Właścicielka sklepu w Pruszczu Gdańskim była miło zaskoczona, że jej placówka będzie czterdziestym obiektem otwartym w formule franczyzy Grene.

– Osobą odpowiedzialną za rozpoczęcie współpracy z siecią jest mój mąż Marcin Roszkowski. Od kilku lat stopniowo zarażał mnie swoją pasją do rolnictwa. Po wielu, długich i wyczerpujących rozmowach postanowiliśmy spotkać się z przedstawicielem firmy Grene. Po tym spotkaniu byliśmy już pewni, że to firma, z którą chcemy współpracować – opowiada przedsiębiorczyni z Pruszczu Gdańskiego.

Firma planuje dalszy rozwój sieci sklepów rolniczo-technicznych i zapowiada wzrost liczby sklepów franczyzowych. Do końca 2018 roku sieć ma liczyć łącznie 220 placówek.

– Dzisiaj koncentrujemy się na rozwoju sieci partnerskiej. Nasz system franczyzowy istnieje ponad 3 lata. Koncepcja biznesowa jest oparta na otwieraniu sklepów w niedużych miejscowościach. Mamy m.in. sklepy, które działają w miejscowościach zamieszkałych przez 3 czy 5 tys. mieszkańców. Wszystko zależy od tego, czy jest tam infrastruktura rolnicza. Jeżeli jest, to te sklepy dobrze sobie radzą – mówi Leszek Niewiedziała, kierownik działu franczyzy Grene.

Dodaje też, że firma szczegółowo analizuje potencjał każdej lokalizacji. W zależności od jej specyfiki dobierany jest odpowiedni asortyment towarów. W przypadku większych miejscowości sklepy zabiegają o szerszą grupę klientów, którzy poszukują towarów z segmentu „ogrodnictwo”. Wówczas udział artykułów uniwersalnych w ogólnym udziale sprzedaży jest większy.