kiedy ten balon pęknie”? - Dużo będzie zależało od tego, jak będzie wyglądała nowa perspektywa finansowa. Niby ta obecna była jasna, ale wystarczyło, że rozpatrywanie i realizacja “mlecznych wniosków” opóźniły się o rok i to konsumujemy w tym roku, a powinniśmy w ubiegłym. Myślę, że w nowej perspektywie rolnicy jeszcze dostaną środki umożliwające zakup maszyn. Myślę, że jeszcze 3-4 lata powinny być “tłuste” - mówi Witold Karczewski, właściciel firmy Contractus i prezes Izby Przemysł‚owo-Handlowej w Biał‚ymstoku.

Wciąż najwięcej sprzedaje się ciągników w średnim zakresie mocy – 70-100 KM. Stanowią one niemal połowę wszystkich zarejestrowanych maszyn. Ta reguła szczególnie potwierdza się na Podlasiu. - W naszym regionie sprzedają się przede wszystkim ciągniki od 80 do 120 KM. To jet główny nasz cel – wyjaśnia Sławomir Koc, szef sprzedaży maszyn rolniczych w firmie Contractus. – Teraz coraz więcej ciagników sprzedaje się z wyposażeniem uboższym. Wielu rolników kupiło już do gospodarstwa dwa ciagniki i teraz szukają trzeciego, który bedzie pracował z przetrząsarką, wozem paszowym, rozsiewaczem. Do tego nie jest potrzebny skomplikowany ciągnik, a jak najprostszy i jak najtańszy. Mamy takie ciągniki w sprzedaży, przede wszystkim serie “M” i “E” – dodaje.

Firma Contractus z siedzibą w Białymstoku, istnieje od ponad 20 lat. Jedną z prowadzonych działalności firmy, jest handel maszynami rolniczymi, m.in. John Deere, Kverneland i Unia Group. Bardzo ważnym działem jest handel mięsem i jego przetworami oraz mlekiem i jego pochodnymi. W ubiegłym roku na rynki wschodnie, które są głównym odbiorcą towaru, firma wyeksportowała ponad 20 tys. ton mięsa.