PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Szybki załadunek - przegląd i ceny ładowaczy czołowych

Autor: Grzegorz Borkowski

Dodano: 06-02-2016 07:44

Tagi:

Ładowacz czołowy to narzędzie przydatne w każdym gospodarstwie. Oferta rynkowa w tym zakresie również jest bardzo duża. Sprawdzamy stosowane rozwiązania i wybrane modele przeznaczone do pracy z ciągnikami o mocy 80-90 KM.



Po zakupie ładowacza czołowego rolnicy często twierdzą, że nie mogliby się już bez niego obejść. Te przydatne w każdym gospodarstwie urządzenia pozwalają na usprawnienie przeładunku najróżniejszych materiałów. Odpowiednio dobrany i wyposażony model współpracujący z ciągnikiem może być bliski funkcjonalnością samojezdnej ładowarce. Idealny ciągnik do pracy z ładowaczem czołowym powinien mieć m.in.: napęd na 4 koła, skośną maskę dającą dobry widok na osprzęt w dolnym położeniu, najlepiej ramową konstrukcję, okno dachowe w przedniej części dachu oraz skrzynię przekładniową z rewersem przełączanym bez użycia sprzęgła.

W naszym zestawieniu przyjrzeliśmy się ładowaczom czołowym przeznaczonym przez producentów do współpracy z ciągnikami o mocy 80-90 KM. Wybraliśmy modele: Hydramet Xtreme-1, Hydrometal At-30N, John Deere H260, Metal-Fach T241, Metal-Technik MT-02, Pronar LC3, Quick Q46, Solid 750, Stoll FZ 20 iUrsus TUR6.

SIĘGNĄĆ WYSOKO

Jedną z najważniejszych rzeczy przy wyborze ładowacza czołowego jest dopasowanie go do posiadanego ciągnika. A to w pierwszej kolejności wiąże się z udźwigiem i wysokością podnoszenia. Zwykle oba te parametry są ze sobą ściśle związane i jednocześnie wpływają na masę ładowacza. W przypadku ładowaczy średniej wielkości przy zastosowaniach typowo rolniczych w praktyce rzadko wykorzystywany jest pełny udźwig urządzenia. Natomiast czynnikiem limitującym jest zwykle wysokość podnoszenia. Wysokość podawana przez producentów wydaje się wystarczająca, jednak nie zawsze się to sprawdza, ponieważ jest to wartość mierzona do punktu obrotu oprzyrządowania. Przy pracy z łyżką lub widłami ważne są przede wszystkim wysokości: przeładunkowa i wysypu. Pierwsza z tych wielkości określa wysokość, gdy osprzęt jest w pozycji poziomej i informuje na przykład, w jakiej odległości od podłoża może być burta napełnianego rozrzutnika obornika czy przyczepy. Różnica wysokości przeładunkowej względem wysokości punktu obrotu jest zależna od zastosowanego narzędzia roboczego, ale zazwyczaj wynosi co najmniej 20 cm na niekorzyść pierwszej wartości. Z kolei wysokość wyładunkowa, której mianem określa się wysokość pod krawędzią maksymalnie przechylonej łyżki, jest nawet o ponad 1 m mniejsza od wysokości w punkcie obrotu. Warto pamiętać o tych zależnościach, wybierając konkretny model ładowacza, i kupować go z odpowiednim zapasem tego parametru.

Wysokość podnoszenia większości prezentowanych urządzeń wynosi ok. 3,5 m (do punktu obrotu dołączanych narzędzi). Tylko trzy modele sięgają wyraźnie wyżej: Quicke Q46, Stoll FZ 20 i Hydrometal AT-30N. Jest to odpowiednio: 3,75; 3,74 i 3,70 m. Udźwig w przypadku większości ładowaczy przeznaczonych dla ciągników o mocy 80-90 KM to ok. 1600 kg. W tym przypadku z naszego zestawienia wyróżniają się dwa pierwsze wymienione modele: Hydramet Xtreme-1 i Hydrometal At-30N, a także Pronar LC3. Według producentów podniosą one: 1900, 1860 i 1820 kg. W zestawieniu wyraźnie niższą wartość prezentuje jedynie ładowacz John Deere H260 z udźwigiem 1412 kg mierzonym tak, jak w przypadku pozostałych urządzeń w punkcie obrotu narzędzi roboczych.

WYTRZYMAŁE RAMIONA

Większość producentów do budowy ramion ładowaczy wykorzystuje stal o podwyższonej jakości, na przykład firma Metal-Technik z Łomży stosuje stal S235. Ramiona ładowaczy czołowych wykonywane są zwykle z profili zamkniętych uzyskanych w różnego rodzaju procesach produkcyjnych. Przykładowo w ładowaczach Quicke ramiona powstają z połączenia ze sobą dwóch ceowników, z których jeden wchodzi w drugi, tworząc podwójną górną i dolną ściankę profilu. Zdaniem producenta ma to zapewnić bardzo wysoką wytrzymałość na skręcanie.

Dość popularne jest poprowadzenie przewodów hydraulicznych we wnętrzu takiego ramienia, co pozwala na poprawę widoczności z kabiny ciągnika, zapobiega zbieraniu się brudu i zabezpiecza przewody przed uszkodzeniem. Ukryte w profilu ramienia przewody hydrauliczne spotkamy w różnych modelach Quicke’a i John Deere’a, a także m.in. w urządzeniach: Hydrometal AT-30N, Hydramet Xtreme-1 i Metal-Fach T241 i T248.

Drugi typ budowy ramion to kształt odwróconej litery "U" z zamknięciem usztywniającym od spodu za pomocą płaskownika, który nieco wnika do wnętrza profilu. Przykładem takiej budowy ramion są ładowacze Stoll oraz urządzenia produkowane przez firmę Spaw-Met pod marką Solid. W przypadku obu firm we wgłębieniu ramion od spodu są umiejscowione przewody hydrauliczne. W ładowaczach Stoll przestrzeń, w której znajdują się przewody, jest dodatkowo zamykana za pomocą blaszanych, zdejmowanych osłon. Tego rodzaju rozwiązanie ma połączyć zalety zamknięcia przewodów całkowicie w profilu ramienia i dodatkowo - w razie konieczności - bardzo dobrego dostępu do nich.

Przydatnym rozwiązaniem wykorzystywanym głównie podczas prac konserwacyjnych jest blokada wysięgnika za pomocą zaworu odcinającego odpływ oleju z podnoszących ramiona ładowacza siłowników hydraulicznych. Rozwiązanie to spotkamy w urządzeniach John Deere. Blokada służy przede wszystkim do wykonania bieżących czynności konserwacyjnych pod wysięgnikiem ładowacza, dlatego przy dłużej trwających czynnościach, jak na przykład naprawy, producent zaleca wykorzystanie dodatkowej podpory.

POZIOMOWANIE OSPRZĘTU

Standardowym wyposażeniem ładowaczy dla ciągników o średniej mocy jest poziomowanie narzędzi za pomocą prostowodów, które działają na zasadzie równoległoboku. Ich zaletą jest prostota konstrukcji, która przekłada się na ograniczone koszty i niską awaryjność. Obecnie za przykładem Quicke’a wielu producentów, m.in. Metal-Fach, Hydramet i Hydrometal, stosuje prostowody zbliżone kształtem do odwróconej litery "U" zachodzącej na zewnętrzną stronę ramion ładowacza. Do niedawna prostowody występowały niemal tylko w postaci rurek. Zdaniem przedstawicieli firm stosujących nowe rozwiązanie taki kształt zapewnia większą wytrzymałość i lepszą widoczność niż prostowody rurkowe.

Jeszcze inne rozwiązanie spotkamy w serii ładowaczy Stoll FZ/FS. W przypadku tych urządzeń prostowody o nieco łamanym kształcie zostały umieszczone wewnątrz profilu wysięgnika, co przy zachowaniu prostoty rozwiązania mechanicznego zaowocowało całkowitym wyeliminowaniem ograniczających widoczność elementów nad częścią ramienia znajdującą się najbliżej kabiny ciągnika. Pozwoliło to również na zastosowanie niższego mocowania ramion ładowacza, a to z kolei zwiększyło przestrzeń przy kabinie na tyle, że zdaniem producenta w znacznej części ciągników z otwieraną przednią szybą możliwe jest jej pełne uchylenie.

Rozwiązaniem bardziej skomplikowanym od czysto mechanicznego, ale dającym więcej możliwości, jest poziomowanie hydrauliczne. Polega ono na zastosowaniu dodatkowych siłowników przy wysięgniku i połączeniu ich z siłownikami regulującymi wychylenie osprzętu. Przewaga tego rozwiązania nad połączeniem mechanicznym polega przede wszystkim na braku wystających elementów, które ograniczają widoczność, a także na obniżeniu masy ładowacza, co zawsze jest korzystne. Dodatkową, bardzo ważną opcją, na jaką pozwala poziomowanie hydrauliczne, jest możliwość wyłączenia go, co przydaje się na przykład przy pracy z materiałami sypkimi.

Najwięcej możliwości daje poziomowanie elektroniczne - pozwala na bardzo precyzyjne sterowanie osprzętem, co docenimy szczególnie przy przeładunku palet. Możliwe są też funkcje programowalne, tj. powrót do ustalonej pozycji ładowacza po naciśnięciu przycisku. Układ składa się z czujników położenia osprzętu i wysięgnika oraz ze sterownika, zatem nie jest potrzebne instalowanie siłowników sterujących cylindrami odpowiedzialnymi za wypoziomowanie osprzętu. Funkcję tych siłowników przejmuje elektroniczny czujnik. Poziomowanie elektroniczne, jak również hydrauliczne oferuje w swoich ładowaczach m.in. John Deere.

AMORTYZACJA

Amortyzacja ładowacza pozwala na lepszą stabilność podczas przejazdów transportowych i mniejsze zużycie podzespołów ciągnika. Podczas pracy amortyzacja nie jest potrzebna, a często nawet przeszkadza, dlatego producenci umożliwiają wyłączenie jej. Najczęściej odbywa się to ręcznie, poprzez zakręcenie zaworu. Bywają jednak też bardziej zaawansowane rozwiązania, czego przykładem jest system firmy Stoll o nazwie Comfort Drive dostępny w trzech wersjach w zależności od sposobu włączania amortyzacji. W najprostszej opcji amortyzator jest włączany ręcznie, co stwarza konieczność opuszczania kabiny ciągnika i zamykania bądź otwierania zaworu znajdującego się na wsporniku poprzecznym ładowacza. Drugi sposób to sterowanie elektryczne, które pozwala na zarządzanie tą funkcjonalnością z kabiny za pomocą przycisku. "Najbogatsza" wersja systemu pozwala na automatyczne włączanie i wyłączanie amortyzacji w zależności od prędkości jazdy. Wersja ta musi być podłączona do gniazda sygnałowego ciągnika, skąd pobiera dane o prędkości poruszania się zestawu. W ustawieniu standardowym włączenie amortyzacji następuje po przekroczeniu 10 km/h. Ponowne jej wyłączenie odbywa się, gdy zwolnimy do 7 km/h. Można ustawić także inne poziomy prędkości, jak również samemu włączać amortyzację, pomijając automatykę.

STEROWANIE

W opisywanych ładowaczach podstawowym sposobem sterowania zwykle jest dżojstik z mechanicznym połączeniem z rozdzielaczem za pomocą linek zwanych cięgnami Bowdena. Dżojstik taki to zwykle rozwiązanie niezawodne i pozwala na sprawne sterowanie ładowaczem. Niestety, bywa jednocześnie dość "toporny", co nie jest zbyt komfortowe przy intensywnym użytkowaniu ładowacza.

W najbogatszych wersjach spotkamy dżojstiki elektroniczne, które są wygodniejsze w użyciu i mogą być wyposażone w dodatkowe funkcje. Ciekawe są zwłaszcza funkcje pamięci pozwalające na znaczne podniesienie wydajności pracy z ładowaczem. Najczęściej przy pracy z ładowaczem wykonujemy powtarzające się czynności, na przykład nabieramy obornik, podnosimy go i wrzucamy do skrzyni rozrzutnika. Gdy korzystamy ze "zwykłego" sterowania, to każda z tych czynności wiąże się z ustawianiem właściwej wysokości i powtarzaniem ruchów chwytaka, co szczególnie przy braku wprawy często nie jest zbyt płynne i na przykład korekty wysokości zabierają cenny czas. W przypadku urządzenia wyposażonego w funkcję pamięci raz zapamiętane poziomy unoszenia i inne czynności można łatwo przywołać, korzystając z odpowiednich przycisków na dżojstiku.

Funkcja powrotu do zadanego położenia dostępna jest w ładowaczach Johna Deere’a. Umożliwia zapamiętanie dwóch wysokości i dwóch kątów pracy osprzętu, które można później wywoływać za pomocą przycisku na dżojstiku.

Podobną funkcję spotkamy w ładowaczach Stoll pod nazwą "Boom Kick Out", gdzie da się zaprogramować wysokość podnoszenia narzędzi. Przedstawiciele producenta dodają, że system dba również o trwałość zestawu ciągnik-ładowacz. Przy zaprogramowanej wysokości ładowacz nie zatrzymuje się nagle, co powodowałoby zachwianie całego zestawu, ale łagodnie wyhamowuje, dzięki czemu zwiększa się komfort pracy oraz trwałość ciągnika i ładowacza.

PODSUMOWANIE

Produkcją ładowaczy zajmuje się wiele firm, z których znaczna część jest wyspecjalizowana tylko w tych urządzeniach. Można wybierać między bardzo różnymi rozwiązaniami, zaczynając od prostych, które oszczędzą portfel nabywcy, a kończąc na rozbudowanych, zapewniających dużą wydajność i komfort podczas długich godzin pracy. Wybór powinien zależeć przede wszystkim od rodzaju wykonywanej pracy i intensywności wykorzystywania narzędzia. Przy przewadze robót z wykorzystaniem łyżki wystarczy stosunkowo skromnie wyposażony model. Z kolei przy częstym przeładunku palet przydadzą się udogodnienia wpływające na precyzję, takie jak np. pamięć pozycji. Ładowacze w gospodarstwach są zwykle wykorzystywane w większym zakresie, niż ich nabywcy planowali podczas zakupu, dlatego nie warto być zbyt oszczędnym przy wyborze dodatkowych opcji.

Artykuł pochodzi z numeru 1/2016 miesięcznika Farmer

Zamów prenumeratę

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.71.68
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!