Przedstawiamy się, mówimy, że telefonujemy w sprawie ogłoszenia ciągnika. Nawet nie dokończyliśmy pytania, gdy nasz niemiecki rozmówca grzecznie ale stanowczo odpowiada, że firma nie posiada takiego ciągnika w sprzedaży i się nie ogłaszała.

- Na takie ogłoszenia nawet nie dzwonię, bo wiem że to są jakieś żarty, nie wiem z jakiego powodu robione. Być może jest to rodzaj nieuczciwej konkurencji, gdzie ktoś podaje do danej firmy numer telefonu z bardzo atrakcyjnym ogłoszeniem i telefony dzwonią non-stop, aż w końcu muszą je na jakiś czas wyłączyć - mówi Szczepan Wojdat z Rokitna, który obok gospodarstwa prowadzi handel używanymi maszynami rolniczymi z Zachodu.

Takie ogłoszenie to jeszcze „pół biedy", po prostu nie kupimy maszyny, stracimy co najwyżej kilka złotych na telefon i chwilę czasu. W ogłoszeniach internetowych nie brakuje jednak bardzo atrakcyjnych ogłoszeń. 70-konny Case IH z 2007 r. z ładowaczem czołowym za 21300 zł, John Deere 6420 z 2006 r. za 20000 zł - to tylko dwa spośród setek tego rodzaju ogłoszeń na popularnych portalach ogłoszeniowych. W ogłoszeniu podany jest tylko formularz do kontaktu mailowego ze sprzedającym. Na zdjęciach żadnych charakterystycznych cech miejsca, ciągnik oczywiście bez numerów rejestracyjnych. Lokalizacja - tu podana jest najczęściej nazwa jakiegoś większego miasta, żadnego konkretnego adresu. - Takie oszustwa są od dawna stosowane w branży motoryzacyjnej. Ciągle zdarzają się przypadki „złapania na haczyk" przez oszustów - mówi Wojciech Denisiuk, dziennikarz Auto Świata i współpracownik Farmera. - Po rozpoczęciu korespondencji mailowej rzekomy sprzedawca podaje pokrętne odpowiedzi, najczęściej że pojazd jest za granicą, przesyła zdjęcia, ale żeby go sprowadzić konieczna jest zaliczka. Po wpłacie zaliczki kontakt się urywa. Pieniądze przepadają, okazuje się że konto zostało założone na „słupa" - tłumaczy.

Mimo iż dużo się mówi o oszustach korzystających z możliwości jakie daje Internet, ofiar różnego rodzaju przekrętów nie brakuje. Im tańsza maszyna, tym bardziej powinniśmy być bardziej podejrzliwi. Okazje cenowe czasem się trafiają, ale cudów - rodzaju ceny maszyny niższej o połowę od rynkowej - po prostu nie ma.