- Warto słuchać prognoz pogody. Jeśli mają być niskie temperatury, trzeba do oleju napędowego dodać w odpowiedniej ilości depresator. Następnie należy koniecznie uruchomić silnik, żeby substancja została zmieszana i zaciągnięta z olejem do przewodów, filtrów i pompy wtryskowej. Jeśli silnik nie zostanie uruchomiony, efekt będzie taki sam, jakby niczego się nie dodało do paliwa – mówi dr inż. Andrzej Tippe, emerytowany ekspert techniczny firmy Shell Polska.

Zgodnie z obowiązującą w Polsce i Europie normą PN-EN 590, oleje napędowe dzielą się na letnie, przejściowe i zimowe. W przypadku ostatnich temperatura „blokady zimnego filtra” wynosi -20 stopni Celcjusza. Zatem jeśli na danej stacji paliw sprzedawca deklaruje, że w dystrybutorze jest olej napędowy zimowy, powinien on charakteryzować się właśnie taką temperaturą krzepnięcia. - Zimowy olej napędowy musi mieć temperaturę krzepnięcia do -20 stopni. Dalej rafinerię nie obchodzi co się będzie działo. Taką informację o tym, że poniżej tej temperatury należy dodać depresant znalazłem tylko w książkach Mercedesa. Dziwne jest że nikt więcej nie podaje takich praktycznych informacji – mówi Tippe.

W przypadku różnych koncernów paliwowych możemy spotkać się z sytuacją, że same dodają depresatory, obniżając tym samym temperaturę krzepnięcia oleju napędowego. Jeśli jednak takiej informacji nie ma, warto zabezpieczyć się w dodatek samemu. – Najlepiej polegać na sobie i dodać zawczasu depresator. Na pewno to nie zaszkodzi, a może pomóc. Ja zawsze dodaję go wcześniej – przekonuje Tippe.

Według Andrzeja Tippe, uruchomienie i praca maszyną podczas mrozów, w której pozostało letnie paliwo, jest możliwe. Trzeba w takiej sytuacji zastosować analogiczne rozwiązanie jakie zostało opisane powyżej, a więc dodać depresator przed nadchodzącymi mrozami, tyle że w większej ilości niż w przypadku paliwa zimowego.

Często stosowaną metodą rozrzedzenia oleju napędowego jest dodawanie do oleju napędowego niewielkich ilości benzyny. – Działa to na tej samej zasadzie co depresator. Można powiedzieć, że benzyna to mocno rozrzedzony olej napedowy, natomiast depresatory to niskocząsteczkowe polimery, które dają fizyczny efekt, że nie wytrącają się parafiny. Trzeba też pamiętać, że nie zaleca się stosowania biodiesla już przy temperaturze -10 stopni - tłumaczy ekspert.

Depresatory do oleju napędowego to specjalnie dobrane związki organiczne obniżające temperaturę krzepnięcia paliwa. W odpowiedniej ilości mogą obniżyć krzepnięcie oleju napędowego nawet do -40 stopni.

Najczęściej zalecane przez producentów depresatorów dawki do paliwa to 1 litr dodatku na 1000 litrów oleju napędowego. Depresatory są dostępne niemal na wszystkich stacjach paliwowych oraz sklepach motoryzacyjnych. Cena 1 litra w zależności od producenta waha się od 25 do 50 zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!