- Obserwuję rynek przyczep rolniczych od 2000 r. Patrząc na to co się dzieje na przestrzeni tych lat widzę, że co roku sprzedaż tych maszyn jest coraz wyższa i z roku na rok wzrosty są coraz bardziej dynamiczne – mówi Dariusz Porzuczek, dyrektor handlowy Wielton Agro. Jako przykład podaje półroczny bilans z bieżącego roku, gdzie zarejestrowano już o 1860 sztuk przyczep więcej w porównaniu do analogicznego okresu z ubiegłego roku (zalicza się w to także zarejestrowane wozy asenizacyjne). Warto dodać, że ubiegły rok był rekordowy pod względem liczby zarejestrowanych przyczep.

– Trudno jest mi powiedzieć jak długo taka dynamika będzie utrzymana, bo zmieniają się sposoby dofinansowania, więcej ludzi będzie kupowało za własne środki. Szacuje się, że w tym roku będzie zarejestrowanych około 20 tys. ciągników, do dlaczego ma się nie sprzedać również rekordowa liczba przyczep? Sanok swego czasu produkował 40-60 tys. przyczep rocznie. Myślę, że przez 3-4 lata ten rynek będzie się rozwijał lub przynajmniej się ustabilizuje na poziomie 6-7 tys. sztuk rocznie
– dodaje.

Możliwości rozwoju sprzedaży są upatrywane przede wszystkim w mniejszych gospodarstwach, które w dużym stopniu kupują sprzęt bez dofinansowań. Aż 25 proc. sprzedawanych wszystkich rodzajów przyczep stanowią konstrukcje o ładowności do 5 ton.

Coraz więcej jest wybieranych również dużych przyczep, o ładowności 14 to i więcej oraz przyczep skorupowych. Coraz bardziej popularne są też przyczepy z podwoziem typu tandem, które w przypadku Wieltona stanowią około 10 proc. przyczep rolniczych (nie wliczając skorupowych).