JF Stoll ma już za sobą kawałek historii, bo początki duńskiej firmy (wtedy JF) sięgają 1959 r., kiedy rozpoczęła produkcję żniwiarek. Firma dynamicznie się rozwijała, wykupując m.in. w latach 90. część, a następnie całość udziałów niemieckiej firmy Stoll (stąd połączenie nazw JF i Stoll). W 2011 r. firma została przejęta przez Grupę producencką DLG (nie mylić z niemieckim DLG) i weszła w skład Kongskilde Industries, w ramach którego przynosi około 30 proc. obrotów. Produkcja maszyn odbywa się w dwóch zakładach w duńskim Sønderborgu.

Przejęcie firmy JF Stoll przez DLG zostało m.in. zaakcentowane nowym logo zaprezentowanym podczas ostatnich targów Agritechnica i nowymi produktami, takimi jak wozy paszowe z systemem Multi czy potężne kombinacje koszące GXT. - W skład Kongskilde wchodzi kilka fabryk, każda specjalizuje się w określonej grupie produktów - mówi Jesper Christensen, menadżer ds. produktu JF Stoll. - Chcemy produkować najlepsze produkty w danej dziedzinie. Dla JF Stoll jest to linia zielonkowa i wozy paszowe. Aby osiągnąć jak najwyższą jakość i oferować nowoczesne, konkurencyjne produkty, stale inwestujemy w nowe technologie produkcji - dodaje.

WÓZ ZADA PASZĘ…

Nową grupą produktów w ofercie JF Stoll są wozy paszowe z systemem Multi, czyli pełniące jednocześnie funkcje ścielarki. Maszyny z takim wyposażeniem są oferowane w pojemnościach od 10 do 45 m3 i 1, 2 lub 3 ślimakami mieszającymi. W tego typu wóz zainwestował Søren Hvelplund z południowo-zachodniej Danii. Kupił wóz JF Stoll VM38 Multi o pojemności 38 m3. W gospodarstwie jest utrzymywanych około 250 sztuk bydła, w tym ponad 100 krów dojnych. Średnia wydajność od krowy przekracza 9,5 tys. litrów na rok.

Teoretycznie wielkość wozu znacznie przewyższa wydajnością zapotrzebowanie stada krów w gospodarstwie. Łącznie jednorazowemu wymieszaniu podlega około 14 ton składników (kiszonka z kukurydzy, sianokiszonka z traw, słoma zbóż, suche wysłodki buraczane oraz koncentraty i minerały). Rolnik wyjaśnia swój wybór w prosty sposób. - Chciałem mieć jeden duży wóz, żeby zaoszczędzić na czasie i robociźnie. Duża pojemność umożliwia mi wykonanie na przykład dwóch mieszań - po jednym dla każdej grupy na dobę - zamiast czterech, przy czym różnica w zużyciu paliwa nie będzie zbyt duża. Na czasie oszczędzam dziennie około godziny, za którą musiałbym zapłacić pracownikowi. Dlatego większa pojemność wozu w dłuższej perspektywie czasu jest bardziej opłacalna - mówi Hvelplund. Rolnik szacuje, że w ciągu tygodnia ciągnik współpracujący z wozem paszowym (zazwyczaj jest to 125-konny Massey Ferguson 5470) zużywa 150 litrów oleju napędowego, co według niego jest dobrym wynikiem.