W ciągu ostatniej dekady z oferty wielu producentów zniknęły proste ciągniki o stosunkowo niedużej mocy 50-60 KM. Zainteresowanie spadło, gdyż na ogół większość średnich gospodarstw miało już jakiś ciągnik o tej mocy, a nowych szukano raczej wśród modeli o mocy 80-100 KM. Z czasem okazało się jednak, że przyszedł czas na wymianę wysłużonych Ursusów, a klienci zaczęli poszukiwać tanich ciągników, które można by wykorzystać do lekkich prac pomocniczych. Na takie zapotrzebowanie odpowiedziała m.in. firma John Deere, wprowadzając do polskiej oferty produkowaną w Indiach serię 5E. Początkowo były to trzy modele 5055E, 5065E oraz 5075E dostępne wyłącznie w wersjach bez kabin. Jednak wiosną ubiegłego roku wprowadzono odmiany z komfortowymi kabinami, co okazało się strzałem w dziesiątkę i znacznie poprawiło sprzedaż serii 5E na polskim rynku. Najchętniej wybierane są wersje 5065E i 5075 E. Najmniejsze zainteresowanie modelem 5055E można jednak prosto wyjaśnić - różnica cenowa w stosunku do mocniejszych odmian okazuje się na tyle mała, że na ogół klienci wolą dopłacić i zyskać dodatkowe 10 lub 20 KM mocy.

GŁÓWNE ATUTY TO NISKA CENA I PROSTA BUDOWA

Wersja 5055E (55 KM) z kabiną wg cennika kosztuje 121 tys. zł brutto, ale wiemy, że po negocjacjach z dilerem cenę można obniżyć nawet o 12 tys. zł. Tymczasem do mocniejszych wersji 5065E (65 KM) oraz 5075E (75 KM) trzeba dopłacić odpowiednio ok. 10 lub 20 tys. zł. Czy warto? To zależy od potrzeb. Jeśli szukacie ekonomicznego ciągnika do lekkich prac pomocniczych, 55 KM w zupełności wystarczy. Zwłaszcza, że zastosowany w tym modelu 3-cylindrowy silnik z turbodoładowaniem robi naprawdę pozytywne wrażenie. Zamiast do większej mocy warto zastanowić się nad dopłatą do klimatyzacji (ok. 6,3 tys. zł) i dodatkowej pary wyjść hydraulicznych (bardzo wskazane). Cena testowanego modelu wydaje się zachęcająca, ale sprzedaż byłaby jeszcze wyższa, gdyby nie indyjskie pochodzenie serii 5E. To właśnie u wielu rolników wzbudza obawy co do jakości wykonania i trwałości mechanicznej.

Specjaliści z John Deere’a zapewniają, że pochodzenie nie może mieć negatywnego wpływu na jakość, m.in. dlatego że indyjska fabryka John Deere’a należy do jednych z najnowocześniejszych w tamtym rejonie, a konstrukcja bazuje na sprawdzonych rozwiązaniach. Seria 5E z założenia miała być prostymi, ekonomicznymi i trwałymi ciągnikami. Ponadprzeciętną żywotność ma gwarantować m.in. skrzynia biegów i układ przekazania napędu zaprojektowane do współpracy nawet z 100-konnym silnikiem.