Nieraz wspominaliśmy o braku celowości dalszego zaostrzania rygorów norm emisji spalin, zwłaszcza, że przecież istnieją inne lepsze drogi do poprawy ekonomiki i ekologii maszyn, czyli chociażby skupienie się na sprawności napędów. Również na wielu innych, zagranicznych portalach, zajmujących się stricte tematyką silników wysokoprężnych, widać tendencję do promowania koncepcji zwiększania wydajności.

Zmiana w myśleniu

Jak widać, głosy te dotarły również do przedstawicieli Europejskiej Komisji ds. Ochrony Środowiska, którzy najwyraźniej w końcu na poważnie wzięli sobie to do serc, a co ważniejsze do umysłów. Dowodem tego jest wstępny projekt nowej strategii, jaką mają przyjąć wszystkie państwa Unii Europejskiej oraz ci producenci, którzy będą chcieli sprzedawać swoje maszyny na terenie UE.

Choć póki co dostępny jest jedynie wstępny projekt nowego podejścia, który zapewne będzie modyfikowany, możemy wyczytać główne założenia i propozycje, które będą stanowiły trzon owej eko-strategii.

Powrót to "trajek"

Podstawowym założeniem nowego etapu w ochronie środowiska ma być zmniejszenie zużycia paliwa przez maszyny rolnicze (głównie ciągniki, jako że jest ich najwięcej). Co w końcu wydaje się słuszne: mniejsze spalanie daje mniejszą ilość spalin.

I tak w pierwszej fazie, wszystkie ciągniki mają zużywać o 20-25 proc. paliwa mniej, bez względu na rodzaj silnika, pojemność czy moc. Nierealne przy tych wszystkich eko-systemach? Nie tym razem, bowiem urzędnicy już znaleźli rozwiązanie, a będzie nim zmniejszenie liczby kół ciągnika, z czterech do trzech – dwa z przodu jedno z tyłu lub jedno z przodu i dwa z tyłu jak w starszych ciągnikach do upraw międzyrzędowych.

Logika ekologów choć niewiarygodna, ma w sobie metodę, która najwyraźniej przekonała urzędników. W końcu to właśnie koła są odpowiedzialne za opory toczenia i odjęcie jednego z nich radykalnie wpływa na ich wartość. Zapowiedziane przejście z ciągników czterokołowych na trzykołowe ma nastąpić już w 2025 roku, czyli niespełna 3 lata po planowanym wdrożeniu Stage V.

Co ciekawe w kuluarach mówi się także o przymusowym zmodernizowaniu starszych maszyn tak, aby spełniały min. normę Stage IV / Tier 4f, a w dalszej perspektywie także do pracy na trzech kołach (jedno koło z przodu). Maszyny, których modernizacja miałaby być niemożliwa musiałyby zostać zezłomowane.

Trzeba przyznać, że po obcięciu silnikom cylindrów z czterech do trzech, nowy pomysł wydaje się osobliwym aczkolwiek konsekwentnym podejściem. Pytanie co z innymi maszynami, jak kombajny zbożowe czy samojezdne opryskiwacze? Jednak na tę odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę zaczekać.

 Wiadomość, oczywiście stanowiła żart z okazji 1 kwietnia... póki co

Podobał się artykuł? Podziel się!