Farmer: Możliwości rozwoju firmy upatruje Pan w Polsce i rynkach wschodnich, które według Pana są „wschodzące”. Kupujemy więcej niż na Zachodzie?

Victor Joskin: Rozwój rynku polskiego już w znacznym stopniu ruszył. Ale brakuje tu jeszcze dużo sprzętu żeby wyrównać to do poziomu rynków zachodnich. Jeżeli weźmiemy pod uwagę na przykład Ukrainę, tam praktycznie nie ma jeszcze niczego, a w szczególności jeśli chodzi o oferowany przez nas asortyment. Dlatego chciałem powiedzieć, że na Wschodzie jest bardzo duży potencjał w sprzedaży maszyn, który na Zachodzie już się wyczerpał.

F: Kiedy może nastąpić zaspokojenie potrzeb tych rynków?
 
VJ: Nie można powiedzieć jak długo to będzie trwało. Będziemy sprzedawali maszyny, a później wymieniali na nowe. Wszystko zależy od siły nabywczej rolników.

F: Czy polski rolnik ma inne wymagania co do maszyn w porównaniu do farmera z Europy Zachodniej?

VJ: Główna różnica polega na tym, że tutaj sprzedajemy maszyny mniejsze gabarytowo, o niższych wydajnościach. Jest to także prostszy sprzęt. W Polsce sprzedaje się ciągle najwięcej maszyn „pierwszej potrzeby”, takich jak ciągniki, maszyny do zbioru i uprawy. Oferowany przez nas sprzęt jest można powiedzieć następnym w kolejce potrzeb. Dlatego jego potencjał jest ciągle bardzo duży.

F: Firma Joskin specjalizuje się przede wszystkim w wozach asenizacyjnych i transporcie. Czy zamierza Pan rozszerzyć ofertę produktową o inne grupy maszyn?

VJ: Nie. Przede wszystkim specjalizacja w tym wszystkim co służy do transportu i rozprowadzania nawozów naturalnych. Punktem ambicjonalnym jest także pielęgnacja łąk, a więc spulchniacze i kosiarki do niedojadów. Dla rolnika jest to jednak dalszy punkt w kolejce inwestycji w sprzęt. W Polsce sprzedaje się jeszcze tego bardzo mało.

F: Dziękuję za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!