PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Przegląd aplikatorów do gnojownicy

Przegląd aplikatorów do gnojownicy

Autor: Grzegorz Borkowski

Dodano: 11-10-2014 08:59

Tradycyjne rozlewanie gnojowicy to nie tylko dużo nieprzyjemnego zapachu, ale także duże straty składników nawozowych. Dlatego na popularności zyskują rozwiązania pozwalające na doglebową aplikację tych nawozów. Przyglądamy się urządzeniom, które na to pozwalają.



Aplikatory doglebowe i naglebowe montowane są na wozach asenizacyjnych większości producentów. Jeśli któryś z nich nie posiada takiego osprzętu własnej produkcji, zwykle oferuje urządzenia innych firm jednocześnie, odpowiednio dostosowując beczkowóz do ich zawieszenia.

TO SIĘ OPŁACA

Doglebowa aplikacja gnojowicy i gnojówki nie jest zbyt popularna w Polsce, przede wszystkim ze względu na koszty zakupu odpowiednich aplikatorów. Niemniej jednak poza zmniejszeniem nieprzyjemnego zapachu, doglebowa aplikacja gnojowicy lub gnojówki pozwala na oszczędności uzyskiwane znacząco zmniejszonymi stratami azotu amonowego. Przy najczęściej spotykanym, rozbryzgowym sposobie rozlewania, straty azotu amonowego wynoszą od 5 do nawet 50 proc., w zależności od warunków pogodowych i glebowych oraz szybkości ewentualnego wymieszania nawozu z glebą. Zastosowanie aplikatora doglebowego może zredukować te straty nawet o 90 proc. Przy wykorzystaniu aplikatora do płytkiego wtryskiwania straty amoniaku są zmniejszane o 60 proc., natomiast węże rozlewowe zmniejszają je jedynie o 10 proc.

Opłacalność zastosowania aplikatora doglebowego prześledzimy na przykładzie gnojowicy świńskiej. Zawiera ona od 0,3 do 0,5 proc. azotu. Dla potrzeb naszego wyliczenia przyjmujemy uśrednioną wartość 0,4 proc. Z tej ilości ok. połowę będzie stanowił azot amonowy, czyli jego zawartość w naszym nawozie organicznym możemy określić na 0,2 proc. Przy zastosowaniu gnojowicy w ilości 30 m3/ha będziemy próbowali dostarczyć 60 kg azotu amonowego na ha. Będziemy próbowali, ale nie dostarczymy, ponieważ od tej ilości musimy odliczyć straty. Podczas tradycyjnego rozlewania przy poziomie strat ok. 50 proc. będzie to 30 kg utraconego, łatwo przyswajalnego dla roślin azotu, który z powodzeniem mógłby zastąpić nawóz mineralny. Taka ilość azotu znajduje się w 88 kg saletry amonowej, co stanowi równowartość 105,60 zł przy cenie 1 200 zł/t. Stosując aplikator doglebowy, stratę tę ograniczymy o ok. 90 proc., czyli o 95 zł. Przy cenie aplikatora równej 20 tys. zł inwestycja zwróci się po aplikacji gnojowicy na powierzchni 210 ha, czyli np. po 5 latach w przypadku rocznego wykorzystania aplikatora na 42 ha.

Powyższa kalkulacja opiera się na założeniach, które są bardzo zmienne i dlatego każdy powinien wykonać ją samodzielnie dla własnego gospodarstwa. Ponadto nie uwzględnia ona minusów stosowania aplikatora, do których należy spadek wydajności i konieczność stosowania ciągnika o większej mocy, co z pewnością zaowocuje wzrostem zużycia paliwa na ha, a tym samym poniesionych kosztów.

Zwiększenie zapotrzebowania mocy uzależnione jest przede wszystkim od typu aplikatora, a także od głębokości pracy elementów roboczych oraz szeregu innych czynników. Producenci najczęściej deklarują zwiększenie zapotrzebowania mocy po zainstalowaniu aplikatora doglebowego na poziomie od 3 KM na jeden ząb sprężynowy zakończony wąską redliczką lub talerz pracujący jako krój do nawet 20 KM w przypadku szerokich gęsiostopek pracujących na stosunkowo dużej głębokości. Przy aplikatorach talerzowych może to być do 30 KM na 1 m szerokości roboczej. Trzeba jednak pamiętać, że zwykle zabiegi aplikowania doglebowego nie służą jedynie rozprowadzeniu gnojowicy, a są jednocześnie uprawą ścierniska, uprawką przedsiewną lub jeszcze inną. W związku z powyższym, w większości przypadków i tak trzeba byłoby wykonać dany zabieg uprawowy, a zatem nie należy doliczać kosztów z nim związanych do kosztów nawożenia gnojowicą. Jedynie w przypadku użytków zielonych koszty te nie byłyby ponoszone, więc należy je doliczyć do wzrostu kosztów aplikacji płynnych nawozów organicznych.

SPOSOBY ZAWIESZENIA

W przypadku aplikatorów do gnojowicy występują dwa podstawowe sposoby zawieszenia. Pierwszy to cztero-, drugi trzypunktowy układ zawieszenia podobny do występujących standardowo w każdym ciągniku rolniczym. Pomot Chojna oraz Pichon dają wybór między oboma rozwiązaniami. Joskin w swoich wozach asenizacyjnych montuje czteropunktowe podnośniki złożone z dwóch dolnych, podnoszonych przez indywidualne siłowniki hydrauliczne ramion oraz dwóch łączników górnych. Podobne rozwiązanie spotkamy w aplikatorze Sipmy. Najbardziej zróżnicowane rodzaje połączeń stosuje Meprozet Kościan. W zależności od konkretnego modelu aplikator łączy się z beczkowozem za pomocą połączenia zawiasowego, czterech ramion lub jest zaczepiany za beczkowozem i porusza się na własnych kołach. Ten ostatni przypadek dotyczy jednego modelu o szerokości 6 m o tarczowym systemie aplikacji. Zaletą tego rozwiązania jest brak obciążania konstrukcji wozu asenizacyjnego masą dość ciężkiej sekcji talerzowej. Do wad należy natomiast brak możliwości dociążenia aplikatora w celu lepszego zagłębienia, co ma znaczenie głównie na cięższych glebach, oraz utrudnione cofanie. Aplikator tego typu oferuje także Zunhammer. W przypadku tej marki najczęściej spotkamy jednak trzypunktowe układy zawieszenia.

DO WOZÓW UŻYWANYCH

Co jednak, jeśli posiadamy stary wóz asenizacyjny, a chcielibyśmy używać aplikatora? Problemem jest przede wszystkim brak układu zawieszenia. Możemy go rozwiązać na dwa sposoby. Pierwszy, prostszy to dokupienie gotowego zestawu do montażu na ramie beczkowozu. Takie układy zawieszenia oferują prawie wszyscy producenci. Koszty gotowych zestawów są bardzo zróżnicowane, np. układ zawieszenia z Pomotu Chojna możemy kupić już za niecałe 6 tys. zł, natomiast zestaw Joskina to wydatek ok. 11 tys. zł (ceny brutto).

Sposobem na zmniejszenie kosztów jest wykonanie takiego układu we własnym zakresie przy wykorzystaniu elementów TUZ stosowanych w ciągnikach rolniczych. Najczęściej występujące trzy- i cztero-punktowe układy zawieszenia bardzo przypominają te znane z ciągników rolniczych i nie powinno być problemów ze zdobyciem odpowiednich części. Przed montażem - czy to gotowego, czy wykonanego we własnym zakresie podnośnika - trzeba jednak zwrócić uwagę na budowę beczkowozu, a zwłaszcza jego ramy. Musi być ona odpowiednio solidna, ponieważ siły, jakim poddawany jest aplikator, są dość duże i w całości są przenoszone na układ zawieszenia i w dalszej kolejności beczkowóz oraz ciągnik. Poza układem zawieszenia konieczne jest odpowiednie podłączenie rury zasilającej aplikator, jednak to już nie powinno nastręczać żadnych problemów.

POPULARNE KULTYWATORY

Posiadacze gruntów ornych i nieużytków powinni w pierwszej kolejności przyjrzeć się aplikatorom kultywatorowym. Producenci oferują różne ich rodzaje, co poza pewnym zróżnicowaniem efektów nawożenia, powoduje różny efekt uprawowy oraz wpływa na zmianę zapotrzebowania zestawu na siłę uciągu ciągnika. W każdym przypadku sposób podawania gnojowicy do gleby jest ten sam. Z rozdzielacza płynie ona przewodami za zębami kultywatora, wzdłuż ich krzywizny, a następnie wtryskiwana jest pod lemiesze.

Za pewien standard można uznać aplikatory kultywatorowe z zębami sprężystymi. Ich zalety to przede wszystkim lepsze w porównaniu z gęsiostopkami spulchnienie gleby oraz dobre mieszanie resztek roślinnych. Lemiesze zębów sprężystych są jednak dużo węższe od gęsiostopek, a to powoduje z kolei, że gnojowica jest rozlewana dość wąskimi pasami. W zależności od budowy danego aplikatora zęby sprężyste mogą pracować na różnej głębokości, co jest także równoznaczne ze zróżnicowaną głębokością aplikacji gnojowicy czy gnojówki. Głębokość pracy tych maszyn mieści się w zakresie od 3 do 20 cm w zależności od modelu i producenta.

Podobnie sprawa ma się z rozstawem zębów, które są od siebie oddalone o 25- 45 cm. W przypadku zębów sztywnych spotkać można rozstaw równy nawet 75 cm. Ta ostatnia wartość dotyczy jednej maszyny z Meprozetu oraz maszyn Rekordia firmy Meyer-Lohne. Zbyt duża odległość między zębami może jednak rodzić wątpliwości co do zasilenia w nawóz całej powierzchni pola. Przy odpowiednio dobranym rozstawie kół wozu asenizacyjnego tak duży rozstaw zębów może być jednak także zaletą. Umożliwia on bowiem zastosowanie płynnych nawozów organicznych pomiędzy rzędami kukurydzy. Aplikatory niektórych firm, np. Sipmy, umożliwiają dowolne rozmieszczenie zębów na ramie. Do zalet aplikatorów kultywatorowych możemy zaliczyć korzystniejszą niż w przypadku wersji talerzowych cenę zakupu, np. wspomniany aplikator Sipmy o szerokości roboczej 2,3 m kosztuje 17 500 zł, 2,5-metrowy aplikator kultywatorowy Pomotu Chojna - 18 500 zł, 3-metrowy aplikator z Meprozetu to koszt 29 000 zł, a 3-metrowy Terrasoc Joskina uszczupli nasz portfel o 29 500 zł (ceny brutto).

TALERZE NA ŁĄKI I POLA

Aplikatory talerzowe mogą mieć dość zróżnicowaną budowę, co powoduje, że służą one do nawożenia różnych rodzajów gruntów. Oferowane m.in. przez firmy Bauer, Joskin, Pichon i Zunhammer urządzenia wyposażone są w tarcze ustawione równolegle do kierunku jazdy, co sprawia, że rozcinają one glebę, ale jej nie uprawiają, pełniąc tak naprawdę rolę krojów talerzowych. W powstałe za tarczami rowki wprowadzany jest płynny nawóz. Niektóre urządzenia wyposażone są dodatkowo w rolki dociskowe, których zadaniem jest zamknięcie powstałych rowków. Powyższe rozwiązanie jest najbardziej uniwersalne i pozwala na zastosowanie go przy nawożeniu nie tylko łąk, ale także ściernisk czy nieużytków.

Aplikatory talerzowe z Pomotu Chojna i Meprozetu Kościan przypominają kompaktowe brony talerzowe wykorzystywane do uprawy, dlatego nie mogą być stosowane na użytkach zielonych. Ich przeznaczeniem jest praca na ścierniskach lub nawożenie przeduprawowe. W maszynach Meprozetu tak jak w przypadku wcześniej opisanych systemów przewody dostarczają nawóz za elementem roboczym, czyli w tym wypadku talerzem. Następnie w zależności od modelu drugi rząd talerzy bądź specjalne zagarniacze zakrywają powstałe bruzdy. W przypadku maszyn Pomotu gnojowica bądź gnojówka doprowadzane są przewodami przed bronę talerzową, która następnie miesza nawóz z glebą.

Aplikatory talerzowe są niestety droższe od ich zębatych odpowiedników. Koszt zakupu 3-metrowego aplikatora talerzowego z Pomotu to 43 000 zł, z fabryki Joskina - 45 000 zł. W przypadku aplikatora Maprozetu o takiej szerokości, wyposażonego w jeden rząd talerzy i zagarniacze - 44 000 zł, a jeśli chcielibyśmy zakupić model 2-rzędowy, to wydatek wzrośnie do 63 000 zł (ceny brutto).

PŁOZOWE NIE WYMAGAJĄ DUŻEJ MOCY

Dość uniwersalnym rodzajem urządzeń do rozprowadzania płynnych nawozów organicznych są aplikatory płozowe, nazywane też łyżwowymi. Przeznaczone są one głównie na użytki zielone, ale można je wykorzystywać także na innych rodzajach gruntów, np. na ściernisku czy na nieużytkach. Zbudowane są z ramy i elementów roboczych przypominających nieco elementy robocze klasycznych siewników redlicowych. Ten rodzaj aplikatorów możemy spotkać w maszynach Joskin, Pichon czy Rekordia.

Trudno je jednak nazwać w pełni doglebowymi, są one raczej pośrednim rozwiązaniem między urządzeniami doglebowymi a naglebowymi.

Aplikatory płozowe działają powierzchniowo, dlatego ich skuteczność w ograniczaniu strat azotu amoniakalnego jest mniejsza niż w przypadku urządzeń w pełni doglebowych i wynosi ok. 60 proc. Podczas pracy ich płozy rozchylają rośliny i tworzą niewielkie bruzdy, do których aplikowany jest płynny nawóz. Zaletą tych aplikatorów jest przede wszystkim znacznie niższe zapotrzebowanie mocy ciągnika w porównaniu do urządzeń kultywatorowych lub talerzowych, co przekłada się na niższe koszty eksploatacji i wyższe wydajności.

GNOJOWICA ZHOMOGENIZOWANA

Pomiędzy beczkowozem a aplikatorem konieczne jest zastosowanie rozdzielacza kierującego gnojowicę do poszczególnych wylotów. Często pełni on także funkcję rozdrabniacza części stałych. Zapobiega to zatykaniu się przewodów, które jest uciążliwe i obniża wydajność. Urządzenia homogenizujące stosuje m.in. Joskin, którego opatentowany rozdzielacz Scalper wyposażono w tarcze samoostrzące. Minimalizuje to jego obsługę i zdaniem producenta ma zapewnić niezawodność rozwiązania. Zasada działania jest następująca: podstawa rozdrabniacza wprawiana jest w ruch przez silnik hydrauliczny. Do tej podstawy przymocowane są obracające się swobodnie noże. Miedzy nimi i tworzącymi przeciwnoże otworami powstaje efekt nożyc, który pozwala na sprawne cięcie wszelkich części stałych.

Francuski producent wozów asenizacyjnych Pichon stosuje nieco inne rozwiązanie dostępne za dopłatą. Urządzenie nazwane Turbiną Pichon jest rozdzielaczem, w którego korpusie oprócz obracających się noży są umieszczone dodatkowe elementy. Są to płytki mielące, w stosunku do których obracające się noże ustawione są prostopadle, co pozwala na odpowiednią homogenizację rozprowadzanej gnojowicy.

Wyposażone w rozdrabniacz rozdzielacze montowane są także w niektórych modelach aplikatorów z Pomotu Chojna. Są to rozdrabniacze Exacuter produkowane przez firmę Eisele. Tutaj również napęd zapewniany jest przez silnik hydrauliczny, który porusza noże tnące - zdaniem przedstawicieli firmy pozwalają one na dokładne rozdrobnienie części stałych zawartych w gnojowicy.

PODSUMOWANIE

Powszechne stosowanie aplikatorów do płynnych nawozów organicznych to nieunikniona przyszłość. Jeśli nie wymuszą tego przepisy, to z pewnością zrobi to ekonomia. Aplikatory pozwalają przede wszystkim na ograniczenie strat azotu, co przynosi wymierne korzyści, które da się przeliczyć na konkretne złotówki. W dobie zmniejszającej się liczby mieszkańców wsi zajmującej się bezpośrednio rolnictwem nie mniej ważne może być także ograniczenie nieprzyjemnego zapachu podczas stosowania gnojówki czy gnojowicy. Już teraz, zwłaszcza w regionach podmiejskich, na tym tle coraz częściej dochodzi do konfliktów z sąsiadami niezwiązanymi z rolnictwem, dlatego też na tych terenach aplikatory byłyby szczególnie pożądane.

Przy zakupie konkretnego modelu trzeba pamiętać, aby uwzględnić nie tylko rodzaje gruntów przeznaczonych do nawożenia, ale też zwiększone zapotrzebowanie na moc.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.198.3.15
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!