Jak twierdzą fachowcy, zasada "czterech godzin" to tylko pierwszy krok na drodze zaostrzenia przepisów dotyczących rozprowadzania gnojowicy. Na przykład z każdym rokiem, w którym Niemcy przekraczają limity całkowitej emisji azotu w rolnictwie, rośnie pod tym względem presja Unii Europejskiej nie tylko na ten kraj. W Holandii, gdzie również występowały problemy z emisją całkowitą w rolnictwie, rozporządzenie w sprawie gnojowicy obowiązuje już od przeszło 20 lat. Dziś żaden Holender nie wróciłby już do rozprowadzania gnojowicy za pomocą tarczy rozpryskowej czy węży wleczonych. Tamtejsze statystyki dowodzą, że powyższe limity nie są już przekraczane. Większa jest też efektywność rozprowadzania gnojowicy. W Danii rozporządzenie o gnojowicy weszło wżycie w 2011 r.

TARCZE I WĘŻE TO PRZEŻYTEK

Różne analizy modelowe wykazują, że bezpośrednie wprowadzanie gnojowicy czy pozostałości fermentacyjnych do gleby niemal natychmiast poprawiłoby sytuację i dzięki temu rozwiązaniu niektóre kraje, np. Niemcy, nie przekraczałyby wartości granicznych. Rozprowadzanie gnojowicy za pomocą tarczy rozpryskowej, węży lub stopek wleczonych nie jest wprowadzaniem nawozu bezpośrednio do gleby. W tych przypadkach na gruntach ornych trzeba w ciągu paru godzin przykryć gnojowicę ziemią w ramach drugiego przejazdu roboczego. Takie metody oznaczają nie tylko zanieczyszczanie środowiska, lecz również niższy stopień wykorzystania składników pokarmowych zawartych w nawozie organicznym i znaczne zanieczyszczanie paszy. Natomiast rozdzielacze szczelinowe wprowadzają gnojowicę i pozostałości fermentacyjne bezpośrednio do gleby.

SZCZELINOWO, CZYLI NAJEFEKTYWNIEJ

Rozprowadzanie gnojowicy za pomocą rozdzielaczy szczelinowych jest metodą najefektywniejszą. Zapewnia ona 90-procentowe wykorzystanie azotu (w przypadku stosowania stopek wleczonych, węży wleczonych i tarczy rozpryskowej wykorzystanie azotu wynosi odpowiednio: 70, 60 i 30 proc.). W metodzie szczelinowej wartościowe składniki gnojowicy trafiają tam, gdzie powinny, a mianowicie bezpośrednio w strefę korzeni. Metoda ta ma także tę zaletę, że przy cieplejszej pogodzie wzrasta uzysk suchej masy (na użytkach zielonych może on sięgać 40 proc.). Każdy holenderski rolnik potwierdzi, że po przestawieniu się na metodę szczelinową uzyskuje jeden-dwa dodatkowe pokosy w roku. To czysty zysk. Wydzielanie woni jest w tej metodzie bliskie zeru (sąsiedzi będą wdzięczni). Inną jej zaletą jest dłuższy przedział czasowy, w którym można rozprowadzać gnojowicę. Bezpośrednie wprowadzanie gnojowicy do gleby uniezależnia rolnika od pogody i uwalnia go od konieczności czekania na opady. W trudnych, stresujących czasach elastyczność eksploatacyjna j est na wagę złota.

NIE DO KAŻDEJ BECZKI