Odbywające się pod koniec kwietnia targi Agrotechnika w Łódzkim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Bratoszewicach nie są ani specjalnie duże, nawet jak na imprezę organizowaną przez ODR-y, ani szczególnie zdominowane przez maszyny – z biegiem lat przybywa tu raczej akcentów ogrodniczych. Wyróżniają się za to konkursem na maszynę wystawy. Zwykle wyróżnienie to przypada w Bratoszewicach maszynom o interesujących rozwiązaniach technicznych i znajdujących uznanie rolników. W tym roku oprócz tego było również bardzo międzynarodowo: za maszynę wystawy uznano pokazany przez Agromę Kutno niemiecki kombajn Deutz-Fahr 5485 HT, włoskiego koncernu Same Deutz-Fahr, produkowany na dokładkę w Finlandii, a drugie i trzecie miejsce przypadło nowemu wozowi paszowemu VR-4 z Izraela, zaprezentowanemu przez przedsiębiorstwo A-Lima Bis, i włoskiemu siewnikowi punktowemu Sfoggia Gama Plus, wystawianemu przez firmę Rolmech z Płońska.

Kombajn Deutz-Fahr 5485 na pierwszy rzut oka nie różni się wiele od innych maszyn żniwnych tej klasy: ma tradycyjny bębnowy system wydzielania ziarna z pięcioklawiszowym wytrząsaczem, szarpacz słomy na życzenie, podobne parametry robocze i wydajność, zbiornik o pojemności 5200 l, silnik o mocy 175 KM, napęd hydrostatyczny i wygodną klimatyzowaną kabinę. Wyróżnia się jednak oryginalną młocarnią, raczej nie spotykaną w tej klasie kombajnów, z dwoma pełnowymiarowymi bębnami młócącymi (nie licząc odrzutnika słomy), o regulowanej prędkości od 600 do 1300 obr./min: wstępnym, o średnicy 400 i głównym, o średnicy 500 mm.

Co prawda bębny mają nieco mniejszą szerokość (110 cm) niż w innych porównywalnych kombajnach, ale ponieważ są dwa, zapewniają płynną i dokładną pracę nawet przy dużym plonie. Kombajn wyposażany standardowo w heder 4,5-metrowy, osiąga wydajność 1,5 hektara na godzinę przy plonie 8,5 t/ha, co potwierdziły doświadczenia użytkowników. Heder ma napęd planetarny, nie powodujący drgań kosy, jak targaniec, co zapobiega otrząsaniu zboża, zanim jeszcze trafi do kombajnu. Z innych ciekawych rozwiązań warto wspomnieć o specjalnym urządzeniu domłacającym. Niedomłoty nie trafiają, jak to zwykle jest w innych kombajnach, z powrotem na młocarnię główną, lecz na dodatkowy bęben domłacający (minimłocarenkę), skąd są transportowane od razu na sita. Dzięki temu wzrasta dokładność omłotu i maleją straty.

Wóz paszowy VR-4 izraelskiej firmy R.M.H. ma pojemność zaledwie 4 mszesc, ale nie jest wcale najmniejszy w jej ofercie – produkowany jest też wóz VR-3, o pojemności 3 mszesc. Paszowozy VR wyróżnia standardowe wyposażenie w elektroniczną wagę oraz solidny ślimakowy zespół rozdrabniający. Ma on aż 6 noży, współpracujących z dwoma przeciwnożami wysuwanymi ze ścian, dzięki czemu czas mieszania wszelkich pasz (możliwy jest załadunek także całych bel) jest bardzo krótki i wynosi tylko około 20 minut, czyli nawet o połowę krócej niż w typowych paszowozach. Wóz jest bardzo niski i wąski (2,18 m x 1,85 m), co umożliwia przejazd przez stare wrota i ułatwia załadunek, także całych bel. Niewielkie wymiary i podwozie umieszczone pod zbiornikiem, a nie za nim, ułatwia też manewrowanie w ciasnych oborach. Małe w stosunku do pojemności, są także inne wozy paszowe R.M.H., w tym samojezdne, które mogą mieć pojemność do 45 mszesc, nawet trzy ślimaki mieszające i wysyp przedni lub tylny z poprzecznym taśmowym podajnikiem paszy na lewą lub prawą stronę.

Małych i względnie tanich wozów paszowych na rynku wciąż przybywa. Nowy wóz to kolejna, atrakcyjna propozycja dla gospodarstw rolnych utrzymujących do 40 krów. Małe gabaryty, niewielkie zapotrzebowanie mocy (wystarczy ciągnik 30-konny), dobra jakość pracy i cena – około 30 tys. zł brutto – to mocne argumenty.

Siewnik punktowy Sfoggia Gama Plus okazał się już w ubiegłym roku przebojem rynku. Oferowany dopiero od dwóch sezonów znalazł kilkudziesięciu nabywców. Włoska maszyna ma podciśnieniowy system wysiewu, umożliwiający siew nie tylko kukurydzy, lecz także nasion grubszych i drobniejszych – po wymianie tarcz (i kółek), co wymaga odkręcenia tylko dwóch śrub. Siewnik wyróżnia się trwałością i dokładnością wysiewu, nawet przy nie pracującym na pełnych obrotach wentylatorze. Na trwałość wpływa niezniszczalny napęd sekcji za pomocą wałków kardana – unikatowe rozwiązanie w maszynach tego typu. Maszyna może mieć ramy sztywne, mieszczące od 2 do 8 sekcji, hydraulicznie składane (6, 8, 12 sekcji), a nawet hydraulicznie rozsuwane (6 lub 8 sekcji) – również rzadko spotykane. Sekcje utrzymywane są przez jarzma, które można na ramie dowolnie przesuwać, podobnie jak koła podporowe.

Zaletą siewnika jest przystępna cena. Czterorzędowy w wersji do kukurydzy, z siewnikiem nawozu, kosztuje około 32 tys. zł brutto, a na  przezbrojenie do buraków trzeba wydać dodatkowo 3 tys. zł. Nawet sześciorzędowy z pełnym wyposażeniem jest o około 30 proc. tańszy od innych maszyn tej klasy.

Źródło "Farmer" 10/2006