PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Przegląd maszyn rolniczych z minionej epoki – Blok Wschodni - Węgry

Autor: Grzegorz Szularz

Dodano: 05-01-2016 09:01

Tagi:

Bardzo dobrze wiemy co nasi przyjaciele z Węgier lubią jeść i pić ale czy wiemy jakie maszyny umożliwiały im tak sprawną uprawę słynnych w świecie papryk, pomidorów czy winorośli? Przemysł maszynowy na Węgrzech miał się zaskakująco dobrze oferując bardzo szeroką ofertę sprzętu rolniczego.



   Choć wedle staropolskiego i starowęgierskiego powiedzenia, oba te narody łączą szczególnie przyjacielskie stosunki, to podobnie jak w przypadku pozostałych państw Bloku Wschodniego, tak i również w przypadku Węgierskiej Republiki Ludowej, popularyzacja tamtejszego przemysłu maszynowego praktycznie nie istniała. Owszem są wyjątki, wszak nie ma chyba nikogo, kto by nie słyszał o autobusach marki Ikarus, która istnieje od XIX wieku, lecz nie rzadko na tym kończy się nasza wiedza o przemyśle socjalistycznych Węgier. I właśnie na tym zależało ówczesnemu "wielkiemu bratu", aby zbytnio nie eksponować prawdziwego potencjału pojedynczego kraju.

    Oczywiście plan ten nie miał racji bytu, chociażby ze względu na ogromne zapotrzebowanie na wszelakie maszyny, także rolnicze, po zakończeniu działań wojennych i chęć szybkiej modernizacji kraju. Nie inaczej miała się sprawa na Węgrzech.

Przemysł z tradycjami

   Podobnie jak w przypadku firmy Ikarus, także historia węgierskich zakładów zajmujących się produkcją maszyn rolniczych, sięga XIX wieku, a dokładnie roku 1896, gdy swoją działalność rozpoczęła firma znana dziś jako Rába. Początkowo w zakres działalności przedsiębiorstwa (jeszcze Austro-Węgierskiego) wchodziła tylko produkcja taboru kolejowego, jednak szybko wykorzystano zdolności produkcyjne także do wytwarzania maszyn parowych, lokomobili, oraz prostych narzędzi rolniczych.

W owych czasach wiele hut i stalowni przechodziło od produkcji surówki i półfabrykatów do wytwarzania bardziej skomplikowanych elementów (lemieszy, kół itp.), z czasem inwestując w dalszy rozwój tworząc zalążki późniejszych producentów specjalizujących się w określonych dziedzinach.

 Rába przetrwała liczne zmiany ustrojowe i polityczne, przez jakie przeszły Węgry gdy państwa centralne poniosły klęskę podczas I wojny światowej i wraz z panującymi trendami rozwijała swoją produkcje podobnie jak inne raczkujące firmy (Ford, Škoda). Tak więc, w latach 20' z taśm produkcyjnych zaczęły zjeżdżać auta osobowe, później także ciężarowe, autobusy a nawet komponenty do samolotów (silniki, później także całe maszyny).

 Wreszcie i maszyny rolnicze

Właściwa historia, tzn. ta której bohaterami są maszyny rolnicze, zaczęła się w latach 70. Właśnie wtedy, Rába zaczęła produkować ciężkie ciągniki rolnicze na licencji amerykańskiego Steigera. Z tej samej licencji korzystali także zachodni producenci między innymi: Ford czy Vandel.

Napęd dla ciągników Rába, stanowiły początkowo silniki MAN, które firma postanowiła zakupić kilka lat przed uruchomieniem produkcji ciężkich maszyn, dotyczyło to zarówno licencji jak i pomocy we wdrożeniu do produkcji wraz z możliwością późniejszego dokonywania modyfikacji. Dzięki temu, późniejsze modele ciągników serii 200 i 300 korzystały już z silników węgierskich, wzorowanych na konstrukcji MAN.

Ciężka seria Ráby kończyła się na eksperymentalnym modelu 500, o imponującej mocy 490 KM. Warto jednak zaznaczyć iż był to jedynie prototyp. Najmocniejszy seryjnie produkowany przez Węgrów ciągnik odznaczał się mocą maksymalną 310 KM wytwarzaną przez silnik Cummins, co w latach 80' było wynikiem godnym pozazdroszczenia, nawet jeżeli była to konstrukcja mocno wzorowana na nie tak dawno kupionej licencji.

 Potężne ciągniki zza żelaznej kurtyny

Konstrukcją, która była w dużej mierze dziełem węgierskich inżynierów, był model Raba-300, napędzany wspomnianym autorskim silnikiem Raba TL D 11 o mocy 280 KM ( 11 litrów pojemności). Jak na swoją moc i owe czasy, silnik był dosyć oszczędny i zużywał 200 g paliwa na kWh (około 50 litrów na godzinę, przy pracy z pełną mocą). Cała ta moc, trafiała na wszystkie cztery koła za pośrednictwem ręcznej skrzyni biegów o dziesięciu przełożeniach i reduktorem (w sumie 20 biegów). Występowały też wersje wyposażone w rewers.

 Jak na ciężki ciągnik przystało, modele serii 300 dysponowały podnośnikami o maksymalnym udźwigu 6000 kg oraz WOM mogącym dostarczyć 92 kW mocy do osprzętu roboczego. Również od strony układu hydraulicznego, węgierskie ciągniki nie odstawały od zachodniej konkurencji.

Modele serii 300 oferowały dwa rozdzielacze 3-pozycyjne oraz jeden 4-pozycyjny (z sekcją pływającą) oraz pompę o ciśnieniu roboczym 15 MPa i wydatku 75-90 l/min. Wersje eksportowe były przezbrajane w mocniejsze pompy dostępne na rynkach docelowych np. w USA powyżej 100 l/min.

 Standardem była instalacja elektryczna oparta na nowoczesnych alternatorach (14 V produkcji Bosch) czy hydrauliczne wspomaganie układu kierowniczego – obowiązkowe w maszynach "łamanych".

 Równocześnie z ciężkimi, łamanymi ciągnikami serii 100, 200 i 300, Rába produkowała inne, niezwykle użyteczne i nowoczesne jak na blok wschodni maszyny. Przykładem takiej maszyny, może być Raba 180 (nieprzegubowy), określana jako ciągnik średni, jednakże jej 180 KM deklasowało wiele „ciężkich” konstrukcji z innych państw.

Pozostałymi parametrami Raba 180 także nie odstawała od mocy. Wydatek pompy, 90 l/min, ciśnienie robocze 15 MPa, WOM z prędkościami 540/540E/1000 czy w końcu udźwig podnośnika około 3,5 tony z tyłu i 2 tony z przodu, czyniły z Raby 180 niezwykle użytecznego pomocnika, który znalazł wielu nabywców, we wszystkich krajach, do których Raba eksportowała swoje wyroby.

Nowocześnie, z dwoma wałkami odbioru mocy

Współpraca z zagranicznymi firmami i bogate doświadczenie Węgrów, w połączeniu z niezwykle łagodnym (jak na państwo komunistyczne) nadzorem, sprawiły, że z taśm produkcyjnych mogły zjeżdżać tak nowatorskie konstrukcje jak Varitron M63.

Ta dziwnie wyglądająca maszyna, została zaprojektowana z myślą o dostosowywaniu do wielu prac, nie tylko w rolnictwie, gdzie najczęściej zamieniano ją w małą sieczkarnię, ale także w służbach komunalnych gdzie dbała o czystość ulic, odśnieżanie, czy holowanie małych samolotów lub wózków z bagażami na lotniskach.

 Mając do dyspozycji silnik o mocy 110 KM, nowoczesną bezstopniową przekładnię (0-17 km/h) z rewersem, dwa TUZ z WOM przednim 1000 obr/min i tylnym 540/100, a także 2-sekcyjnym rozdzielaczem, Varitron był maszyną o niezwykłym potencjale.

Na bazie tej zmyślnej konstrukcji, powstały jej rozwinięcia: K1 z napędem na cztery koła, mocą 180 KM i skrzynią 8x8 cechujący się zużyciem około 26 litrów na hektar (orka pięcioskibowym pługiem), czy w końcu K2, w którym udało się osiągnąć rozkład masy 50/50 i zmniejszyć zużycie paliwa względem K1 o 3-4 litrów przy identycznej pracy.

Można zadać pytanie, co u licha stało się z tak genialnymi konstrukcjami? Dlaczego dziś Węgry nie są potentatem w produkcji ciągników?

Cóż, nie można zapominać, że fabuła tej historii była osadzona w komunistycznej rzeczywistości lat 70 i 80 i mimo iż węgierski rząd rzadziej niż polski mieszał się w sprawy przemysłu, to i tak wszelkie zbyt nowatorskie i ambitne rozwiązania musiały w końcu zostać zarzucone.

Mniejsi pomocnicy z zagranicy

Ostatecznie po wycofaniu z produkcji mniejszych ciągników, postawiono na import maszyn z zagranicy, głównie MTZ (50, 80, 82) oraz Zatorów (7711 7745) jako ciągników podstawowych oraz Władimirca T-25, T-16M i nośnika narzędzi RS-09 do pomocy.

Do cięższych zadań sprowadzano także Zetory Crystal oraz maszyny z NRD (Fortschritt). Najmniej popularną grupę, stanowił oczywiście import spoza bloku wschodniego, głównie Fiatów i International Harvester, jednakże co najdziwniejsze niemal zerowy udział w węgierskim rynku miał Ursus (podobnie FSO w rynku aut osobowych).

 Ciągnik z "ryjkiem"

Owymi ciągnikami, których produkcji zaprzestano w latach 80, były maszyny produkowane pod iście socjalistycznym logo Vörös Csillag Traktorgyár (Fabryka ciągników Czerwona Gwiazda) lub po prostu Dutra, dawniej ( od 1900-1957) Hofherr-Schrantz-Clayton-Shuttleworth a od 1975 r. część Ráby.

Ciągniki te były bardzo osobliwymi konstrukcjami, z silnikiem wysuniętym mocno przed przednią oś, jednakowymi kołami. Dutry cechowały niezwykle dobre właściwości trakcyjne, duża siła uciągu oraz możliwości obciążania zaczepów i podnośnika. Podobna konstrukcja została zaprojektowana na wydziale Samochodów i Ciągników Politechniki Warszawskiej jednak, nie wzbudziła dostatecznego zainteresowania władz PRL.

 Najbardziej charakterystycznym i wyprodukowanym w największej ilości był model Dutra DK4, który doczekał się wielu wariantów i wersji rozwojowych. Początkowo napędzany czterocylindrowym silnikiem Csepel DT 414/5 o pojemności 5,5 litra i mocy 65 KM, pochodzącym z ciągników gąsienicowych, oferował przyzwoite parametry do pracy zużywając średnio 11 litrów na godzinę pracy.

 Napęd był przekazywany na wszystkie cztery koła, za pośrednictwem ręcznej, sześciobiegowej skrzyni (trzy biegi i dwustopniowy reduktor), zakres prędkości jazdy 1-20 km/h. WOM mógł pracować z dwiema niezależnymi prędkościami 540 i 1000, a tylny podnośnik miał udźwig 2000 kg. Układ hydrauliczny bazował na pompie o wydatku 52 l/min. zapożyczonej z ciągników gąsienicowych.

 Wraz z modelem D4KB (i modyfikacjami), dzielny Węgier otrzymał sześciocylindrowe silniki (Csepel, Raba, Perkins) o mocach około 90-100-125 KM. Mimo, iż przez wszystkie lata produkcji wzornictwo ciągników Dutra, nie uległo radykalnym zmianom to zdecydowanie nietuzinkowa konstrukcja zapewniająca świetne parametry stawia je dosyć wysoko, względem bratniej konkurencji pod względem technicznym. A z punktu widzenia czysto estetycznego, można by rzec, iż były to jedne z najładniejszych ciągników po tej stronie żelaznej kurtyny.

 Pozostałe maszyny

A jak było z pozostałymi maszynami, chociażby kombajnami zbożowymi? Tych Węgrzy nie produkowali w ogóle, całkowicie polegając na imporcie zarówno z państw Bloku Wschodniego, jak i z zagranicy (po roku 1970).

Początkowo węgierskie żniwa były zdominowane przez radzieckie kombajny Niva SR-3,4,5 a także 5 i późniejsze DONy a także Bizony Z-058 i Z0-60. Później pojawiły się także maszyny z NRD: Fortschritt oraz RFN: Claas i Włoch: Laverda. Zdarzały się również produkty John Deerea oraz IH.

Inaczej było w przypadku roślin okopowych oraz zielonek. Tym, na Węgrzech zajmowały się fabryki w Szekszárd, Hódmezővásárhely oraz Fabryka Maszyn Rolniczych Szolnok, która specjalizowała się w produkcji pokosówek (RKE i RAE). Pierwsza z maszyn dysponowała szerokością roboczą koszenia 3,2 m i mogą pracować z maksymalna prędkością jazdy 10 km/h. Modele RAE były przystosowane do zbioru roślin strączkowych (szerokość roboczą powiększono do 3,6 m).

Zakłady w Szekszárd, specjalizowały się w produkcji maszyn do uprawy i zbioru buraków cukrowych ich asortyment obejmował maszyny do mechanizacji każdego z etapów uprawy buraka, włącznie z mechanicznym zbiorem. Wszystkie konstrukcje były opracowywane w kraju, a z doświadczeniem Węgrzy dzielili się z kolegami z NRD i ZRSS. Natomiast w fabryce w Hódmezővásárhely, powstawały maszyny specjalistyczne i eksperymentalne.

Jednakże trzonem produkcji były kombajny do zbioru zielonego groszku. Za przykład może posłużyć BK-3 – kombajn samojezdny. Bazą dla tej maszyny był radziecki kombajn Niva (RS-5), z którego zapożyczono układ napędowy wraz z silnikiem oraz część elementów ramy. System omłotu oraz zbierania, były wynikiem prac rozwojowych prowadzonych przez węgierskich konstruktorów.

 Szerokość robocza wynosiła niecałe trzy metry (2,94 m) co przy prędkości jazdy 1,2-4 km/h zapewniało wydajność od 0,24 do 0,52 hektara. Zbiornik miał pojemność 1500 l. Po BK-3 powstały jej modernizacje, które weszły do seryjnej produkcji.

Perturbacje związane ze zmianą ustroju, nie ominęły i Węgier. Historię jaką my sami przeżyliśmy w latach 90', była zbliżone do tej, jaka rozgrywała się u naszych sąsiadów. Złe zarządzanie, połączone z chęcią zagarnięcia mienia narodu utożsamianego z niczyim, oraz agresywne wejście zachodnich firm, sprawiało, że nawet najlepsza myśl konstrukcja i bogactwo doświadczeń, nie były w stanie obronić się przed nieuniknioną klęską.

Aczkolwiek takie firmy jak chociażby Rába, przetrwały. Dziś oferta Ráby stoi głównie produkcją na potrzeby wojska (ciężarówki, podwozia do zabudowy) i elementów napędu (osi) również na potrzeby rolnictwa, a także produkcją autobusów i komponentów dla branży motoryzacyjnej.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (5)

  • kissmy... 2016-01-05 17:44:39
    w dobie postarzanych technologicznie produktów powrót do korzeni i prostoty przy poprawie solidności i ucywilizowaniu wiekowych konstrukcji mógłby się świetnie sprzedawać, ale faktycznie ursus niejedną gruszkę już przespał, nie ulega jednak wątpliwości, iż części można kupić w każdym sklepie rolniczym, a w przypadku zachodnich maszyn wydajność jest o niebo lepsza lecz już awarie do przyjemnych nie należą, najczęściej nawet proste podzespoły unieruchamiają maszynę i pozostaje wyłącznie serwis i oczekiwanie na części
  • ja 2016-01-05 17:25:40
    Obawiam się, że dalej szczęścia nie mamy. Wciąż są jacyś cwaniacy oszukujący innych. Do tego ta niemoc organów ścigania...
  • romek w 2016-01-05 13:42:19
    Super artykuł! Ten o Indiach i Brazylii również ciekawe. Gdyby nie komunizm... ciekawe gdzie teraz bylibyśmy...? Niestety w naszej historii zbyt wiele szczęścia nigdy nie mieliśmy
  • ajato 2016-01-05 13:13:16
    u nas nic sie nie rozwijalo i do tej pory panstwowcy by produkowali 60tki
  • kissmy... 2016-01-05 12:41:52
    bardzo ciekawa seria artykułów!
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.102.236
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!