PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Polskie znaczy dobre

Autor: Igor Pawljuk

Dodano: 20-06-2017 14:47

Tagi:

Ukraińscy farmerzy chętnie wykorzystują w swoich gospodarstwach maszyny rolnicze produkowane w Polsce. Doceniają przede wszystkim dobry stosunek jakości do ceny.



Na Ukrainie co roku odbywają się cztery duże wystawy maszyn rolnych oraz kilka mniejszych imprez regionalnych. Podstawowa część maszyn i agregatów wystawianych na targach należy do znanych amerykańskich i europejskich marek. Poza tym pojawia się coraz więcej sprzętu wyprodukowanego na Ukrainie. Chociaż jakość tych maszyn nie jest jeszcze najlepsza, z roku na rok się poprawia. Co roku wzrasta również ilość sprzętu z Polski. Oprócz dobrze znanych na Ukrainie marek, takich jak Unia, Sipma czy Krukowiak, pojawia się coraz więcej maszyn mniejszych i mniej znanych producentów.

STRUKTURA AGRARNA

Na terytorium Ukrainy prężnie działa duży dealer Wołyńska Fondowa Kampania, w ofercie której znajduje się wiele polskich maszyn. Firma nie tylko sprzedaje maszyny, lecz oferuje pełną obsługę serwisową. Największe znaczenie w dystrybucji maszyn wyprodukowanych w Polsce mają małe firmy, które przeważnie znajdują się w zachodniej części Ukrainy i są w stanie na życzenie klienta sprowadzić z Polski dowolny model i markę. Rozmawiałem w zeszłym roku z dyrektorem jednej z takich firm, która prezentowała swoją ofertę na dużych targach w mieście Kropiwnickij. Dziwiłem się, w jaki sposób jego firma daje radę sprzedawać maszyny mało znanych na Ukrainie marek z Polski. - Dlaczego mało znanych? - oburzył się lekko mój rozmówca. - Mamy setki klientów nie tylko z Zachodniej Ukrainy, lecz także z innych regionów. Oni bardzo dobrze poznali możliwości naszych maszyn i z sezonu na sezon kupują coraz więcej polskiego sprzętu.

W tym miejscu muszę zrobić dygresję i wyjaśnić, w jaki sposób ukraińscy farmerzy kupują maszyny do swoich gospodarstw.

Struktura agrobiznesu na Ukrainie znacząco różni się od polskiej. Farmerzy nie mają prywatnej ziemi, muszą więc wynajmować od właścicieli tzw. pai, czyli działki o rozmiarze od 2 do 5 ha. W połowie lat 90. ziemie państwowe zostały podzielone pomiędzy członków kołchozów (czegoś w rodzaju rolniczych spółdzielni produkcyjnych) i to właśnie od nich farmerzy muszą wynajmować ziemię pod uprawy. Zwykle umowa najmu obejmuje 6 lat. Co roku farmer musi zapłacić za możliwość uprawiania ziemi właścicielowi pieniędzmi lub plonem o równowartości 300-400 euro za każdy pai. Duże gospodarstwa potrafią wynajmować w taki sposób nawet 400 tys. ha. Średnie gospodarstwa uprawiają od 2 do 6 tys. ha, natomiast gospodarstwa liczące setki hektarów uważane są za drobne. Osoby uprawiające 20, 30, 40 ha postrzegane są jako "aktywni rolnicy", ale nie farmerzy.

Wielkość gospodarstwa determinuje możliwości zakupu nowych maszyn. Z uprawy jednego hektara roślin zbożowych lub oleistych w normalnych warunkach można zarobić 200- 500 dolarów (średnio 300 dolarów czystego zysku). W związku z tym możliwości zakupu maszyn znanych zagranicznych marek mają, poza nielicznymi wyjątkami, gospodarstwa uprawiające nie mniej niż 1000 ha ziemi. Mniejsze gospodarstwa zmuszone są do zakupu ukraińskich maszyn lub używanych zagranicznych.

POLSKI SPRZĘT KUPUJĄ "MAŁE" GOSPODARSTWA

Niestety, jakość ukraińskich maszyn pozostawia wiele do życzenia. Jest kilku producentów, którzy w swojej ofercie mają przyzwoitej jakości agregaty uprawowe, maszyny żniwne, wozy asenizacyjne oraz kilka modeli siewników. Jednak przeważająca większość producentów maszyn nie jest w stanie zaoferować sprzętu, który mógłby konkurować z maszynami zagranicznych firm. Podstawowym problemem jest niska jakość stali. Kraj, który produkuje najlepsze na świecie czołgi, samoloty transportowe i wyrzutnie rakietowe, nie potrafi wytworzyć kilku tysięcy ton solidnej stali do bron talerzowych i kultywatorów. Warto jednak zaznaczyć, że ta dziedzina przemysłu szybko się rozwija i jest nadzieja, że za 4-5 lat ukraińskie maszyny będą w stanie konkurować z zachodnimi nie tylko cenowo, ale przede wszystkim jakościowo.

Używane niemieckie lub amerykańskie maszyny wydają się dobrą alternatywą, ale stary, używany sprzęt nawet w dobrym stanie nie jest tak samo dobry, jak nowy. Ukraińscy farmerzy nie lubią kupować "kota w worku". Właśnie dlatego polskie maszyny wypełniły lukę w rynku - kupują je niewielkie gospodarstwa rolne, które chcą inwestować w nowe maszyny dobrej jakości, ale przy tym nie chcą przepłacać za markę. Na przykład agregat uprawowy Unia Kombi o szerokości roboczej 5,6 m obecnie można kupić za kwotę 6400 euro, natomiast pług zagonowy Tur Vario 5B kosztuje 7200 euro. To oficjalne ceny dealera. Mniejsze firmy zajmujące się sprzedażą maszyn mogą zaproponować niższą cenę. Ukraińskie agregaty kosztują podobnie, czasami nawet więcej. Najczęściej farmerzy wolą dopłacić 1-2 tys. euro za agregat dobrej jakości. Z kolei cena dużych, znanych na Ukrainie marek zachodnioeuropejskich może się wahać od kilkudziesięciu do nawet ponad 100 tys. euro.

Największą rolę przy podjęciu decyzji o zakupie polskich maszyn rolniczych odgrywają mentalność oraz dobre stosunki międzynarodowe. Jako przykład mogę podać Daewoo Lanosa, samochód bardzo popularny na Ukrainie. Kiedyś był wytwarzany w Polsce, potem produkcja została przeniesiona na Ukrainę. Nie jest to, oczywiście, najlepszy samochód na świecie, ale popularność wśród Ukraińców zawdzięcza niewygórowanej cenie. Zakup samochodu wyprodukowanego jeszcze w Polsce uważa się za bardzo dobrą okazję. Podobny stosunek jest do sprzętu RTV i AGD znanych marek, jeżeli jest na nich napisane: "Wyprodukowano w Polsce". Oczywiście, lepiej by było, gdyby napis głosił: "Wyprodukowano w Niemczech", ale Polska kojarzy się zdecydowanie l epiej niż Chiny lub Rosja.

LICZY SIĘ NIE TYLKO CENA

Nieprawdziwe będzie jednak twierdzenie, że polskie maszyny cieszą się popularnością tylko dzięki temu, że są tańsze niż na przykład niemieckie. Jakiś czas temu odwiedziłem gospodarstwo pod Kijowem, które obejmuje 5 tys. ha. Jest ono wyposażone w mnóstwo maszyn najwyższej jakości, tak że samo mogłoby zorganizować wystawę sprzętu rolniczego. Wśród maszyn takich marek, jak: John Deere, Claas, Amazone, Horsch, Lemken, Väderstad, Case IH, Pöttinger czy Kuhn zauważyłem prasę rolującą firmy Sipma oraz siewniki marki Unia. Zapytałem, czy te polskie maszyny są w gospodarstwie w ramach jakiegoś eksperymentu. - Oczywiście, że nie - padła zdecydowana odpowiedź. - To jest bardzo dobry sprzęt. Na przykład, prasa rolująca spokojnie może konkurować pod względem wydajności i niezawodności ze znanymi markami. Jeśli chodzi o siewnik, to nie wykorzystywałem go intensywnie, ale jak do tej pory pokazał się z bardzo dobrej strony.

Bardzo dobrze znam tego farmera. Ma duże doświadczenie i wiedzę, która w ciągu 5 minut pozwala mu oszacować wartość dowolnej maszyny rolniczej. Cena ma dla niego drugorzędne znaczenie, bo jeżeli kupi słaby sprzęt, może stracić w sezonie setki tysięcy dolarów. To, że w swoim gospodarstwie wykorzystuje polskie maszyny, znaczy więcej niż słowa - pozwalają mu one osiągać zamierzony cel szybko i sprawnie.

Podobnie uważają farmerzy z Zachodniej Ukrainy. Ich mentalność jest zbliżona do zachodnioeuropejskiej, co nie pozwala im na wyrzucanie pieniędzy w błoto. Spora część maszyn w ich gospodarstwach jest wyprodukowana w Polsce. Ukraiński farmer zaczyna rozumieć, że lepiej jest zebrać 7 t zboża z hektara i zarobić 500 dolarów, niż zebrać 9 lub 10 t i zarobić dwa razy mniej. Podstawą jest rentowność produkcji. Na południu i wschodzie Ukrainy rokrocznie spada niewiele deszczu - 350-400 mm. Dlatego plony są niewielkie: ok. 2,2 t pszenicy ozimej i jęczmienia oraz po 3-4 t kukurydzy. Mimo to wiele gospodarstw uzyskuje dobre zyski, ponieważ inwestują tylko w niezbędny sprzęt dobrej jakości. Podobne podejście prezentują ich koledzy z bardziej urodzajnych rejonów. - Oczekuję tego, żeby wszystko było zrobione nie według supernowoczesnych technologii, tylko dobrze. Agregat powinien być niezawodny i dostosowany do warunków, w których pracuje. Pod tym względem polskie maszyny rolnicze są bezkonkurencyjne. Nie chcę uganiać się za drogimi markami, brać kredytów i się zadłużać, wystarczy mi ta oferta - uważa farmer Igor z okolic Lwowa. W swoim gospodarstwie ma polski rozrzutnik obornika, siewnik, agregat uprawowy, rozdrabniacz bijakowy i kilka innych maszyn, w tym rozsiewacz nawozów Unii. - Rozsiewacz nawozów MX950H mieści tonę nawozu i rozprowadza go po polu bardzo dokładnie. Od czterech lat wykorzystuję go w gospodarstwie i jeszcze ani razu nie wymagał naprawy. Jest zrobiony ze szwedzkiej stali i ma powłokę antykorozyjną wykonaną technologią proszkową. Kosztuje dwa razy mniej niż podobne maszyny znanych marek. Po co mam przepłacać? - pyta retorycznie Igor. Jednocześnie podkreśla, że polskie narzędzia nadają się do samodzielnych napraw, w odróżnieniu od sprzętu większości znanych zachodnich marek. Chociaż zagraniczni producenci maszyn mają zazwyczaj wykwalifikowany serwis, rolnicy - zarówno ci więksi, jak i mniejsi - najczęściej wykonują naprawy we własnym zakresie. Poza tym, że jest to znacznie tańsze, to po prostu lubią samodzielne naprawy. Nieskomplikowana budowa polskich agregatów nadaje się do tego wprost idealnie.

CORAZ WIĘCEJ UPRAW SPECJALISTYCZNYCH

Dużą popularnością wśród polskich maszyn cieszą się te wykorzystywane przy uprawie owoców i warzyw. Polacy uznawani są za innowatorów w tej dziedzinie. Dzięki doświadczeniu polskich farmerów, którym regularnie dzielą się z ukraińskimi kolegami, sady owocowe i uprawy jagód dostają drugie życie. Jednocześnie warto zaznaczyć, że dzięki dobrej wymianie informacji Ukraina staje się pod tym względem coraz silniejszym konkurentem. Przez ostatnich 5 lat na terytorium całego kraju intensywnie zakładane są sady owocowe, plantacje malin, leszczyny, porzeczek i agrestu - większość na powierzchni kilkudziesięciu hektarów. Budowane są również nowe miejsca do przechowywania zbiorów.

Ciągle wzrasta zainteresowanie tą dziedziną rolnictwa - nie tylko ze strony drobnych farmerów, lecz także dużych i bogatych gospodarstw. Dlatego nie jest wykluczone, że za kilka lat na europejskim rynku owoców i warzyw pojawi się nowy znaczący gracz - Ukraina. Warto zaznaczyć, że na Ukrainie wzrasta także popularność polskich europalet oraz dużego wachlarza maszyn potrzebnych do uprawy ziemniaków.

WSPÓŁPRACA POWINNA SIĘ ROZWIJAĆ

Myślę, że w najbliższych latach na Ukrainie będzie się sprzedawało coraz więcej polskich maszyn rolniczych i będzie to trwało do czasu, kiedy ukraińskie fabryki zaczną produkować maszyny i agregaty o porównywalnej jakości. Być może trzeba będzie poczekać 5 lub 10 lat, ale kiedyś to nastąpi. Tak wielki kraj jak Ukraina, w którym rolnictwo jest podstawą gospodarki, nie może zawsze być zależny od maszyn zagranicznych producentów, podobnie jak Polska. Zanim jednak to nastąpi, myślę, że czeka nas długa i owocna współpraca, bo polski przemysł produkuje sprzęt naprawdę dobrej jakości i w niewygórowanych cenach.

Autor Igor Pawljuk, Magazyn "Ziarno"; Kijów

Tłum.: Julia Grządka

Artykuł ukazał się w wydaniu czerwcowym miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (12)

  • Beart 2017-06-21 12:39:15
    A ja mam japoński i jak zamknę szyber w dachu to nie cieknie. nie wiem jak z niemieckimi
  • przem 2017-06-21 11:18:41
    Owszem tysięce ha ale zysk mizerny, a to wszystko z powodu niskich opadów nadrabiaja po prostu ilością
  • c380 2017-06-21 09:35:27
    posiadam Polski nowy traktor kabina w nim przecieka a jaki jest zagranicznymi ?
  • stanio 2017-06-21 09:31:06
    I na Ukrainie nie ma słupów energetycznych, drzew, zabudowań wśród pól i innych utrudnień... Tam jak jest pole (czarnoziem) to po horyzont... Każdy rolnik marzy o takich gruntach. Kto był i widział (szczególnie wschodnia Ukraina - Donieck, Krzywy Róg..) ten wie
  • tommy 2017-06-21 08:52:32
    fajnie jest poczytać i uświadomić sobie jak wygląda struktura ukraińskich gospodarstw. Gospodarswa o powierzchni klkadziesiąt tys. ha.... - to nawet trudno sobie wyobrazić. Z ich potencjałem mogliby naprawdę zalać całą Europę żywnością
  • znawca klasa 2017-06-21 07:48:17
    polskie jest ujowe Niemieckie jest lepsze
  • adam 2017-06-20 23:37:59
    jeżeli nie padnie do przyjęcia UA to padnie zaraz po, tak samo z Turcją
  • byzmesmen 2017-06-20 22:55:54
    Żywię nadzieję, że łunia jewropejska rychło upadnie przed przekabaceniem jukrainy do tejże instytucji,bo bydzie bida i wyzysk ze strony struktur jewropejskich, a na ukraninie jak to u ruskich, byle zapić morde...
  • gruby 2017-06-20 21:30:44
    możliwe w końcu wojna wojną ale Poroszenko i spółka biznesy stawia i stawiać będzie ponad obywateli, ale to tak jakbyśmy my sobie przypisywali VW Cady albo Opla Astrę
  • biedron 2017-06-20 20:46:36
    @gruby jesteś pewien? Bo mi się wydaje że np ruski T-91 produkuje się na Ukrainie
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.80.87.62
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!