PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Zaliczki zniknęły, maszyny nie dojechały, oszust wyparował

Zaliczki zniknęły, maszyny nie dojechały, oszust wyparował Fot. Shutterstock

Zakupy przez Internet często wiążą się z ryzykiem, ale przedsiębiorców i rolników, którzy padli ofiarą pewnej wrocławskiej firmy, trudno obwiniać o pochopne decyzje. Zamówili maszyny, podpisali umowy, wpłacili zaliczki, ale zakupiony sprzęt nigdy do nich nie trafił, bo biznesmen, który je oferował, w rzeczywistości nigdy nimi nie dysponował.



Na trop tej sprawy trafiliśmy dzięki informacji od rolnika z woj. lubelskiego, wysłanej na skrzynkę Kontakt 24 za pośrednictwem naszego portalu farmer. pl. Zaraz po tym informacja ta została potwierdzona na portalu Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Czytamy w niej: "56-letni mieszkaniec gminy Zamość na internetowych zakupach stracił prawie 130 000 zł. Była to zaliczka za ciągnik rolniczy, którą zgodnie z umową wpłacił na konto sprzedawcy. Do końca grudnia miał otrzymać maszynę, jednak do dzisiaj sprzedawca nie wywiązał się z umowy. Policjanci apelują o ostrożność podczas internetowych zakupów".

Skontaktowaliśmy się z pokrzywdzonym rolnikiem, który opowiedział nam o szczegółach tej sprawy. Szybko okazało się, że jego przypadek nie jest odosobniony. W identyczny sposób duże sumy pieniędzy straciło wiele osób.

- Razem ze stryjem prowadzimy duże gospodarstwo w powiecie zamojskim - opowiada poszkodowany rolnik z woj. lubelskiego. - Szukaliśmy dużego ciągnika do gospodarstwa i zaczęliśmy wertować portale ogłoszeniowe w Internecie. Z racji wieku to ja zająłem się szukaniem i weryfikowaniem ofert i ja czuję się teraz odpowiedzialny za poniesione straty.

- Na początku listopada na ogólnopolskim portalu wypatrzyłem korzystną ofertę sprzedaży ciągnika JCB Fastrac 4220 z 2017 r. Oferowała go firma "I..." z Wrocławia, która miała być bezpośrednim importerem używanego sprzętu z zachodu Europy - opowiada nasz rozmówca. - Oferta wzbudzała zaufanie, bo firma miała działać od 24 lat i szczyciła się certyfikatem, który dawał jej miano "rzetelnej". Przekonywała nas zarówno dobra cena, jak i świetny stan techniczny maszyny, więc nawiązaliśmy kontakt. Dobiliśmy targu na 430 500 zł, podpisaliśmy umowę na sprowadzenie maszyny zza granicy i wpłaciliśmy zaliczkę w wysokości 130 tys. zł. Potem musieliśmy uzbroić się w cierpliwość, bo dostawca "złapał poślizg". Ostatecznie mieli nam ją przywieźć w Wigilię. Gdy dzwoniłem do szefa wrocławskiej firmy Ireneusza F., ten zarzekał się, że transport jest już w drodze i przed wieczorem dojedzie. Potem jednak przestał odbierać telefony, a pani w siedzibie firmy nie była w stanie udzielić konkretnych informacji. Zapewniała tylko, że firma na pewno z umowy się wywiąże, a jeśli dojdzie do opóźnień, to mogę liczyć na jakiś rabat.

- Myślałem, że transport gdzieś utknął ze względu na świąteczny zakaz ruchu tranzytowego, więc postanowiłem zaczekać. Po świętach jednak ciągnika nadal nie było, biznesmen telefonu nie odbierał, a pani w biurze firmy nie miała pojęcia, co się dzieje, bo również straciła kontakt z szefem - mówi oburzony rolnik. - Nie pozostało mi nic innego, jak złożyć zawiadomienie na komendzie. Równocześnie jednak rozpocząłem własne śledztwo w Internecie. Okazało się, że oszukanych przez tę firmę zostało kilkadziesiąt osób w całej Polsce. Dowiedziałem się, że biznesmen to oszust, który już od pół roku był bezskutecznie poszukiwany przez policję, bo wcześniej naciągał ludzi w internetowym sklepie ze sprzętem elektronicznym.

Poszkodowani założyli własną grupę dyskusyjną w sieci, by wymieniać się informacjami, a w połowie stycznia zorganizowali spotkanie pod Oleśnicą. Przybyło na nie ponad 20 oszukanych, wśród których są przede wszystkim przedsiębiorcy budowlani, ale również właściciele firm transportowych, świadczący usługi komunalne i wreszcie rolnicy. Wszyscy wpłacili na wskazane w umowach konta bankowe zaliczki za zamówiony sprzęt - koparki, ładowarki, ciągniki. Zaliczki w zależności od kupowanej maszyny wynosiły od kilkudziesięciu do nawet 200 tys. zł. Co ciekawe, numery kont były różne w wielu przypadkach.

Z relacji pokrzywdzonych wynika, że oszust korzystał z informacji publikowanych przez oferentów na zachodnich portalach ogłoszeniowych i aukcyjnych, głównie w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Z nich "wypożyczał" zdjęcia maszyn, ich specyfikacje techniczne czy numery fabryczne. Wybierał ogłoszenia świeżo opatrzone adnotacją "sprzedane" lub "zarezerwowane". Nawet gdy nabywca w Polsce trafił w Internecie na zagraniczny portal i tę samą maszynę, to uspokajał się, że importer z Wrocławia właśnie ją dla niego kupił. W większości przypadków termin dostawy przypadł tuż przed Bożym Narodzeniem ub.r., tak by uśpić podejrzenia poszkodowanych, a oszustowi dać czas, by zniknął razem z pieniędzmi. Pokrzywdzeni usiłowali wspomóc policję w poszukiwaniach Ireneusza F., lecz bezskutecznie. Szukano go m.in. w okolicach Głogowa, gdzie wcześniej miał prowadzić jakiś biznes. Kierowniczka firmy, zajmująca się bezpośrednio zawieraniem umów też nie była w stanie wnieść znaczącego wkładu w sprawę, bo sama czuje się poszkodowana.

W oświadczeniu, jakie opublikowała po telefonach od oszukanych kontrahentów, można było przeczytać, iż swego przełożonego znała jedynie "przez telefon". W firmie zajmowała się zaś wyłącznie rozmowami z klientami i wypełnianiem rubryk w umowach, w oparciu o dostarczone dane. Gdy z szefem rozmawiała w Wigilię po raz ostatni, ten twierdził, że musi zrealizować pilną dostawę na Białoruś i z tego powodu pozostałe dostawy się opóźnią. Gdyby jakiś klient zbyt narzekał, miała mu zaproponować 5-procentowy upust od wartości umowy. Po szefie wrocławskiej firmy ślad zaginął, a kierowniczka biura skarży się, że nie otrzymała ostatniego wynagrodzenia. O kupcu na Białorusi nigdy wcześniej nie słyszała.

Poszkodowani nie chcą z różnych względów upubliczniać swoich danych. - Nie ja podpisywałem umowę, a stryjowi na takiej popularności nie zależy - mówi rolnik z Zamojszczyzny. - Jeśli pójdzie w świat informacja, że straciliśmy tyle pieniędzy, możemy stracić zlecenia, bo kontrahenci uznają, że mamy kłopoty finansowe - argumentuje współwłaścicielka firmy z Wielkopolski. Pokrzywdzeni tracą nadzieję na odzyskanie pieniędzy, ale zależy im na nagłośnieniu sprawy i napiętnowaniu nieuczciwego przedsiębiorcy, by ostrzec innych. Jak argumentują, skoro policja szukała go od pół roku tak "skutecznie", że zdążył bez żadnych przeszkód uruchomić nową firmę, być może teraz rozkręca następny nieuczciwy biznes.

- Sprawą firmy "I..." zajmuje się Prokuratura Rejowa Wrocław - Śródmieście - potwierdza rzecznik wrocławskiej Prokuratury Okręgowej Małgorzata Klaus. - Obecnie trwają działania zmierzające do ustalenia miejsca pobytu właściciela tej firmy, by przeprowadzić odpowiednie czynności. Lista poszkodowanych osób i firm liczy obecnie 40 pozycji, ale wciąż się wydłuża, bo zgłaszają się kolejni pokrzywdzeni.

Rzecznik radzi, by wszyscy poszkodowani zgłaszali się do wrocławskiej prokuratury rejonowej, która ze względu na miejsce popełnienia przestępstw będzie prowadziła sprawę, lub też przekazywanie stosownej informacji komendom policji i prokuratorom, gdzie zgłaszano zawiadomienia. Małgorzata Klaus przyznaje również, że Ireneusz F. był już wcześniej poszukiwany przez policję w związku z podejrzeniem popełnienia innych przestępstw.

Wśród poszkodowanych są mieszkańcy niemal wszystkich regionów Polski. Z informacji uzyskanych na początku lutego br. wynikało, iż policji nie udało się namierzyć pseudobiznesmena.

Artykuł ukazał się w marcowym wydaniu miesięcznika "Farmer" 3/2019

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (13)

  • sadinternetowy.pl 2019-03-11 10:38:40
    To od początku był przekręt. Jednak jak kontrahent opóźnia się z wykonaniem umowy to trzeba szybo przesłać do niego wezwanie do zapłaty i składać pozew o zapłatę i do komornika. Jak ktoś zwleka to niestety pozostaje z niczym.
  • Szymon 2019-03-10 19:16:53
    Też parę lat temu zapłaciłem zaliczkę 10 tyś zł na John deera dogodne warunki spłaty transport w cenie bylem młody i głupi firma nazywała sie globtroter spedition z gniezna siedziba firmy poznan jakieś mieszkanko w bloku szef firmy Jerzy Gielniak co się potem okazało To jakiś Żul firma miała nr krs po wpłaceniu zaliczki oczywiście już nie można było się do nikogo dodzwonić i tak powoli zaczęło docierać że to wałek i załamka policja umorzyła śledztwo z powodu braku sprawców złapali tylko tego żula co na niego firma była zarejestrowana A on oczywiście nie wiedział kto co i jak dali mu parę groszy i ok także przestrzegam przed okazjami ratami zero procent itp.pozdrawiam.
  • jan 2019-03-10 16:35:55
    Zero zaliczki na maszyny. Jest maszyna, jest kasa.
  • Lk 2019-03-10 15:51:42
    W życiu nie wypłaciłbym tak wielkiej zaliczki, poza tym genialny rolnik "przeprowadził własne śledztwo", ale przed zakupem tego nie umiał zrobić? Ludzie, trochę instynktu samozachowawczego...
  • !234 2019-03-10 10:08:28
    40 Poszkodowanych średnio licząc po 100Tyś zaliczki niezła sumka wychodzi.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.85.143.239
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.