- W zeszłym roku powstała fundacja, która ma na celu pomagać polskim firmom w eksporcie produktów do całego obszaru Unii Wschodnioafrykańskiej (Kenia, Uganda, Tanzania, Rwanda i Burundi). Dlaczego warto inwestować właśnie w tym regionie?

- Kenia jak i ościenne kraje stowarzyszone w Unię Gospodarczą stwarzają ogromne możliwości, wystarczy wspomnieć, że rolnictwo i edukacja to obecnie ich dwa priorytetowe kierunki. Mieszkam tam od kilku lat i widzę, jak świetnie na rynku radzą sobie Chińczycy, Anglicy, Niemcy czy Włosi. Dlaczego więc i Polacy nie mieliby tam handlować na przykład sprzętem rolniczym? O tym, że jest to opłacalne przekonały się już takie firmy jak John Deere, Massey Ferguson, Case IH czy New Holland.

- W jaki sposób chcecie zainteresować Kenijczyków sprzętem rolniczym?

- Na początku zaznaczę, że bardzo liczymy na dofinansowanie z naszego MSZ, które ułatwi realizację naszego programu promocji polskich producentów maszyn rolniczych i technologii w 2016 roku.  Jeśli je otrzymamy to w maju, oczywiście przy udziale resortu rolnictwa, zorganizujemy w Warszawie sympozjum dla polskich firm. Polscy producenci będą mogli porozmawiać z przedstawicielami kenijskiego ministerstwa rolnictwa i gubernatorami. Ważne, by Kenijczycy na miejscu zapoznali się z naszym rynkiem. To będzie dopiero pierwszy krok do szerszej współpracy. Kolejnym etapem będzie wysłanie sprzętu do Kenii.

- W jaki sposób będziecie promowali polskie produkty?

- Kolejnym etapem będzie wysłanie kompleksowego zestawu maszyn rolniczych do Kenii. Nasz projekt zakłada prezentacje polskich maszyn w 25 najbardziej rolniczych regionach w Kenii tak, by rolnicy mogli je poznać i przekonać się co do wysokiej jakości tych produktów. W każdym regionie zamierzamy przeprowadzić dwudniowe szkolenia praktyczno-teoretyczne dla zaproszonych przez lokalne władze producentów i grup producenckich, a cała akcja potrwa 5 miesięcy i obejmie wszystkich najważniejszych producentów rolnych Kenii.