Na tegorocznej wystawie Agro Show w Bednarach nie zabrakło również najnowszych rozwiązań w zakresie odstraszania dzikich zwierząt z pól i sadów. Nowoczesne armatki hukowe z serii Zon zaprezentowała tam firma „Remsz Klimczak” z Łodzi, dystrybutor sprzętu holenderskiego producenta na rynku polskim. Na stoisku mogliśmy oglądać i testować dwa urządzenia z tej serii, zasilane gazem propan-butan z ogólnie dostępnych butli o dowolnych pojemnościach.
Zon Mark 4 to model podstawowy, mechaniczny, który nie wymaga żadnych dodatkowych baterii czy akumulatorów. Jego konstrukcja pozwala na wykorzystywanie urządzenia w każdych warunkach atmosferycznych, a stabilna podstawa eliminuje odrzut przy detonacji. Dla lepszego efektu armatka wyposażona została w zapalnik piezoelektryczny. Użytkownik ma możliwość regulacji głośności wystrzałów w zakresie 100-125 decybeli. Możemy również samodzielnie ustawić częstotliwość wystrzałów. Butla gazu o pojemności 10kg wystarcza na około 17 tysięcy strzałów.
Zon EL08 to bardziej zaawansowana, sterowana elektronicznie, wersja armaty hukowej, która oprócz butli z gazem wymaga jeszcze podłączenia do akumulatora 12V. Ma jednak również wartą i stabilna konstrukcję, jedyną ruchomą częścią jest w niej zawór, regulujący przepływ gazu.
-Model ten umożliwia zdalne sterowanie za pomocą pilota, który ma zasięg do 2 km – mówi Adam Klimczak, współwłaściciel łódzkiej firmy. -Użytkownik może więc płoszyć zwierzynę nie wychodząc z domu. Dzięki dostępnej aplikacji armatka można sterować także przy użyciu telefonu komórkowego czy smartfona. Samodzielnie możemy dobrać głośność strzałów, w zakresie do 130 dB, oraz częstotliwość i tonację. Urządzenie może np. strzelać seriami, niczym karabin maszynowy. Co istotne, mamy też możliwość zsynchronizowania do 8 armatek i zdalnego nimi sterowania. 1kg gazu wystarcza tu na oddanie 1500 strzałów – wylicza Adam Klimczak.
-Ogromnym udogodnieniem jest tzw. program specjalny, który niemal wyręcza właściciela w obsłudze, gdyż sam co pewien czas zmienia wszystkie ustawienia – dodaje dystrybutor sprzętu. -Ma to kluczowe znaczenie przy płoszeniu dzików, bo zwierzęta nie mają możliwości, by oswoić się z hałasami. Rolnik musi jednak pamiętać, by co pewien czas zmieniać położenie armatek na plantacji czy w sadzie.
Wersja podstawowa armatki kosztuje 850 zł, wersja sterowana elektronicznie – 1550 zł. W ofercie jest też moduł 4MT08, o który można wzbogacić model podstawowy, by zyskał funkcje dostępne w modelu elektronicznym. Nabywca ma też możliwość doboru statywów o różnym wysięgu, jeśli chce instalować armatki na różnych wysokościach.
-Nasz firma działa na tym rynku od 20 lat. W pierwszym okresie odbiorcami tego sprzętu były przede wszystkim lotniska i sadownicy – zdradza nam nasz rozmówca.-Problemem były głównie szpaki wyjadające czereśnie. Z biegiem czasu problem szkód powodowanych przez dziką zwierzynę narastał. Teraz zgłasza się do nas coraz więcej rolników, którzy szukają skutecznych narzędzi do obrony przed dzikami i zwierzyną płową plantacji kukurydzy, rzepaku, ziemniaków, zbóż i warzyw. Dużą grupę odbiorców stanowią również właściciele gospodarstw rybackich.
Co ciekawe, z armatek hukowych korzysta też większość aresztów i więzień. Okazuje się bowiem, że spacerniaki dla osadzonych są zabezpieczane od góry siatką, na której lubią siadywać ptaki. Więźniowie i aresztanci skarżą się, że ptactwo… brudzi im ubrania.