PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Powrót ciągników jak za dawnych lat?

Autor: Grzegorz Szularz

Dodano: 18-05-2018 09:05

Tagi:

Choć nowoczesne maszyny oferują niezaprzeczalny komfort i wydajność pracy względem starych rozwiązań, nie są jednak panaceum na wszystko. Okazuje się, że na rynku pojawia się coraz więcej konstrukcji, których twórcy wcale nie mają zamiaru płynąć z prądem nowoczesnych trendów.



Nie da się ukryć, że w dużym wąsko specjalizowanym gospodarstwie osiągnięcie zadowalających wyników i wygranie walki z czasem nie byłoby możliwe, gdyby nie duże i wydajne maszyny. Bo jak inaczej poradzić sobie z siewem na kilkudziesięciu czy nawet kilkuset hektarach, gdy dosłownie nic, poza szczerymi chęciami nie chce dopisywać?

Pogoda czy przepisy są nieubłaganymi czynnikami utrudniającymi rolnikowi zadanie. Jednakże nie ma rozwiązań bez wad. Chęć wyciśnięcia siódmych potów z maszyn prowadzi to konieczności sięgnięcia po rozbudowaną elektronikę.

 Człowiek nie byłby w stanie kontrolować na bieżąco tylu parametrów, odczytów z czujników i sygnałów co komputer. Nie mówiąc już o wprowadzaniu poprawek. Skomputeryzowane ciągniki i maszyny z nimi współpracujące potrafią poprawić wydajność pracy o zauważalne w zyskach kwoty. Jednak zauważalny jest również stopień komplikacji i to, że podczas obsługi czy naprawy potrzeby jest wysoko wykwalifikowany personel z odpowiednim, dedykowanym sprzętem. A to nie wszystkim odpowiada.

 Rolnictwo ekologiczne na fali

 Zwłaszcza jeżeli mowa o rolnikach, którzy zdecydowali przestawić się na prowadzenie upraw ekologicznych. Ten sposób prowadzenia gospodarstwa stale zyskuje na popularności. Wiąże się to oczywiście z rosnącą świadomością kupujących, ruchami proekologicznymi czy chociażby kolejnymi ujawnianymi aferami, których źródłem zawsze są wielkie przemysłowe farmy, hodowle i konglomeraty. Co ciekawe krajem, w którym zwrot w kierunku uprawy nastawionej na jakość nie ilość jest widoczny najbardziej są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.

Choć pierwszym skojarzeniem, wciąż słusznym, na hasło „rolnictwo w USA” są ogromne, ciągnące się po horyzont pola, z których plony mogłyby przyprawić o zawał, to właśnie tam jak grzyby po deszczu wyrastają nowe firmy specjalizujące się w dostarczaniu sprzętu na potrzeby stale rosnącej liczby ekologicznych farmerów. Przykładem może być, chociażby firma Blue River z Kalifornii, I-Cubed z Kanady czy też trzy firmy, które postanowiły odświeżyć jeden z najbardziej cenionych ciągników minionej epoki: Allis-Chalmers Model G – wciąż najchętniej wykorzystywany przez rolników w ich ekologicznych gospodarstwach.

 Emerytura? Panie, gdzie tam!

 Model G był produkowany w latach 1948-1955 w Gadsden w Alabamie i z racji budowy dużo trafniejszym określeniem, niż ciągnik, byłoby: rolniczy nośnik narzędzi, bo tym w istocie jest. Model G napędza silnik Continental N62 o pojemności ok. 1 litra i mocy około 10 KM. Napęd oczywiście na koła tylne, poprzez trzystopniową niesynchronizowaną skrzynię biegów (2.5 – 11 km/h).

Dziś, taka konfiguracja nie napawa optymizmem, a mimo to maszyna sprawdza się lepiej w uprawach rzędowych, niż małe i mikrociągniki. To oczywiście za sprawą konstrukcji: pozycji operatora względem narzędzia umieszczonego pomiędzy osiami, co ułatwia prowadzenie go w trakcie zabiegów. Nie można zapominać także o prostocie konstrukcji, która nie tylko zapewnia łatwą i tanią obsługę codzienną, jak i niskie koszty napraw.

A co z dostępnością części i komfortem? Właśnie naprzeciw tym mankamentom wysłużonych Modeli G, postanowił wyjść trzy małe, niezależne firmy.

 Stare na nowo

Jako pierwsza, za wznowienie produkcji starego, dobrego i pożądanego przez rynek ciągnika, wzięła się firma Tuff-bilt z Nebraski. Od roku 2007 w ofercie firmy znajdują się ciągniki (nośniki narzędzi) K18-44 i K18-60 oraz H-21-44. Modele K18, tak jak pierwowzór, napędzane są silnikami o zapłonie iskrowym.

Wybór padł na dwucylindrowe, chłodzone powietrzem jednostki Kohler o mocy 19 KM, oraz w przypadku modelu H21 na silnik Hatz Diesel również o mocy 19 KM. Zamiast skrzyni mechanicznej, we wszystkich modelach, postawiono na wygodną przekładnię HST. Udźwig podnośników (tylny i centralny) to około 300 kg każdy – niewiele, ale wystarczająco w przypadku stosowanych narzędzi. Ceny zaczynają się od 12,9 tys. dolarów (K18-44) do 13,75 tys. dolarów (K18-60). Co ciekawe za dopłatą 5 tys. dolarów można otrzymać wariant z gąsienicami zamiast tylnych kół. Firma ma w swojej ofercie także pełen asortyment maszyn, od uprawy przez nawożenie po opryskiwanie.

 Siedem lat później do gry dołączyła firma Cleber, LLC. Model Oggun był projektem, który nie tylko miał zaspokoić potrzeby rolników z USA, ale także Kuby, założycielami przedsięwzięcia byli Saul Berenthal i Horace Clemmons.

Oggún, podobnie jak ciągniki Tuff-bilt jest podobny do pierwowzoru Modelu G, jednak oferuje o wiele więcej. Do napędu użyto wytrzymałego i oszczędnego silnika Hondy GX serii 600 o mocy 19 KM. Napęd przenoszony jest przez przekładnię HST tak jak w ciągnikach K18. Do dyspozycji możemy mieć: dwa podnośniki (tylny kat. 1 i centralny), 12 wlotową instalację, wspomaganie kierownicy, WOM, ledowe światła i wiele innych. Warte zauważenia jest to, że na stronie internetowej znajdziemy czytelnie podane cenny wszelkich komponentów, jak i samej maszyny – 12,5 tys. dolarów, pora, aby duże firmy zaczęły brać przykład.

 Kolejną firmą, która dopiero zaprezentuje (2019 r.) swoją wariację na temat Modelu G, jest firma Tilmor, która do tej pory specjalizowała się w produkcji części i narzędzi do systemu Allis-Chalmers. Prace są na zaawansowanym etapie, prototyp produkcyjnego ciągnika jest testowany w gospodarstwie właścicieli firmy. Do napędu najprawdopodobniej będą wykorzystane silniki Briggs & Stratton (wariant o zapłonie iskrowym) oraz Kuboty (diesel).

Co ciekawe, Tilmor planuje wyposażyć swój ciągnik w przekładnię mechaniczną, synchronizowaną o 4 przełożeniach i z dodatkowym reduktorem. W planach jest także wyposażenie maszyny w napędzany paskiem WOM, dwa podnośniki oraz układ hydrauliczny. Cena, w zależności od wyposażenia, ma wynosić od ok. 15-20 tys. dolarów.

Podsumowanie

Powrót do ekologicznych gospodarstw stawiających na jakość produkcji jest faktem, tak samo, jak zmiana podejścia konsumentów do wybierania produktów. I nie mówimy tu tylko o konsumentach produktów rolnych, ale także o samych rolnikach, którzy zyskując świadomość, nie chcą być dłużej wodzeni za nos przez producentów maszyn. Coraz ważniejszym czynnikiem przy wyborze maszyny jest to, jaką postawę zaprezentuje sprzedawca. Czy będzie ukrywał pewne aspekty dotyczące napraw, czy po okresie gwarancji maszynę będzie mógł naprawić zewnętrzny serwis, czy komputer jest fabrycznie zablokowany przed nieautoryzowanym dostępem, czy na rynku są dostępne zamienniki części? W przypadku zaprezentowanych maszyn, producenci nie ukrywają, że jednym z założeń przy projektowaniu było to, aby użytkownik, mógł sam naprawić swój ciągnik.

A czy któraś z polskich legend zasługiwałaby na drugie życie i wznowienie produkcji w zmodernizowanej, unowocześnionej wersji? Piszcie w komentarzach!

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (3)

  • stary wyżeracz 2018-05-19 21:54:14
    Stasiu, w czasach kiedy były eresy nie było jeszcze sześćdziesiątek ani emtezetów, były c-40011, zetory supry i majory.
  • wujo stasiu 2018-05-19 08:26:38
    a gdzie c 360 czy mtz 82?!
  • stary wyżeracz 2018-05-18 18:16:20
    Wprawdzie nie polski, ale był eksploatowany nośnik narzędzi RS-09. Łezka w oku się kręci.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.141.69
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!