To ważna wiadomość dla szukających niewielkiej ładowarki teleskopowej, bo być może warto poczekać na nową maszynę. A co zaoferuje nam nowy model 27.6?

Po pierwsze przestronną i wygodną kabinę, znaną z pozostałych większych modeli, z możliwością doposażenia chociażby w klimatyzację. To istotna zmiana gdyż potencjalny kupujący może doposażyć najmniejszą z ładowarek, tak jak większe modele (duży wyświetlacz, kamery). Powiększony został udźwig z 2500 kg, jakie oferowała dotychczasowa najmniejsza ładowarka, do 2700 kg przy wysokości podnoszenia 6 m, bez konieczności korzystania z przednich podpór. Do napędu posłuży 75 konny czterocylindrowy silnik produkcji Kuboty, spełniający normę Tier 3b.

Drugą nowością, była ładowarka Merlo 42.7 Hybrid. Choć znamy ją już z poprzednich pokazów, to i tym razem producent nie omieszkał przypomnieć o intensywnych pracach związanych z wdrożeniem tego modelu do sprzedaży.

Ta innowacyjna, w świecie ładowarek konstrukcja będzie napędzana silnikiem elektrycznym z możliwością poruszania się korzystając zarówno z energii zgromadzonej we wbudowanych akumulatorach jak i przy włączonym silniku spalinowym sprzęgniętym z generatorem elektrycznym.

Warto zauważyć, że w tej chwili maszyna cechuje się udźwigiem 4200 kg na wysokość 7 m, a zainstalowany w niej silnik spalinowy ma zaledwie 76 KM. To prawie dwukrotnie mniej niż w analogicznych rozwiązaniach spalinowych.

W chwili obecnej, energia zgromadzona w akumulatorach, wystarcza na około dwie godziny pracy. Nader przydatnym elementem tego systemu jest możliwość ładowania akumulatorów z sieci tzw. plug-in (ładowanie za pomocą zwykłego gniazdka, oczywiście najprawdopodobniej siłowego 400V)

Póki co trzeba jeszcze poczekać na finalny produkt, gdyż prezentowany egzemplarz wciąż jest w fazie testów i udoskonalania, tak więc jeszcze wiele elementów może ulec zmianie. Jedno jest pewne - Merlo na pewno zmierza w kierunku innowacji i rozwoju.

Podobał się artykuł? Podziel się!