- Tylko w zeszłym miesiącu, dzięki uruchomieniu sprzedaży w Niemczech, obroty wzrosły nam trzykrotnie. Na razie mamy trzech dilerów maszyn rolniczych na terenie Niemiec i cały czas rozszerzamy tę siatkę - chwali się Mariusz Lewandowski, rzecznik Ursusa.

Po ostatnim sukcesie producenci z Lublina idą za ciosem i już zapowiedzieli, że w tym roku uruchomią sprzedaż w kolejnych, silnych pod względem rolnictwa, krajach Unii Europejskiej.

- Staramy się by jeszcze w tym roku polskie maszyny były już dostępne we Włoszech i Francji - informuje nas rzecznik prasowy.

Polacy zdają sobie sprawę, że cel, jaki sobie postawili jest nie tylko ambitny, lecz także może być trudny do realizacji. Choć Ursus spełnia wszystkie przepisy unijne, to nie sposób wykluczyć podobnym problemów, jakie miał w Niemczech. Kilka miesięcy temu zachodni urzędnicy niesłusznie zablokowali eksport ciągników z Polski. Problem rozwiązała dopiero interwencja ministra Mateusza Morawieckiego.

- Szczególnie obawiamy się Francji. Znamy jedną z polskich firm, która od kilkunastu lat stara się wejść na tamtejszy rynek. Polacy byli na tyle zdeterminowani, że chcieli przenieść swoją siedzibę do Francji, ale i to nie pomogło - mówi Lewandowski.

- Fabryka w Lublinie pracuje pełną parą. Produkcja maszyn na rynki europejskie to jedno, równolegle realizowane są także zamówienia z Afryki. Tylko do Tanzanii trafi w tym roku blisko 2400 ciągników. To efekt umowy podpisanej przez Ursus w październiku zeszłego roku - przyznaje Lewandowski. 

Maszyny Ursusa poza polskim rynkiem dostępne są m.in. w Czechach, Belgii, Holandii czy Pakistanie.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!