Ekspozycja firmy MTZ Belarus obfitowała w dobrze znane modele ciągników w najnowszych wersjach .5 i .6 wyposażonych w układy SCR, pozwalające na spełnienie bardziej restrykcyjnych norm emisji spalin. Jednak pośród klasycznej oferty białoruskiego producenta błyszczały dwie perełki - jedna imponowała swoimi gabarytami, druga zaś atrakcyjnym wzornictwem.

Belarus 622.5 na nowo

Biorąc pod uwagę, że do tej pory wraz ze zmianami silnikowymi, w kwestii stylistyki ciągników MTZ działo się, delikatnie mówiąc niewiele, wywarte na zwiedzających wrażenie było całkowicie zrozumiałe. Zwłaszcza jeżeli chodzi o tych, którzy dobrze znali produkty MTZ.

Powodem zamieszania był model 622.5 „powerd by Yanmar”. Bardzo odważnie wyprofilowana, oczywiście czerwona, maska świetnie komponowała się z grafitowymi wstawkami z przodu i po bokach oraz okrągłymi reflektorami umieszczonymi w górnej części. Ktokolwiek był odpowiedzialny za projekt, trafił w dziesiątkę, bowiem nijaki z wyglądu model 622 nareszcie zyskał charyzmatyczną twarz!

Jednak nie tylko za sprawą niecodziennego wyglądu, zwłaszcza jak na Białoruskiego producenta znanego z zamiłowania raczej do "prosto-ciosanych" maszyn, ale także japońskiego serca – silnika Yanmar 4NV86CHT o mocy 66 KM spełniającego normę Stage IIIB.

Zmian natomiast nie widać, jeżeli chodzi o pozostałe elementy. W ciągniku znajdziemy taką samą (jak w poprzedniku) przekładnię 16x8 bez rewersu, zapewniającą maksymalną prędkość jazdy 31,8 km/h. Z tyłu dostępny jest WOM z dwiema prędkościami 540 i 1000 oraz tylny podnośnik o udźwigu 2800 kg. W wariancie 4x4 z przodu znajdziemy jedynie TUZ.

Na tylnej osi wciąż znajdują się dość małe koła z oponami 360/70R24, co sprawia, że model 622.5 wciąż pozostaje propozycją raczej do pracy w służbach komunalnych, obejściu czy sadach.

Czy ciągniki MTZ czeka stylistyczna rewolucja? Czas pokaże. Mamy nadzieję, że zaprezentowany na targach Agritechnica model stanie się inspiracją podczas tworzenia nowych odsłon innych ciągników.

Podobał się artykuł? Podziel się!