W ofertach usługodawców właściciele gospodarstw mogą dziś przebierać, jak w przysłowiowych ulęgałkach. Pod warunkiem jednak, że poszukiwaniem zajmą się nie „za pięć dwunasta”. Gdy zadzwoniliśmy wczoraj do jednej z firm w okolicach Ostrowa Wielkopolskiego z zapytaniem o ceny usług, usłyszeliśmy bowiem: „Nie pytaj pan za ile, tylko czy się da. Zleceń już nie przyjmujemy, bo pracy mamy od rana do nocy na trzy tygodnie”. Podobnie było w przypadku kilku kolejnych telefonów. Jak z tego wynika, choć podmiotów świadczących tego typu usługi z każdym rokiem przybywa, nie narzekają one na brak pracy. I nic w tym dziwnego, skoro wciąż powiększa się areał upraw kukurydzy.
Największą konkurencję usługodawcy mają rzecz jasna na obszarach, gdzie głównym kierunkiem działalności gospodarstw jest hodowla bydła i produkcja mleka, np. na Podlasiu, Mazowszu czy w Wielkopolsce. Łatwo jednak zaobserwować, iż usługi sieczkarnią stały się nadzwyczaj dostępne w całym kraju. Rolnik, który chce zlecić tego typu usługę z pewnością znajdzie chętnego do przyjęcia zlecenia w promieniu najdalej 20 km od swojego gospodarstwa. Byle, jak zaznaczyliśmy wcześniej, nie czekał z tym do ostatniej chwili.

O ile jeszcze kilka lat wcześniej w walce o klienta głównym orężem była cena usługi, dziś już tak nie jest. Koszty pracy sieczkarnią, tak jak cena paliwa, nie są elastyczne. Usługodawcy najwyraźniej uznali, że szermierka cenami prowadzi donikąd. Tym bardziej, iż gospodarze są coraz bardziej wymagający w zakresie jakości świadczonych usług. O wyborze zleceniobiorcy decyduje więc coraz częściej sprzęt i fachowość. To dziś główny oręż w walce o klienta. Rzetelne firmy, które mają grono zadowolonych klientów, nie martwią się o zlecenia, a jedynie o moce przerobowe, by nadążyć z ich wykonaniem.
Drugim i często decydującym argumentem przy wyborze usługodawcy, staje się kompleksowość usługi. Ma ona znaczenie przy dużych areałach upraw. Rolnik skłonny jest zapłacić więcej, jeśli firma rzetelnie wyręczy go w całości z zadania. Coraz więcej mamy więc ofert, obejmujących nie tylko cięcie roślin, czy również transport zielonki do gospodarstwa, ale i formowanie i ugniatanie pryzmy. Z relacji usługodawców wynika, iż taka kompleksowa obsługa cieszy się coraz większym powodzeniem i niesie obopólne korzyści. Gospodarz nie angażuje własnych sił, sprzętu i czasu. Usługodawca zaś nie tylko więcej zarabia. Opierając się na własnym, sprawdzonym sprzęcie i własnych operatorach, jest w stanie szybciej i sprawniej wykonać zadanie, a rolnikowi zagwarantować terminowość i wysoką jakość usługi.