Podstawowe dane techniczne opryskiwaczy: pojemność zbiornika, wydajność pompy czy szerokość belki, właściwie nic nie mówią. Dla funkcjonalności opryskiwacza największe znaczenie ma rozwiązanie poszczególnych zespołów roboczych. W nowym zaczepianym opryskiwaczu Commander, duńskiej firmy Hardi, wyjątkowe jest prawie wszystko.

Uwagę zwraca nowocześnie wyprofilowany zbiornik nowego Commandera. Jego kształt nie wynika jednak tylko ze względów estetycznych. Przednia, mocno pochylona ściana zwiększa skuteczność mieszania cieczy. Dzięki głębokiej misie w dolnej części zbiornik można także całkowicie opróżnić. Nawet na pochyłościach do 10 st. o nie zostaną w nim resztki cieczy, co ułatwia jego dokładne wypłukanie po zabiegu. Odpowiednio ukształtowane ściany zapobiegają też falowaniu cieczy, nawet gdy zbiornik jest napełniony częściowo. Falowanie zmniejsza także amortyzowany hydraulicznie układ jezdny, umożliwiający bezpieczną jazdę po wybojach i z większą prędkością.

Oryginalnie rozwiązano prowadzenie opryskiwacza. Zaawansowany system kontroli układu jezdnego SafeTrack sterowany jest hydraulicznie i nadzorowany przez komputer. Inaczej niż w innych opryskiwaczach, poruszających się po śladach kół ciągnika, w nowym Commanderze nie jest skręcany dyszel, lecz... niemal cały opryskiwacz. Punkt skrętu znajduje się daleko z tyłu, pod zbiornikiem, na podwoziu, a układ jest uruchamiany za pomocą siłowników hydraulicznych. Komputer oblicza bezpieczny kąt skrętu, uwzględniając rozstaw kół i śledzone na bieżąco parametry: prędkość jazdy, wysokość belki polowej, ilość cieczy w zbiorniku i kąt odchylenia na zaczepie. Co daje taka łamana konstrukcja? Dynamicznie kontrolowany układ jezdny zapewnia większą stabilność maszyny, zwłaszcza przy małym rozstawie kół (regulowanym od 1,5 do 2,25 m), niż układ ze skręcanym dyszlem, a także mniejszy promień skrętu, który wynosi tylko 6 m. Poza tym belka jest zawsze ustawiona prostopadle do rzędów, a koła jadą w ścieżkach do samego końca pola, nawet gdy wyjeżdżający z plantacji opryskiwacz ma mało miejsca na nawrót. Na mniejsze zużycie narażone są też węże.

W nowym Commanderze, tak jak w poprzednim, wyraźnie wydzielono strefę roboczą, w której rolnik ma ostatni kontakt z pestycydami i wykonuje wstępne uruchomienie opryskiwacza oraz jego przepłukiwanie po skończonym zabiegu. Zgrupowano tutaj jednak nowe lub zmodernizowane zespoły: zawory sterujące obiegiem cieczy, rozwadniacz pestycydów czy króćce do napełniania i opróżniania zbiornika. Układ FastFiller do szybkiego napełniania zbiornika (wydajność 800 l/min) może współpracować z rozwadniaczem i pobierać z niego zawartość równocześnie z czystą wodą pompowaną do zbiornika głównego. Unowocześniony opuszczany rozwadniacz pestycydów ChemiFiller jest 3-krotnie wydajniejszy niż dotychczas. Wewnątrz jego 35-litrowego zbiornika zastosowano kombinację dysz ciśnieniowych i podciśnieniowych oraz dysze wirujące do mycia. Urządzenie szybko i skutecznie rozwadnia środki ochrony roślin pod wszelkimi postaciami (proszki, granulaty, emulsje), za pomocą wymuszonego wiru wodnego. Umożliwia także dokładne płukanie opakowań oraz zbiornika rozwadniacza. W strefe roboczej są również dwa wielofunkcyjne, opisane czytelnymi symbolami zawory SmartValve: niebieski - do obsługi funkcji podciśnieniowych (np. zasysania cieczy ze zbiornika głównego) i zielony - obsługujący funkcje ciśnieniowe (np. napełnianie zbiornika czy podawanie cieczy na belkę).

Zmodernizowane lub całkiem nowe są również inne elementy układu cieczowego. W układzie filtracyjnym zastosowano nowe, łatwe w obsłudze filtry o dużej wydajności. Filtr ssawny EasyClean ma duży wkład oraz oddzielny separator dużych zanieczyszczeń, dzięki czemu wymaga rzadszego czyszczenia. Automatyczny zawór odcinający obieg cieczy zapobiega wyciekom w czasie otwierania filtra. Z kolei w samoczyszczącym ciśnieniowym filtrze tłocznym (Cyclone Filter) wykorzystano zasadzę cyklonu. To unikatowe w filtrach cieczowych rozwiązanie eliminuje potrzebę czyszczenia. Filtr ten ma także dodatkową funkcję przepłukiwania, którą można uruchamiać także podczas pracy. Jest równie łatwo dostępny, jak filtr ssawny.

Układ regulacji ciśnienia wyposażony jest w nowy zawór o dużej przepustowości, z bocznym obiegiem, napędzany silnikiem elektrycznym. Dzięki niemu niepotrzebne są inne systemy wyrównujące ciśnienie w układzie cieczowym (np. zawór sekcyjny z kompensacją ciśnienia), bo zawór ciśnieniowy automatycznie ustawi ciśnienie, także odpowiednio do liczby pracujących sekcji. Działa on bezzwłocznie, jest odporny na zanieczyszczenia, a do pracy nie wymaga komputera (wystarczy sterownik). Może być też obsługiwany ręcznie, bez zasilania. Umieszczony jest z przodu opryskiwacza, co umożliwia jego bieżącą kontrolę podczas pracy.

Nowy Commander może mieć zbiornik o pojemności 3200 lub 4400 l i różne belki: Delta, o szerokości 18-28 m, Force, o szerokości 24-36 m i TwinForce, o szerokości 18-30 m, wyposażone w końcówki obrotowe z trzema lub czterema dyszami. Ta ostatnia wyposażona jest w dwa wentylatory i rękaw, rozprowadzający pomocniczy strumień powietrza. Wszystkie belki mają unikatowy system zawieszenia z wahadłowym układem stabilizacji i amortyzacją drgań, a także systemem zapobiegającym "pływaniu" belki. Nachylenie ramion belki można też dostosowywać do ukształtowania terenu.

W nowym Commanderze można zastosować jeden z dwóch, prostych w obsłudze komputerów sterujących, utrzymujących automatycznie dawkę niezależnie od prędkości. Dotychczas stosowane systemy sterowania miały pewną bezwładność, a powrót do uprzednio nastawionych parametrów pracy następował z opóźnieniem. Inteligentny system LookAhead nowego Commandera reaguje natychmiast, dzięki czemu bez zwłoki wyrównuje ciśnienie przy zmianie prędkości jazdy i precyzyjnie powraca do ustawień roboczych przy wznawianiu oprysku po nawrocie. Zapamiętuje też ustawione wcześniej parametry dla różnych warunków.

Źródło: "Farmer" 08/2005