PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Traktor z sąsiedztwa

Trudne reformy fabryk i zakładów w latach dziewięćdziesiątych dotknęły nie tylko nasz kraj. Z podobną sytuacją borykali się także nasi sąsiedzi z południa i fabryka ciągników Zetor. Kryzys został jednak już dawno zażegnany, a plany na kolejne lata są interesujące.



Jeszcze kilka lat temu zakup nowego Zetora był niemożliwy, bo po prostu chwilowo zaprzestano jego produkcji. Dzisiaj nowe czerwone maszyny z fabryki w Brnie to coraz częstszy widok na naszych polach. Polscy rolnicy lubią tę markę. Przez wiele lat ciągniki, jako nieliczne dostępne z zagranicznych marek, wyrobiły sobie dobrą opinię. Wiele z maszyn z minionych lat ciągle ma swoje miejsce w gospodarstwach. Chętnie kupowane są też używane traktory z Zachodu. W cyklu artykułów przedstawiających produkcję maszyn rolniczych prezentujemy firmę Zetor.

Fabryka dzisiaj

Dzisiaj właścicielem fabryki Zetora jest słowacki holding HTC, który ma swoją siedzibę w Bratysławie. Inwestor jest autorem zmian i modernizacji, jakie fabryka przeszła w ostatnich latach. Niegdyś teren produkcyjny zajmował 120 ha i produkowano tam rocznie około 25 tys. ciągników. Dzisiaj powierzchnia ta została zredukowana do niemal jednej czwartej, ponieważ część areału sprzedano, a fabrykę łożysk, niegdyś należącą do Zetora, sprywatyzowano.

Od niedawna na kilku głównych stanowiskach kierowniczych pracują japońscy menedżerowie mający doświadczenie z Toyoty. Główne zadania to podnoszenie jakości – tak aby sprzęt znalazł się czołówce wśród najlepszych marek – i wejście na nowe rynki.

Grupa Zetor, jako członek bratysławskiego HTC Holding, jest podzielona na trzy działy: Zetor Tractors – produkcja i montaż traktorów, dział konstrukcyjny i Zetor Trade. Struktura ostatniego obejmuje dział sprzedaży i zaopatrzenia w części zamienne oraz główne punkty dilerskie w sześciu krajach: Polsce, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech, Francji i USA. Oprócz tych głównych importerów istnieją dwadzieścia dwa niezależne punkty sprzedaży. Ciągniki eksportowane są do trzydziestu krajów. – Polska jest dla nas najważniejszym partnerem. W tym roku planujemy wyprodukować 8 tys. ciągników, z czego około 3 tys. chcielibyśmy sprzedać w Polsce – mówi Jaroslav Gottwald, dyrektor handlowy Zetor Trade. To założenie wydaje się możliwe do zrealizowania, biorąc pod uwagę ubiegły rok, w którym sprzedano u nas około 2,9 tys. czeskich ciągników. Na pewno jednak w dużym stopniu będzie zależało od uruchomienia wypłat z unijnych programów pomocowych. Średnio co trzeci z zakupionych w 2007 r. ciągników wyposażono w ładowacz czołowy.

Zaplecze produkcyjne

Z dawnej infrastruktury, przypominającej zakłady Ursus, została jedynie część, którą zmodernizowano. W fabryce zatrudnionych jest około 1700 osób. Od 2000 r., kiedy to z fabryki wyjechało ponad 1000 ciągników, produkcja zwiększyła się kilkukrotnie. W 2007 r. z linii produkcyjnej zjechało 7022 nowych maszyn. Wraz ze wzrostem sprzedaży rosną także nakłady inwestycyjne, które w ubiegłym roku wyniosły 270 mln koron. Dla porównania: w 2005 r. były to nakłady rzędu 83 mln. Dzisiaj podczas jednego dnia z taśmy może zjechać około 35 traktorów Proxima i 28 Forterra.

prezes zetor polska.jpg

Autor: K. Hołownia

Opis: Prezes spółki Zetor Polska Jaroslav Viktora (z lewej) i dyrektor handlowy Zetor Trade Jaroslav Gottwald (z prawej). Polska jest największym odbiorcą czeskich ciągników.

W fabryce w Brnie znajduje się również magazyn części zamiennych Zetor PDC. Od 1997 r. jest to samodzielna firma, wydzielona z dawnego zakładu, zajmująca się zaopatrzeniem w części, ale całkowicie podległa Zetor Trade. Magazyn podzielono na cztery części: A, B, C, D. W sektorze A składowane są elementy tzw. szybko schodzące, w B – poszukiwane nieco rzadziej i tak kolejno. W PDC zatrudniono 49 osób, w tym 29 osób w magazynie, a pozostałe w biurze. Nie wszystkie, ale znaczna ilość części dostępna jest do modeli produkowanych 25 lat temu. Aktualnie w magazynie znajduje się około 17 tys. pozycji wartych około 20 mln zł. Większość czynności związanych z pakowaniem jest wykonywana ręcznie przez pracowników. Przebiega to dość sprawnie, bo każdy element został oznakowany kodem kreskowym i pracownik za pomocą czytnika może go szybko rozpoznać i określić adresata, osobę pakującą, datę itp. Skrzynie z częściami zamiennymi wysyłane są do ponad sześćdziesięciu krajów świata. Najczęściej zamówienie realizowane jest od jednego do kilku dni, choć na niektóre, mało popularne części do starych maszyn, trzeba czekać nawet około miesiąca.

Wizja jutra

Najczęściej kupowanymi ciągnikami są maszyny o mocy 80–120 KM i takie właśnie produkuje Zetor. Plany firmy zakładają jednak wejście, w połowie przyszłego roku, w segment większych maszyn – do 180 KM. Ciągniki o nazwie Maxterra będą napędzane silnikami sześciocylindrowymi własnej produkcji. Doświadczenie Zetora w tym względzie jest duże, bo wystarczy wrócić pamięcią do lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, kiedy to firma wspólnie z Ursusem produkowała ciągniki Crystal (w Polsce znane były jako Ursus C-385 i pochodne). Potem produkcja największych maszyn została przeniesiona do Słowacji do zakładów zbrojeniowych ZTS Martin. Dzisiaj powstają całkowicie nowe linie produkcyjne dla nowych silników dużej mocy i trwają prace nad ich prototypami.

Jeżeli chodzi o układ zasilania paliwem, Zetor stawia na proste i sprawdzone rozwiązania. Nie będzie tam, podobnie jak w obecnie produkowanych ciągnikach, układów wtrysku typu Common Rail, tylko tradycyjne pompy wtryskowe produkowane przez czeski Motorpal. – Wszystkie ciągniki dzisiaj produkowane spełniają normę spalin Tier 3, a nie mają Common Rail – mówi Jaroslav Viktora, prezes spółki Zetor Polska. – Jest to drogie rozwiązanie, a w dodatku pojawiają się później problemy. Wiemy, jakie problemy ma z tym konkurencja. W tej chwili trwają próby na silnikach spełniających normę Tier 4, także bez Common Rail.

Nowością tego roku, zaprezentowaną w kwietniu na targach TechAgro w Brnie, był Zetor Proxima Power (więcej w dziale „Nowości”). Na uwagę zasługują również prowadzone od kilku lat prace nad przystosowaniem zasilania silników biopaliwami. Ich efektem (zaprezentowanym na targach) jest dodatkowa instalacja paliwowa z oddzielnym zbiornikiem na czysty olej rzepakowy, np. wyprodukowany w gospodarstwie (musi on oczywiście spełniać określone parametry). Traktor może pracować na paliwie tradycyjnym lub ekologicznym.

Źródło: "Farmer" 11/2008

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (3)

  • Laszlo 2015-03-26 21:48:34
    Z tym Zetorem to tak jak ze Skodą. Wiadomo że Skoda jest niemiecka a Zetor Słowacki. Widać że Czesi przyjeli taką samą zasadę jak nasze państwo, czyli sprzedać wszysko i nie miec problemów.
  • max 2015-03-26 21:40:01
    Nieźle, praktycznie żyją z polskiego rynku, gdyby nie Polska to Słowacki Zetor miałby śladową produkcję tak jak obecnie Ursus z Lublina. A i Czesi i Słowacy plują na polską żywność, ale opylanie tego śmiesznego traktorka im nie przeszkadza
  • Adam 2015-03-26 21:37:01
    W artykule piszą że to ciągnik czeski a z tego wynika, że 2002 roku Zetor przeszdł proces upadłościowy i fabrykę kupiło Słowackie HTC, więc to jest traktor słowacki a nie czeski. Innymi słowy gdyby nie Słowacy to Zetor byłby tak samo pozamiatany jak nasz Ursus.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.158.195
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!