Europejska przygoda Johna Deere’a zaczęła się we wrześniu roku 1956 od przejęcia upadającej, ale wciąż cieszącej się wysokim prestiżem firmy Heinrich Lanz AG z fabrykami w Mannheim i Zweibruecken w Niemczech. Dziś w Mannheim mieści się jedna z najnowocześniejszych fabryk ciągników w Europie. Niewiele ustępują jej również inne europejskie zakłady Johna Deere’a w Niemczech, Holandii czy Francji, gdzie powstają inne maszyny i różne podzespoły.

Rywalizując z kilkudziesięcioma konkurentami John Deere szybko doszedł do głosu nie tylko na rynku niemieckim. Najpierw zdecydowano o odbudowaniu pozycji Lanza (przez pierwszą dekadę firma nazywała się John Deere – Lanz), a następnie o tworzeniu własnego wizerunku – firmy przyjaznej rolnikom i nowoczesnej. Wraz ze zmianami organizacyjnymi postępował też rozwój produkcji. W kolejnych latach przybywało maszyn. Początkowo były to ciągniki o niewielkiej, jak na dzisiejsze czasy, mocy – 28 i 36 KM, oraz kombajny. Powstała fabryka silników we Francji, która była w owym czasie największym rynkiem dla maszyn rolniczych. Pod koniec lat sześćdziesiątych John Deere zaoferował znacznie bogatsza paletę powstających w Europie ciągników (6 modeli), o mocy już do 81 KM, pięciu wersji kombajnów, pras kostkujących i zaczepianych sieczkarni, a także kosiarek ogrodowych i komunalnych. Następne dekady przyniosły dalszy rozwój, którego nie zatrzymały zmiany koniunktury czy kryzysy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Moc produkowanych ciągników rosła, rozwijano też zaawansowane technologie, przekładające się na wzrost nowoczesności maszyn.

W lata dziewięćdziesiąte John Deere wkroczył w Europie z całą paletą nowych produktów i rekordami: w Mannheim wyprodukowano milionowy ciągnik, a w fabryce w Saran we Francji –1,5-milionowy silnik. W roku 1992 pojawiły się pierwsze europejskie sieczkarnie samojezdne, wkrótce wprowadzono też ciągniki z serii 6000 i 7000 o rewolucyjnej konstrukcji, wyposażone w pełną ramę, umożliwiającą większe obciążenie traktora i lepsze wykorzystanie jego mocy. Pojawiły się także nowe kombajny, maszyny do zielonek i siewniki bezorkowe. Lata dziewięćdziesiąte to również nowe nabytki. John Deere przejął niemieckiego Kempera oraz holenderską firmę Douven: ofertę wzbogaciły nowoczesne zespoły żniwne do kukurydzy oraz zaawansowane technicznie opryskiwacze.

Jednak chyba największy wysyp nowych rozwiązań i konstrukcji miał miejsce na początku obecnego stulecia. W roku 2000 John Deere zapowiedział, że do roku 2005 zastąpi nowymi 95 proc. produktów powstających w Europie. Generalna wymiana rozpoczęła się już 2001 r., gdy zaprezentowano aż 63 nowe maszyny: ciągniki, ładowarki, kombajny, maszyny do zielonek, opryskiwacze. Choć główne przemeblowanie zakończyło się w ubiegłym roku, wciąż trwa proces unowocześniania maszyn. Ma to zapewnić amerykańskiemu producentowi powodzenie w następnych latach, bo, jak wyraził się wiceprezes John Deere do spraw marketigu Markwart von Pentz – najlepsze czasy dla John Deere w Europie dopiero nadchodzą.

W Polsce John Deere znacząco zaakcentował swoję obecność w latach dziewięćdziesiątych. Najpierw współpracując z Rolimpexem, od roku 2000 w spółce John Deere – Rolimpex, a od dwóch lat, jako samodzielne przedsiębiorstwo John Deere Polska. Początkowo ekskluzywne maszyny John Deere kupowali w naszym kraju właściciele dużych gospodarstw, ale z biegiem lat zaczęło się to zmieniać i dziś można powiedzieć, że sprzęt ze znakiem jelenia trafił z salonów pod strzechy.

Źródło: "Farmer" 18/2006

Podobał się artykuł? Podziel się!