PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Gdy wymiana opony jest zbyt droga

Autor: Grzegorz Tomczyk

Dodano: 19-12-2017 12:55

Tagi:

Opony maszyn rolniczych z racji warunków eksploatacji są nadzwyczaj narażone na uszkodzenia. W przypadkach znaczących uszkodzeń wulkanizatorzy bywają bezradni, tymczasem koszt zakupu nowej opony często liczy się w tysiącach złotych. Jest jednak metoda, która pozwala tego wydatku uniknąć…



Metodę tę od wielu lat z powodzeniem stosuje Jan Pluta, pierwszy w Polsce posiadacz tytułu mistrzowskiego w zastosowaniu technologii Tap Rap i współwłaściciel firmy "Vegas Opony" w Strzałkowie pod Radomiem (mazowieckie). Tap Rap to włoska technologia naprawy "na gorąco" określana mianem "transplantacji dla opon". Polega ona na wgrzewaniu wkładów naprawczych w powstałe w oponie ubytki. Wydawałoby się, że metoda ta to anachronizm. W ten sposób naprawiano opony już w czasach pierwszych automobili. To jednak bardzo mylne wrażenie. Używane w Tap Rap wkłady umożliwiają bowiem nie tylko uzupełnienie ubytków gumy, ale również rekonstrukcję osnowy współczesnej opony.

Osnowa, zwana też karkasem, to szkielet opony odpowiedzialny za utrzymanie jej właściwego kształtu oraz za przenoszenie obciążeń powstających w trakcie jazdy. Tap Rap to technologia przeznaczona do opon radialnych, a więc opartych na karkasie z drutów stalowych. Przy pomocy wgrzewanych wkładów nie tylko łatamy więc dziurę, lecz także uzupełniamy przerwane linki. Wkład dopasowuje się do budowy i kształtu opony. W ten sposób odzyskuje ona pierwotną sprawność i własności trakcyjne. Przy naprawie korzystamy z tej samej technologii, jakiej używają producenci opon.

Czemu więc tej metody nie zastosować również do naprawy opon rolniczych z karkasem tekstylnym? Jan Pluta twierdzi, że żadnych przeciwskazań nie ma. Jedynym ograniczeniem była dostępność odpowiednich wkładów naprawczych. Te jednak na zamówienie z ochotą wykonał producent.

NA GORĄCO

- Wszystkie zakłady wulkanizacyjne oferują dziś naprawy w technologii "na zimno", a więc z wykorzystaniem już zwulkanizowanych wkładów naprawczych - wyjaśnia Jan Pluta. -Ta technologia dominuje od 20 lat, bo usługa jest tania i nie wymaga od wulkanizatora kosztownych inwestycji w sprzęt. Metoda ta nie jest jednak skuteczna w przypadku większych uszkodzeń czołowych, a przede wszystkim uszkodzeń bocznych opony. Przyklejenie zwulkanizowanego wkładu naprawczego powoduje stwardnienie i usztywnienie opony w miejscu naprawy. Obciążenia i czynniki atmosferyczne doprowadzają szybko do oddzielenia się wkładu od opony. Dzieła zniszczenia dopełnia zaś dostająca się z zewnątrz wilgoć. Karkas stalowy rdzewieje, a szmaciany parcieje.

- Tu może pomóc jedynie naprawa "na gorąco", bo wtedy wkład naprawczy staje się integralną częścią opony, która odzyskuje swoją pierwotną strukturę, elastyczność i wytrzymałość - twierdzi nasz rozmówca. - Opona w miejscu naprawy nigdy się nie wybrzusza. Poza tym tą metodą możemy odbudować również klocki podparcia. Nie jestem wrogiem zwulkanizowanych wkładów naprawczych - zastrzega wulkanizator. - W swoim serwisie stosuję zarówno technologię "na zimno", jak i "na gorąco". Uważam jedynie, że metodę naprawy należy dostosować do rodzaju i rozmiaru uszkodzenia.

W przypadku opon diagonalnych mamy do czynienia z tekstylnym karkasem i siatką opasania, a więc kilkoma warstwami nici, nakładanych pod różnym kątem i zatopionych w gumie. Kiedyś były to nici bawełniane, które obecnie zastępują nici syntetyczne.

- Bawełniane nici mają tę przewagę, że doskonale wiążą się z gumą podczas wulkanizacji - przyznaje specjalista. - Wykorzystując system mat grzewczych i poduszek pneumatycznych o specjalnej konstrukcji, których używa się w Tap Rap, taki sam efekt można uzyskać także z osnową z nici syntetycznych. Wkład wgrzewany jest do wnętrza opony, z zewnątrz trzeba ją zwulkanizować i ewentualnie odbudować ubytki w bieżniku. Należy tylko pamiętać, by właściwie dopasować wkład do opony, tak by nici we wkładzie biegły dokładnie pod tym samym kątem, jak w oponie. W przeciwnym razie naprawa będzie nieskuteczna. W sezonie rolnicy stanowią ponad połowę moich klientów. Naprawiłem w ten sposób wiele opon od maszyn rolniczych i dotąd nie miałem reklamacji.

GRUNT TO STOPKA

Prezes serwisu pod Radomiem przyznaje, że metoda "na gorąco" też ma swoje ograniczenia. Rekonstrukcja opony tak "na gorąco", jak i "na zimno" nie jest możliwa, jeśli naruszona została drutówka w stopce opony.

- Na drutówce opiera się cała opona, to jest jej kręgosłup. Jeśli zostanie przerwana, opona nadaje się tylko do złomowania - mówi Jan Pluta. - Wszelkie próby naprawy w tym przypadku to oszukiwanie klienta i narażanie jego bezpieczeństwa.

Kolejne ograniczenie to rozmiar i rodzaj uszkodzenia. Zwulkanizowane wkłady naprawcze sprawdzają się doskonale przy uszkodzeniach mierzących maksymalnie kilkanaście milimetrów. W technologii "na gorąco" można naprawić nawet 20-centymetrowe rozdarcia. Jeśli zniszczenia są większe lub gdy doszło do rozwarstwienia opony, np. na skutek dalszej jazdy z oponą bez ciśnienia, każda technologia będzie bezradna. Jan Pluta ocenia jednak, że nawet 65 proc. opon przeznaczanych do złomowania dałoby się "reaktywować" z pomocą technologii "na gorąco".

Tu jednak barierę stanowić może cena. Koszty takiej naprawy zaczynają się od 200 zł. Bez względu na rozmiar opony wartość materiału wykorzystywanego do napraw opon jest taka sama. O finalnej cenie decyduje przede wszystkim liczba i wielkość użytych do naprawy wkładów. Przy dużych oponach i większych uszkodzeniach, koszt takiej naprawy może przekroczyć nawet 1000 zł. Ograniczeniem dla klientów będzie również dostępność usługi.

- Stosuję tę technologię od 7 lat, byłem jej prekursorem - zdradza nam szef serwisu. - Gdy Tap Rap trafił do Polski, zastosowało go kilkadziesiąt warsztatów wulkanizacyjnych, ale dziś zostało z tej liczby zaledwie kilkanaście zakładów. Rynek usług wulkanizacyjnych psują tanie opony z Chin. Choć są one słabej jakości, to jednak zniechęcają klientów do napraw. Na rynku przetrwały przede wszystkim serwisy, z których korzystają kopalnie, kamieniołomy, firmy budowlane czy przemysł ciężki. Tam sprawdzają się tylko opony najwyższej jakości, które opłaca się serwisować.

Jan Pluta ma wśród swoich klientów firmy wydobywcze i transportowe oraz rolników. Oferuje też serwis mobilny i opony zastępcze na czas naprawy. Za dojazd na pole lub do gospodarstwa ceny są uzgadniane indywidualnie. Za oponę zastępczą serwis pobiera kaucję uzależnioną od wartości opony.

BŁĘDY I WYPACZENIA

Jan Pluta dysponuje 15-letnim doświadczeniem w serwisowaniu opon. Co poradziłby ich użytkownikom i jakie błędy wytknął?

- Wielu kosztownych napraw można by uniknąć, gdyby właściciele należycie dbali o opony - przyznaje specjalista. - W przypadku rolników najbardziej powszednim grzechem jest bagatelizowanie małych uszkodzeń. Wtedy usterka się powiększa, a koszty naprawy rosną. Mści się również zapominanie o oponach, gdy używaną sezonowo maszynę odstawia się na zimę pod wiatę. W ciągu tych kilku miesięcy ciśnienie powietrza spada, ale nacisk maszyny pozostaje bez zmian. Klocek wbija się do wnętrza i opona zaczyna pękać w miejscu zgniotu. A wystarczyłoby maszynę podeprzeć na osiach, tak by cały ciężar nie spoczywał wyłącznie na oponach.

- Uszkodzenia drutówki to też zwykle rezultat nieumiejętnego zdejmowania opon przez użytkowników, którzy nie dysponują odpowiednim sprzętem - wylicza szef serwisu. - Zdarzają się przypadki, że rolnicy wymieniają w maszynie jedną oponę zamiast pary. Wtedy zmieniają się obwody toczenia, co źle kończy się zarówno dla opon, jak i dla maszyny.

- Równie często jednak uszkodzenia są wynikiem błędów popełnianych w warsztatach - przyznaje wulkanizator. - Po naprawie metodą "na gorąco" opona jest gotowa do użycia zaraz po wystygnięciu. Solidna naprawa "na zimno" nie może być szybka. Po takiej naprawie opona powinna przynajmniej przez dobę leżakować, aby wkład związał się chemicznie z oponą. Wiele serwisów tej zasady nie przestrzega. Rzadko również pamiętają o tym, żeby zwulkanizować naprawioną oponę z zewnątrz, tak by zabezpieczyć ją przed wilgocią. W efekcie po pewnym czasie opona nadaje się tylko na złom.

 

Artykuł ukazał się w grudniowym wydaniu miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (7)

  • Tymon 2018-04-04 21:17:22
    Jak opona się zepsuje to trzeba kupić nową a nie latać itp. ja zawsze kupuje na Logistyka Opon i jestem zadowolony z jakości oraz ceny. Nie bawię się w naprawy.
  • Vegas Opony 2017-12-28 08:55:20
    Za tak dobry artykuł nie trzeba płacić. Są to potrzebne informacje dla rolników, które zbiera gazeta dla swoich czytelników.
  • Mateusz 2017-12-22 12:05:59
    Trzeba te opony wymieniać, wiadomo, że posiadanie samochodu to koszt. No każdy się na to godził kupując cztery kółka. Ja wiem, że zima to większy koszt, tu się coś zepsuje no i trzeba opony wymienić. Ja swoje zamawiam z logistyki opon, bo mają dobre, konkurencyjne ceny.
  • Szrekfl608 2017-12-20 13:49:50
    Metoda fajna. Jeździłem na takich oponach tzn naprawianych ta metoda w rozmiarze 540 65 28 założone na przód ciągnika. Oska ciągnika dobrze obciążona. Ciśnienie robocze miałem w oponach 1,3 bara mimo że firma która Kleina opony zalecana ciśnienie minimum 2 bary. I nie popękaly mimo tego że były latane na bokach. Jeździłem jeden sezon potem wymieniłem na lepszy bieżnik.
  • ja 2017-12-19 19:54:47
    A ile zapłacił właściciel za ten artykuł? Daj mu tandema i niskie ciśnienie to zobaczysz co ta naprawa jest warta
  • Aktis 2017-12-19 16:10:09
    Ile firm w kraju to tak robi - jedna?
  • T.B. 2017-12-19 13:43:29
    Technologia mało rozpowszechniona, bo niewielu o niej wie. Jeśli opona do dużego ciągnika kosztuje od 15 tys. za sztukę ( tylne koła), to wydanie 1000 zł w celu naprawy uszkodzenia bocznego jak na ostatnich zdjęciach, jest niewielką kwotą. Bardzo pożyteczny artykuł.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.196.13.210
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!