Rozmowy dotyczące przejęcia przez dzielnicę Ursus ponad 400 eksponatów trwały blisko 5 lat. Były trudne, bo sprawa dotyczyła antyków wartych co najmniej 1,5 miliona złotych.

Zainteresowania ich kupnem od początku nie kryli zagraniczni kolekcjonerzy. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że eksponaty zostaną w miejscu z którego pochodzą. Według informacji Kazimierza Sternika, wiceburmistrza Ursusa, sprawa przekazania eksponatów jest na dobrej drodze. Dzielnica wybrała już nawet miejsce w którym zostaną zaprezentowane zbiory:

–Rozmowy stołecznego ratusza z obecnym właścicielem jeszcze trwają. Kiedy jednak trafi do nas kolekcja, na początku zaprezentujemy ją w jednym z po zakładowych budynków. W przyszłości dzielnica ma w planach budowę nowoczesnego Ośrodka Kultury „Arsus”, w którym znajdzie się miejsce na izbę pamięci – zaznacza burmistrz. Według niego, otwarcie muzeum to kwestia kilku miesięcy.

Współtworzeniem miejsca, które przypomni historię zakładów mechanicznych, zainteresowani są także obecni właściciele Ursusa.

- Staramy się tak z dzielnicą Ursus współpracować by to muzeum stworzyć wspólnie. W tym momencie jesteśmy w trakcie rozmów z władzami dzielnicy. Więcej konkretów będziemy mogli państwu zdradzić za jakiś czas – przekazał nam Mariusz Lewandowski, rzecznik prasowy Ursus S.A.

W bogatym zbiorze ponad 400 eksponatów, prócz wymienionych już najstarszych modeli ciągników, znajdują się m.in.: motocykl Sokół 1000 z 1936 r., tokarka rewolwerowa z 1948 r. czy prototypy ciągników Ursus U-710 i 4512 (ten ostatni był przystosowany do zasilania gazem).

W nowym muzeum znajdą się także pamiątkowe medale, odznaki, puchary, kronika, sztandary, zdjęcia, czy tablice historycznej fabryki powstałej według historii z posagów siedmiu panien, które założyciele fabryki przeznaczyli na kapitał zakładowy.

Dotychczas zbiory znajdujące się w jednej z fabryk przy ul. Posagu 7 Panien mogły oglądać zorganizowane wycieczki. Jednak jak sami Ursusiacy przyznają, muzeum działało tylko w teorii, zbiory nie były udostępniane, a wycieczki organizowano od święta.

– Nie raz chciałem się wybrać do muzeum, dzwoniłem nawet pod numer telefonu podany na stronie muzeum, jednak zwodzono mnie prosząc o telefon za miesiąc. Po którymś razie zrezygnowałem, a szkoda, chciałem zrobić niespodziankę ojcu, który w zakładach przepracował 30 lat – opowiada pan Paweł, który w Ursusie mieszka od urodzenia.