Zgodnie z przewidywaniami, rok 2014, nie odbiegał znacząco od poprzedniego. Co prawda, sprzedaż nieznacznie spadła jednak udało się przekroczyć próg 14 tys. sztuk, który przyjmuje się za optymalny dla polskiego rynku - podaje agencja Martin & Jacob, monitorująca rynek rolniczy.

Najwięcej maszyn sprzedano w marcu. Wtedy to zarejestrowano 1602 nowe ciągniki. Drugi pod tym względem był grudzień (1218 maszyn), najgorszym zaś listopad - 746 sztuk.

- Od rekordowego 2012 roku sprzedaż sukcesywnie spada. Jest to oczywiście związane z wyczerpywaniem się unijnych środków - komentuje Mariusz Chrobot, z firmy Martin & Jacob.

- Co prawda rezerwa w wysokości 1 mld zł pozwoliła jeszcze funkcjonować rynkowi na zbliżonym do ubiegłorocznego poziomie, jednak rolnicy przyzwyczaili się już do zakupów z unijnym dofinansowaniem i wolą zaczekać na kolejne rozdanie niż inwestować z własnych środków. Ci, którzy tak postąpili mogą na tym zyskać, ponieważ rok 2015 jest rokiem wyborczym, a jak wiadomo w takim czasie łatwo o cuda. Już teraz okazuje się, że w ramach starego PROW na lata 207-2013, do rozliczenia pozostaje jeszcze ok. 10 mld. złotych. Jeśli faktycznie uda się wypuścić te pieniądze - lub ich część - w rynek, możemy być świadkami kolejnego dynamicznego ożywienia sprzedaży ciągników i maszyn rolniczych - uważa Mariusz Chrobot.

W ostatnim miesiącu roku zarejestrowano 1218 nowych ciągników rolniczych, czyli o 63 proc. więcej niż w listopadzie i 11 proc. mniej niż w grudniu 2013 roku.

- Jak zwykle bywa, sprzedaż w grudniu była zdecydowanie wyższa niż przed miesiącem. Najwięcej zyskały firmy, które wprowadziły do swych działań proaktywną politykę marketingową i wykorzystały szansę sprzedażową jaka pojawia się w końcu roku. Szczególnie mocno widać to na przykładzie Zetora, który dzięki dobrze dobranym promocjom, był w stanie osiągnąć doskonały wynik - dodaje Chrobot.

Podobał się artykuł? Podziel się!