Jako przykład zabiegu, który ma bardzo duży wpływ na zmniejszenie zachwaszczenia i ograniczenie ilości patogenów, prof. dr hab. Jacek Przybył z Wydziału Rolnictwa i Bioinżynierii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, podał przykład uprawy ścierniska. Popełnianych jest tutaj bardzo dużo błędów.

Prof. Przybył zauważył, że przy maszynach uprawowych używanych jest jednocześnie wiele pojęć, które są ze sobą sprzeczne.

-Przerwać kapilary, stworzyć warunki do kiełkowania chwastów i samosiewów, uprawić pole i dobrze wymieszać z glebą resztki pożniwne – te pojęcia zestawione ze sobą jednocześnie stanowią sprzeczność. Nie da się tego wszystkiego zrobić na raz, za jednym przejazdem. Czynności muszą być rozdzielone – zauważa naukowiec.

Pierwszy zabieg, na przykład broną talerzową, powinien być wykonany jak najpłycej – nawet na 2-3 cm. W takich warunkach szansę na wschody mają samosiewy rzepaku.

Kolejny zabieg można przeprowadzić głębiej aby wymieszać resztki pożniwne z glebą. Jeśli masy organicznej jest dużo – zabieg można przeprowadzić dwukrotnie.

Jeśli chodzi o kultywatory ścierniskowe, w porównaniu do narzędzi 2-belkowych, zdecydowanie lepsze efekty pracy uzyskuje się stosując narzędzia 3-belkowe i większe. Chodzi przede wszystkim o równomierność rozłożenia w glebie resztek pożniwnych. Badania wskazują, że po kultywatorze 2-belkowym następuje ich pasowe zagęszczenie.

Prof. Przybył powiedział również o niedocenionej roli w zwalczaniu chwastów narzędzia jakim jest zgrzebło, a które na pewno w przyszłości będzie coraz częściej stosowane.

Bardzo ważne jest zniszczenie ścierniska, które najczęściej jest zbyt wysokie. W takich sytuacjach jako pierwsze z maszyn – przed narzędziami uprawowymi – powinny być użyte mulczery.

Naukowiec zauważa też problem zastoisk wodnych. W dużej mierze powstają one przez ugniatanie gleby coraz cięższym sprzętem i tworzenie się podeszwy płużnej.

- Nie bójcie się stosować głęboszy. Ale głęboszowanie trzeba przeprowadzać w rozsądny sposób. 5 cm poniżej głębokości orki w zupełności wystarczy. Korzenie muszą mieć dostęp do wody i tlen, a taki zabieg może im to zapewnić – wyjaśnił zgromadzonym na konferencji rolnikom.