- Ograniczenie krajowej sprzedaży wiąże się zapewne ze zmniejszeniem plonów w niektórych rejonach Polski, oraz utrzymującymi się niskimi cenami za zboże, mleko oraz żywiec, mówi Leszek Łuczak, właściciel firmy Moto-handel z Damasławka, posiadający ponad 25-letnie doświadczenie w sprzedaży maszyn.

O ile sprzedaż nowych maszyn rolniczych w ostatnim czasie znacznie spadła, o tyle maszyny „z drugiej ręki” cieszą się nadal sporym wzięciem. Sytuację krajowych sprzedawców maszyn używanych ratuje m.in. fakt, że handel odbywa się również za granicę.

- Można powiedzieć, że ratuje nas trochę sprzedaż za granicę. Sporo maszyn wyjeżdża tradycyjnie na wschód, m.in. do Ukrainy, ale mamy też kupców z Gracji, Iranu, Bułgarii oraz Rumuni. Ostatnio mamy nawet więcej chętnych na maszyny z Południa Europy niż z kierunku wschodniego, mówi sprzedawca maszyn używanych,

Sprzedawcy maszyn używanych powoli dostrzegają problem nie ze zbytem, lecz z podażą. Okazuje się bowiem, że w krajach zachodnich zmniejsza się liczba ofert maszyn „z drugiej ręki”.

- Mówimy o kryzysie w rolnictwie w naszym kraju, ale dużo gorsza sytuacja jest na zachodzie. Jeszcze 5-10 lat temu oferta maszyn używanych w krajach Zachodniej Europy była ogromna, natomiast aktualnie maszyn jest coraz mniej. Wiąże się to z tym, że zachodni rolnicy kupują coraz mniej nowych maszyn, przez co nie wyprzedają starych ciągników. Wybór jest coraz mniejszy, mówi Leszek Łuczak.