PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Wyposażony na miarę potrzeb - John Deere 6M okiem użytkownika

Autor: Karol Hołownia

Dodano: 30-07-2017 06:44

Tagi:

Wśród maszyn średniej mocy John Deere daje pod względem poziomu wyposażenia wybór między traktorami serii 6 w wersji "R" oferującymi najbardziej zaawansowane zdobycze techniki oraz z założenia mniej skomplikowanymi "6M". Czy prostsza "M-ka" potrafi sprostać zadaniom stawianym jej przez użytkowników? Zapytaliśmy o to kilku właścicieli tych maszyn.



Jednym z kluczowych elementów przy wyborze ciągnika jest jego optymalne dopasowanie do charakterystyki gospodarstwa i współpracujących maszyn. Ze względu na specyfikę polskich gospodarstw wśród ciągników popularnej serii 6 marki John Deere zdecydowanie większą popularnością cieszy się wersja "M".

DLACZEGO "M-KA"?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, odwiedziliśmy dwa gospodarstwa. U Sławomira i Przemysława Wójcików w Nowinach k. Lublina pracują modele 6115M i 6150M. Pierwszy z traktorów został zakupiony w styczniu 2015 r., drugi - większy - trafił do zagrody niespełna 5 miesięcy później. Z kolei u Ryszarda Świerczewskiego z Celin w pow. łukowskim od 2013 r. pracuje John Deere 6125M. Zarówno właściciele maszyn spod Lublina, jak i użytkownik traktora z Celin zapytani o powód zakupu serii "M", a nie linii "R", przedstawiają podobne argumenty. Po pierwsze niższa cena, na którą wpływa przede wszystkim nieco niższa specyfikacja wyposażenia standardowego i mniejszy zakres dodatkowych opcji - głównie możliwości rozbudowy zaawansowanej elektroniki sterowania, Isobus czy wyposażenia w układy przystosowujące do automatycznej jazdy równoległej. Ale brak zaawansowanej elektroniki to dla naszych rozmówców jednocześnie atut w tych maszynach. - Chcieliśmy ciągnik sterowany bardziej mechanicznie.

W "R-ce" jest znacznie więcej elektroniki, która nie byłaby nawet wykorzystana. Wyposażenie takie, jakie mamy w tej chwili, w zupełności na razie wystarczy - mówi Przemysław Wójcik. - Nie chcieliśmy elektroniki, tylko stosunkowo proste wyposażenie. Jak do tej pory ciągnik się sprawdza i nie mieliśmy właściwie żadnych awarii - zauważa Ryszard Świerczewski.

PRZETESTOWANY, KUPIONY

W gospodarstwie Wójcików uprawy są prowadzone na ok. 80 ha, wśród których jest także 6 ha sadu. Dominuje tam: pszenica, pszenżyto, burak cukrowy i rzepak. Przed zakupem nowych ciągników wcześniej pracował nabyty "z drugiej ręki" John Deere 6600. Jak mówią rolnicy - bracia Paweł i Przemysław, poprzedni traktor sprawdził się znakomicie, więc i wybór kolejnych maszyn był prosty, aczkolwiek nie pochopny. - Kiedy zmienił się dealer na firmę Wanicki (wcześniej dealerem był Gravit), zaraz przyjechał do nas przedstawiciel firmy i przedstawił ofertę ciągnika dla naszego gospodarstwa. Była możliwość wypróbowania 6115M w gospodarstwie - zobaczyliśmy, czy uniesie pługi, czy da radę w aktywnym agregacie uprawowo-siewnym, jak wygląda zużycie paliwa. Wszystko wypadło pomyślnie i zdecydowaliśmy się na zakup. Ciągnik kosztował 206 tys. zł netto - wspomina Przemysław Wójcik. Model 6115M przepracował do tej pory ok. 800 h, natomiast 6150M - ponad 400 h.

Do "obowiązków" 6115M należą przede wszystkim prace z zaczepianym opryskiwaczem o pojemności 4 tys. l i rozsiewaczem nawozów o ładowności 1,5 t. Jak przekonują rolnicy, ciągnik jest dość kompaktowy i zwrotny, przez co bardzo dobrze sprawdza się w tego rodzaju zadaniach. Rozstaw osi maszyny to 258 cm. Aby traktor bez problemów radził sobie w warunkach wymagających dla tylnego TUZ, na etapie konfiguracji maszyna została wyposażona w większe siłowniki podnośnika, dzięki którym standardowy udźwig 4900 kg został zwiększony do 6300 kg. Warto podkreślić, że podnośnik ma funkcję dociążania, co pozwala na przykład w razie potrzeby na lepsze dociśnięcie narzędzia uprawowego podczas zagłębiania. Możliwość pracy z cięższymi maszynami zwiększa zamontowany z przodu TUZ, na którym zawieszany jest m.in. wał Cambella o masie ok. 1 t. Z kolei ciągnik 5150M używany jest do cięższych prac polowych, takich jak orka, oraz do transportu. Jak mówią rolnicy, traktory charakteryzują się bardzo dobrym uciągiem. W trudnych, mokrych warunkach polowych wyciągnięcie z pola przyczepy z 15-tonowym ładunkiem buraków cukrowych zazwyczaj nie stanowi dla większego Johna Deere’a problemu.

WYPOSAŻENIE, NA KTÓRE WARTO POSTAWIĆ

Jeśli chodzi o wyposażenie dla ciągnika 6150M, rolnicy z Nowin postawili m.in. na najszersze możliwe ogumienie: 540 mm z przodu i 650 mm z tyłu. - Chcieliśmy, żeby traktor się "nie topił" i pod tym względem ciągnik rzeczywiście zdaje egzamin. Szerokie opony sprawiają jednak, że traktor nieco traci na zwrotności, która mogłaby być większa. W maszynie znalazł się także wspomniany przedni TUZ, wzmocniony podnośnik oraz nieczęsto wybierany element - tzw. pakiet zimnego startu, w skład którego wchodzi grzałka wprowadzona w płaszcz wodny silnika i druga podgrzewająca olej napędowy w układzie paliwowym. Dzięki temu uruchamiany zimą ciągnik z łatwością odpala, silnik szybko osiąga optymalną temperaturę pracy i mniej się zużywa niż podczas zimnego rozruchu. Bardzo przydatnym elementem wyposażenia ciągnika John Deere 6150M jest system zarządzania pracą na uwrociach iTec. - System przydaje się przede wszystkim podczas pracy z aktywnym agregatem uprawo-siewnym. Pozwala zaprogramować sekwencję czynności (włączanie/wyłączanie WOM, blokady kół, ustawienie obrotów silnika), które są automatycznie wykonywane po aktywowaniu na uwrociu - mówi Sławomir Wójcik. Dodatkowym elementem wyposażenia jest także system przeciwkradzieżowy.

Co użytkownicy chcieliby zmienić w ciągnikach? Mówią o tym, że dzisiaj w przypadku zakupu 6115M na pewno znalazłaby się przekładnia z trybem Ecoshift, umożliwiająca jazdę z prędkością maksymalną 40 km/h przy zmniejszonych obrotach silnika. Drugą rzeczą byłaby "miękka" oś przednia TLS i amortyzacja kabiny. W trakcie zakupu traktor był objęty specjalną promocją cenową, w ramach której nie było możliwości zamówienia amortyzacji przedniej osi.

DO CIĘŻKIEJ PRACY

U Ryszarda Świerczewskiego ciągnik John Deere 6125M przepracował ponad 2 tys. h. Jak mówi właściciel maszyny, to kolejny, trzeci ciągnik tej marki kupiony do gospodarstwa. Wcześniej zakupione zostały modele 6220 i 5070M. Aktualnie John Deere 6125M jest najmocniejszym koniem pociągowym w gospodarstwie o powierzchni 100 ha prowadzącym chów bydła mlecznego. Wkrótce planowany jest zakup kolejnej maszyny z "zielonej stajni", tyle że będzie to ciągnik używany - 200-konny model 7530.

Wśród wyposażenia dostępnego za dopłatą w ciągniku znalazła się m.in. pompa hydrauliczna o większej wydajności - 114 zamiast 80 l/min. - Wzięliśmy też "ekoskrzynię". To supersprawa, bo ciągnik jedzie 40 km/h, a obroty silnika są na poziomie ok. 1650 obr./min - to przekłada się na oszczędność paliwa. Ponadto zainwestowaliśmy w szersze ogumienie (480 mm z przodu i 600 mm z tyłu), przedni TUZ z WOM z myślą o kosiarce czołowej i amortyzację przedniej osi. Pierwotnie ciągnik miał być bez miękkiej osi, bo była to dopłata rzędu 12 tys. zł, ale akurat trafiliśmy na promocję, że opcja ta kosztowała symboliczną złotówkę, więc oczywiście skorzystaliśmy - mówi Świerczewski.

Do zadań "jelonka" należy m.in. orka 4-skibowym pługiem obracalnym z zabezpieczeniami hydraulicznymi, maksymalnie rozstawionym na 4x50 cm. Rolnik przekonuje, że traktor spokojnie daje sobie radę z takim obciążeniem. Ponadto współpracuje z zestawem kosiarek (czołową i boczną o łącznej szerokości 6,2 m), 3-metrowym, biernym agregatem uprawowo-siewnym oraz ciężkim kultywatorem ścierniskowym o szerokości 2,7 m. Jego zadaniem jest także współpraca z wielozadaniową przyczepą objętościową Fliegl, na której przewożone są ładunki o masie nawet 16 ton. W tym przypadku traktor "ma co robić". - Nie narzekamy na ciągnik. W ciągu prawie 4 lat eksploatacji nie było żadnych awarii. Wymienia się tylko oleje i filtry. Jest też bardzo komfortowy - nie trzęsie, a w kabinie jest cicho jak w samochodzie osobowym - przekonuje rolnik i zauważa jeszcze jedną rzecz w budowie maszyny. - Jesteśmy zadowoleni z konstrukcji ramowej. Mieliśmy kiedyś ciągnik pracujący z ładowaczem czołowym, który się przełamał - nie wytrzymały szpilki śrub zespalających silnik z układem przeniesienia napędu. Szpilki pękały także na ramie ładowacza, która była przykręcona do silnika i skrzyni biegów. Wszystko "pracowało" - wspomina rolnik.

DPF - CZY TO PROBLEM?

Wszystkie ciągniki serii 6M wyposażone są w filtr cząstek stałych DPF, który dzięki wyłapywaniu cząsteczek sadzy wpływa na spełnienie obligatoryjnych dla producentów maszyn norm emisji spalin (obecnie Tier 4 Final/ Stage 4). Wokół tego elementu powstało wiele mitów dotyczących obsługi i awaryjności. Co sądzą o nim nasi rozmówcy? - Grunt to dobre paliwo. Czyszczenie filtra DPF odbywa się co 100-115 godzin pracy i przebiega całkowicie automatycznie podczas pracy. Silnik zwiększa poziom obrotów jałowych - zamiast 860 jest nieco ponad 1 tys. Szczerze mówiąc, jako użytkownicy na razie nie odczuwamy w żaden sposób obecności tego filtra - przekonuje Przemysław Wójcik.

Z obsługą filtra DPF nie miał również problemów właściciel Johna Deere’a 6125R, ale mówi, że obecność elementu jest odczuwalna w postaci wolniejszej reakcji silnika na wciśnięcie pedału gazu - porównuje do starszych modeli ciągników pracujących w gospodarstwie. - Silnik nie wkręca się tak szybko na obroty jak w starszych modelach. Kiedy nadepnie się na gaz, traktor jakby miał chwilę zastanowienia. W tamtych traktorach tego nie ma.

ODWIECZNE PYTANIE: ZUŻYCIE PALIWA

Jeśli chodzi o zużycie paliwa, Przemysław Wójcik mówi o pozytywnym zaskoczeniu. Przekonuje, że John Deere 6115M w 3-metrowym agregacie z broną aktywną i zaczepionym z przodu wałem Cambella zużywa średnio 7,8 l/ha. Z kolei większy 6150M spala podczas orki z 4-skibowym pługiem Akpil KM180 średnio 14-15 l paliwa na hektar. - Jesteśmy bardzo zadowoleni. Poprzedni model 6600, który mieliśmy, zużywał więcej oleju napędowego. Nowsze są o dziwo mniej "paliwożerne" - mówi rolnik. Gleby gospodarstwa należą głównie do 3 i 4 klasy bonitacyjnej. Marglowa struktura sprawia, że nie są łatwe w uprawie - bierne agregaty uprawowe nie zdają tutaj egzaminu.

Ryszard Świerczewski nie podaje konkretnych liczb dotyczących spalania, bo maszyna ma zbyt zróżnicowany charakter prac. Ma jednak swoje spostrzeżenia. - Miałem okazję pracować ciągnikiem innej marki, teoretycznie mocniejszym o 25 KM. Fakt, że mimo większej mocy zużywał mniej paliwa niż John Deere, ale nie miał tyle siły, co nasz ciągnik. Także na paliwie można zaoszczędzić, ale ciągnik nie ma tej mocy - zauważa.

Artykuł ukazał się w czerwcowym wydaniu miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (10)

  • leii235 2017-08-04 07:08:42
    No, no... jakie ładny ;)
    Aczkolwiek nie ma porównania co do wozu paszowego Fider z Zamet.
    Ale kusi wydajnością, funkcjonalnością i wyglądem ;)
  • antoni 2017-07-31 09:40:29
    @lux no chyba na samym początku jest napisane, że to prostsza wersja od Rki... dpf wiadomo że się posypie, nawet wcześniej niż te 5k mth no ale jak się leje paliwo nie wiadomo skąd i najtańsze oleje żeby przyoszczędzić no to cóż... twój cyrk twoje małpy
  • ajato 2017-07-31 08:25:18
    kupta se mtz albo kirowca to nie bedziecie narzekac
  • Mistrz 2017-07-30 19:20:37
    Im wiecej roznorakich swiecidelek, tym sznase na unieruchomieni maszyny wzrastaja, ale jak bombre ma uklady z samorzadami PSL to zyski z lewych procederow moze bez trudu przekierowac na clkowicie nowy traktorek :D
  • rafal 2017-07-30 14:47:35
    Może są tu osoby którym czasami podczas jazdy plastiki trzeszczą-wpadaja w jakies dziwne wibracje i zgłaszali to do serwisu i zostali zbyci? Serwis twierdzi że akcja serwisowa była tylko na model 6150m, john deere polska też nic sobie nie robi z tego, miesiac temu dzowniłem i miał kots się odezwać, 2 tygodnie temu dzwoniłem ponownie i znowu miał sie ktoś odezwać i dalej żadnego odzewu. Gdzie się podziała ta słynna marka zielonych maszyn z żółtymi felgami? Kiedyś była też seria SE prostsza mniej skomplikowana miała być bublem a okazała się strzałem w dziesiątkę, teraz ta M, małe nie doróbki, tak jak w artykule mam porównanie do starszej serii 6030 to seria M spalanie ma znacznie niższe.
  • rafal 2017-07-30 14:22:27
    A może warto poruszyć temat trzeszczących plastików w kabinie w serii 6m z 2015 roku? Opisywany model 6150m miał akcje serwisową na mocowania kabiny, a mniejsze modele już nie, między innymi mój 6105m, zapewne opisywane 6115m i 6125m tez mają ten problem, może warto o tym napisać zwłaszcza że nowa seria 6m ma juz zmodernizowane zawieszenie kabiny,
  • blazownik 2017-07-30 13:46:56
    @hol Chyba sobie Pan nie zdaje z tego sprawy, że ciągniki Claas mają właśnie silniki od JohnDeere

    Jeżeli chodzi o serię M to czytam ten artykuł z wyrazem ironii na twarzy. Budżetowy? JD 175M kosztuje 40tyś. zł więcej niż odpowiednik JD 175R z tym samym wyposażeniem (można wziąć skrzynię AutoQuad) i z MOŻLIWOŚCIĄ system auto guide.
    W każdym nowym ciągniku jest więcej elektroniki, niż człowiekowi miłe, tym bardziej w M-kach.

    Poza tym 400h,800h i 2tyś h co to jest juz za przebieg?
    Gratuluję również niewiedzy właścicieli, chyba sobie nie zdają sprawy z tego że regeneracja filtra cząstek stałych wynosi 15tyś zł i potrafi on nawet po 5tyś h ulec awarii.

    Jak zwykle 90% treści na farmer.pl , ARTYKUŁ SPONSOROWANY,
  • rafał 2017-07-30 13:32:43
    Jak wam się udało zamiescić te komentarze? Ja próbuje już 3 raz zamiescić swoją opinie i komentarz nie pojawia się.
  • hol 2017-07-30 13:09:48
    lux wysokie? to ty claasa nie miałeś chyba, zobaczył byś co to znaczy wysokie spalanie . Chłopie 92 konie ,a doi jak by miał ze 140 hahah
  • lux 2017-07-30 13:00:44
    ARTYKUŁ SPONSOROWANY. W całej tej kilkustronnicowej REKLAMIE ani słowa o tym, że "M" to produkt budżetowy znacznie bardziej awaryjny wręcz prymitywny w swojej konstrukcji. Spalanie - w porównaniu do innych firm wysokie.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.71.219
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!