PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Test cignika John Deere 5055E (pełny tekst)

Test cignika John Deere 5055E (pełny tekst)

Autor: Wojciech Densiuk

Dodano: 25-08-2014 11:02

Model 5055E to najmniejszy, a zarazem najmniej popularny ciągnik John Deere z serii 5E. Powstaje w Indiach i ma moc popularnej "sześćdziesiątki". Czy zasługuje na większe zainteresowanie klientów? Sprawdziliśmy to w polowym teście.



W ciągu ostatniej dekady z oferty wielu producentów zniknęły proste ciągniki o stosunkowo niedużej mocy 50-60 KM. Zainteresowanie spadło, gdyż na ogół większość średnich gospodarstw miało już jakiś ciągnik o tej mocy, a nowych szukano raczej wśród modeli o mocy 80-100 KM. Z czasem okazało się jednak, że przyszedł czas na wymianę wysłużonych Ursusów, a klienci zaczęli poszukiwać tanich ciągników, które można by wykorzystać do lekkich prac pomocniczych. Na takie zapotrzebowanie odpowiedziała m.in. firma John Deere, wprowadzając do polskiej oferty produkowaną w Indiach serię 5E. Początkowo były to trzy modele 5055E, 5065E oraz 5075E dostępne wyłącznie w wersjach bez kabin. Jednak wiosną ubiegłego roku wprowadzono odmiany z komfortowymi kabinami, co okazało się strzałem w dziesiątkę i znacznie poprawiło sprzedaż serii 5E na polskim rynku. Najchętniej wybierane są wersje 5065E i 5075 E. Najmniejsze zainteresowanie modelem 5055E można jednak prosto wyjaśnić - różnica cenowa w stosunku do mocniejszych odmian okazuje się na tyle mała, że na ogół klienci wolą dopłacić i zyskać dodatkowe 10 lub 20 KM mocy.

GŁÓWNE ATUTY TO NISKA CENA I PROSTA BUDOWA

Wersja 5055E (55 KM) z kabiną wg cennika kosztuje 121 tys. zł brutto, ale wiemy, że po negocjacjach z dilerem cenę można obniżyć nawet o 12 tys. zł. Tymczasem do mocniejszych wersji 5065E (65 KM) oraz 5075E (75 KM) trzeba dopłacić odpowiednio ok. 10 lub 20 tys. zł. Czy warto? To zależy od potrzeb. Jeśli szukacie ekonomicznego ciągnika do lekkich prac pomocniczych, 55 KM w zupełności wystarczy. Zwłaszcza, że zastosowany w tym modelu 3-cylindrowy silnik z turbodoładowaniem robi naprawdę pozytywne wrażenie. Zamiast do większej mocy warto zastanowić się nad dopłatą do klimatyzacji (ok. 6,3 tys. zł) i dodatkowej pary wyjść hydraulicznych (bardzo wskazane). Cena testowanego modelu wydaje się zachęcająca, ale sprzedaż byłaby jeszcze wyższa, gdyby nie indyjskie pochodzenie serii 5E. To właśnie u wielu rolników wzbudza obawy co do jakości wykonania i trwałości mechanicznej.

Specjaliści z John Deere’a zapewniają, że pochodzenie nie może mieć negatywnego wpływu na jakość, m.in. dlatego że indyjska fabryka John Deere’a należy do jednych z najnowocześniejszych w tamtym rejonie, a konstrukcja bazuje na sprawdzonych rozwiązaniach. Seria 5E z założenia miała być prostymi, ekonomicznymi i trwałymi ciągnikami. Ponadprzeciętną żywotność ma gwarantować m.in. skrzynia biegów i układ przekazania napędu zaprojektowane do współpracy nawet z 100-konnym silnikiem.

Czy to wystarczy, by rozwiać obawy klientów? Firma zapewnia o wysokiej jakości, a ciągnik na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od modeli produkowanych np. w Niemczech. Jednak zwracając uwagę na szczegóły, można dostrzec pewne różnice, np. w malowaniu silnika. W serii 5E pomalowano go kompleksowo już po złożeniu i zamontowaniu osprzętu, m.in. rozrusznika. W efekcie widoczne są ślady niedokładnego oklejania, a węże gumowe czy opaski zaciskowe pomalowano razem z silnikiem. Na szczęście to wada tylko estetyczna i nie ma żadnego wpływu na funkcjonowanie ciągnika.

Zobaczmy, jak 55 KM sprawdziło się w polskich warunkach. Jak już wspomnieliśmy wcześniej, silnik był dla nas pozytywnym zaskoczeniem. Należy on do rodziny PowerTech M i spełnia normę czystości spalin Tier III. Ma 3 cylindry i stosunkowo niedużą pojemność 2900 cm3, a mimo to okazuje się niezwykle elastyczny. Właściwie bez obciążenia można nim ruszać nawet na najwyższym przełożeniu, bez obawy, że silnik wpadnie w nadmierne wibracje czy wręcz zgaśnie. Nic z tych rzeczy. Moc rozwijana jest równomiernie już od 1 000 obr./min, dzięki temu do prac nie wymagających dużej mocy można używać bardzo niskich obrotów. W efekcie spalanie jest również bardzo niskie. Zaskoczyła nas też kulturalna praca przy wysokich obrotach, np. przy 2 400 obr./min, przy których wałek WOM osiąga 540 obr./ min. Przy takich obrotach silnika testowaliśmy John Deere’a 5055E podczas koszenia traw kosiarką listwową firmy Kuhn o szerokości roboczej 2,4 m. Taka praca nie była dużym wyzwaniem dla silnika, nie spowodowała również znacznego wzrostu spalania - podczas koszenia zużycie paliwa nie przekraczało 3-4 l/h pracy. Ważne jest również to, że mimo pracy jednostki napędowej na wysokich obrotach w kabinie było stosunkowo cicho. Dodatkowo w przyszłości dużą zaletą silnika z pewnością okaże się prosta konstrukcja ułatwiająca samodzielne naprawy. W napędzie nie ma zbyt wielu czujników i elektroniki. Zasilanie powierzono pompie rotacyjnej i tradycyjnym wtryskiwaczom. Właściwie trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś, kto potrafi naprawić Ursusa C-360, poradzi sobie z naprawą John Deere’a 5055E.

BIEGÓW JEST MAŁO,

ALE SĄ DOBRZE DOBRANE

Taka potrzeba nie powinna jednak zaistnieć zbyt szybko. Skrzynia biegów i tylny most mają również prostą konstrukcję. Co prawda o ich wytrzymałości nie można nic powiedzieć po tak krótkim teście, ale wrażenie robią dobre. Przełożeń jest wprawdzie niezbyt dużo, ale zaprojektowano je tak, by jak najlepiej wykorzystać moc silnika. Na każdym z trzech zakresów są trzy synchronizowane biegi. Na najwyższym ciągnik rozpędza się niemal do 30 km/h. Warto podkreślić wyjątkowo dobrą ergonomię obsługi skrzyni biegów. Dźwignia wyboru przełożeń jest tak ustawiona, że kierowca, by je zmienić, nie musi wykonywać ruchów wymagających np. pochylenia się do przodu - po prostu wszystko jest na swoim miejscu. Poza tym przełączanie biegów nie wymaga użycia dużej siły. Oczywiście niekiedy brakuje rewersu, ale wiele prac polowych można wykonywać na 2. biegu, który znajduje się naprzeciw wstecznego. Taki układ sprawia, że na uwrociach wystarczy przesunąć dźwignię do tyłu, aby zmienić kierunek jazdy, co w pewnym sensie rekompensuje brak rewersu. Dźwignie obsługi podnośnika i zaworu hydrauliki zewnętrznej są również na właściwym miejscu. Podnośnik tradycyjnie ma standardową możliwość regulacji pozycyjnej i siłowej. Teoretyczny udźwig TUZ-a to 1 800 kg na kulach i ok. 1 400 kg 600 mm za nimi. Dla niektórych może się to wydać mało, ale to i tak masy, których przy tak lekkim i stosunkowo krótkim ciągniku nie da się wykorzystać. W praktyce bez dodatkowego obciążenia przodu ciągnika, np. ładowaczem czołowym, z tyłu można zamontować zawieszany opryskiwacz o pojemności 600 l czy rozsiewacz nawozów o pojemności do 600 l. Przy większych obciążeniach ciągnik bez dociążenia traci stabilność. Jednak na ogół zadania, jakie czekają w gospodarstwach na John Deere’a 5055E, nie wymagają dźwigania ciężkich maszyn i ładunków - od tego są zazwyczaj większe ciągniki. Warto podkreślić bardzo dobrą zwrotność ciągnika - zmierzona średnica zawracania bez użycia hamulca to zaledwie 3,8 m. To w połączeniu z niedużymi wymiarami zewnętrznymi predysponuje John Deere’a 5055E do wykorzystania tam, gdzie trudno dotrzeć większymi ciągnikami. Jest to m.in. bardzo dobra propozycja do ciasnych obór budowanych w starych technologiach, zwłaszcza że do współpracy z ciągnikiem firma John Deere przygotowała dwa ładowacze czołowe o udźwigu 873 kg lub 989 kg i wysokości podnoszenia do 3,38 m.

WARTO DOKUPIĆ DODATKOWE

WYJŚCIE HYDRAULIKI

Niestety, w standardzie ciągnik wyposażono tylko w jedno wyjście hydrauliczne. To w przypadku nowoczesnych maszyn współpracujących często okazuje się za mało. Warto od razu zamówić u dilera drugą parę wyjść hydraulicznych, za którą trzeba zapłacić dodatkowo ok. 2 tys. zł. Wydatek oleju wynosi tylko 71 l/min., ale na ogół dla maszyn mogących współpracować z tak małym ciągnikiem to wystarczająca wartość. Ważne, że rozdzielacz do sterowania hydrauliką zewnętrzną ma również położenie pływające, co przydaje się m.in. podczas pracy z kosiarką zawieszaną.

Seria 5E dużo zyskała w momencie pojawienia się nowoczesnych kabin. Konstrukcją przypominają one kabiny stosowane w europejskich modelach 5M czy 5R. Są przestronne, estetycznie wykończone i przede wszystkim ciche. Ta ostatnia cecha jest szczególnie ważna, bo silnik testowanego John Deere’a nie należy do najcichszych. Jednak po zamknięciu drzwi kabiny jego praca nie jest męcząca nawet na wysokich obrotach. Niestety, żeby móc pracować z zamkniętymi drzwiami, trzeba dopłacić ok. 6,3 tys. zł za klimatyzację. Chociaż bez niej również można pracować, warto ponieść taki wydatek - zalety klimatyzacji latem trudno przecenić. Dużym plusem kabiny jest dobra widoczność w każdym kierunku. Zastrzeżenia można mieć tylko do kilku drobiazgów, np. brakuje uchwytu, za który można by zamknąć tylną szybę - obecnie trzeba się bardzo wyciągnąć, by sięgnąć klamki. Przydałoby się również składane siedzisko dla pasażera, zwłaszcza że jest na to przestrzeń. Dobrze byłoby również, gdyby o włączonym napędzie 4x4 przypominała jakaś lampka kontrolna. Nie można mieć jednak większych zastrzeżeń do ergonomii. Jak już wspominaliśmy, biegi zmieniają się lekko, fotel można łatwo ustawić w wygodnej pozycji, obsługa większości urządzeń pokładowych jest prosta. Na początku w pracy nieco przeszkadza bardzo wysunięty w bok pedał gazu, który wymaga nieco nienaturalnego trzymania nogi - z czasem można się jednak do tego przyzwyczaić i po prostu się o tym zapomina.

Nasz redakcyjny test nie był zbyt długi - przepracowaliśmy niespełna kilkanaście motogodzin. Nie doszło do żadnych uszkodzeń, jedyne co nieco nas zaniepokoiło, to zapocenia na pompie oleju hydrauliki zewnętrznej - naszym zdaniem pojawiły się nieco za szybko.

PODSUMOWANIE:

Jeśli szukacie ciągnika, który mógłby zastąpić wysłużoną "sześćdziesiątkę", John Deere 5055E jest dla was idealną propozycją. Jest to poręczny, bardzo zwrotny ciągnik z elastycznym silnikiem. Wykorzystywany do lekkich prac pomocniczych z pewnością zaskoczy was bardzo niskim zużyciem paliwa. A indyjskie pochodzenie? Cóż, podczas pracy testowanym ciągnikiem nic o tym nie przypominało, a za jakość i trwałość odpowiedzialność bierze firma John Deere - skoro zdecydowali się na dystrybucję w Europie ciągników z Indii, to raczej wiedzą, że nie popsują one im dotychczasowej dobrej opinii.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (14)

  • Dzierzawca 2018-03-03 07:47:10
    Wiesniak jest 2018 a tekst jest z 2014 obudz sie i wyjmij reke z nocnika bo juz chlopy kredyty posplacali i raczki zacieraja.na twoja ojcowizne
  • wiesniak z osp 2018-03-03 07:42:08
    Na wsi duzo pieniędzy sie marnuje i jest rozkradane. Na szczęście wielu chłopów wzielo kredyty i utonie, a porę słychać ze sie pöwi€sil. Trza bylo nie kupować 2x droższego traktorka tylko po to by się pochwalić sąsiadowi:) jo mom lepszy he he
  • Lolek Michalski 2016-01-09 21:50:22
    Ciągnik jest bardzo dobry nic mi się nie psuje wszystko działa jak należy wielki +
  • tdx110 2015-01-07 14:03:44
    Ciągnik ten nie jest dobry!
    Mieliśmy na nowy 2 lata gwarancji a po upływie 3 miesięcy rozwaliła się pompa paliwowa.
    Używana pompa paliwa 5000 zł netto.
    Na nową pompę z serwisu chcieli dać gwarancje tylko pół roku, co obowiązuje gwarancja minimum rok w polsce!
    Ciągnik ma tylko 470 motogodzin.
    Tak samo jest jeśli chodzi o opony.
    Po pół roku rozwarstwiły się nam opony.
    Reklamacja uznana, jednak trzeba wysłać opony na własny koszt (200zł za oponę).
  • Przemek 2014-09-07 08:50:29
    Panowie skąd macie te ceny? Rok temu kiedy kupowałem Case jx60 to był najtańszy ciągnik w tej mocy (115tys), nawet Farmtrac i Kioti było droższe. Dlaczego agrolux teraz jest poniżej 100brutto? Df był sporo droższy od jx.
  • martek 2014-08-26 21:36:22
    Agrolux 65 z kabiną w podstawie to 70 tys. netto
  • martek 2014-08-26 21:33:32
    675DT już od 115 tys., już lepiej agroluxa bo za lepszą kase można wyrwać i lepsze parametry ... nawet poniżej 78 tys. netto z kabiną .... i dodatkami
  • miastowy 2014-08-26 10:13:08
    do lawa
    Choć do miasta do pracy na sortownie odpadów za 1800 jak zobaczysz w śmieciach kondomy, pieluchy zaczniesz w tym przebierać to żyć ci się odechce bo to najgorsze upodlenie.
  • lawa 2014-08-25 21:35:59
    Nie komentujcie miastowego .To troll.Do tego przygłup.
  • dawid 2014-08-25 17:06:19
    cropec masz rację, za te pieniądze mozna miec także farmtraca 675 za ok 120 tys brutto z silnikiem perkinsa i rewersem mechanicznym, kubota 6060 ok 140 brutto po upustach, w standardzie klima i rewers elektochydrauliczny, pneumatyka, a co do valtry to sie nie zgadzam, to jeszcze wieksze gówno coś na miare ursusa bo to zwykły hattat ze znaczkiem valtry, ponoć valtra wykupiła tę fabrykę, a silniki mimo ze perkinsy to tureckie, dużo gorsze od angielskich, nawet duzo gorsze od tych robionych w chinach, wszystko co tureckie jest gorsze niż chińskie
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE
FORUM TYMCZASOWO NIEDOSTĘPNE

W związku z ciszą wyborczą dodawanie komentarzy zostało tymczasowo zablokowane.

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!