Niejednokrotnie można się spotkać z opiniami, że w jednej marce motogodziny naliczane są szybciej w innej wolniej. To prawda, ale nie ma to związku z producentem maszyny, ale z parametrami silnika i stopniem jego obciążenia, czyli z obrotami z jakimi pracuje.


Na początku warto się jednak upewnić, że czy licznik nie pokazuje wyłącznie czasu pracy maszyny. Takie sytuacje się zdarzają i wtedy motogodzina jest po prostu jednostką czasu pracy maszyny i równa się godzinie zegarowej. Takie liczniki stosuje się np. w celu łatwiejszej dokumentacji czasu pracy, wyceny usług itp. Na ogół jednak motogodzina nie jest miarą czasu pracy, ale określa ile silnik wykonał obrotów czyli (można na tej podstawie wnioskować o jego zużyciu). Żeby to zrozumieć a jednocześnie odpowiedzieć na pytanie dlaczego w różnych ciągnikach motogodziny naliczane są z różną szybkością trzeba przypomnieć wzór na motogodzinę.

M=n*t/nz
M-motogodzina
n-obroty pracy silnika
t-czas pracy silnika
nz-obroty znamionowe silnika

Obroty znamionowe są to obroty odpowiadające mocy maksymalnej którą podaje producent silnika (ciągnika). Jak widać jeśli np. podczas orki utrzymywana jest prędkość obrotowa 1800 obr./min. w silniku o obrotach znamionowych 2200 obr./min to po godzinie pracy zastanie naliczonych 0,81 mth. Gdyby w tych samych warunkach pracował ciągnik z silnikiem którego obroty znamionowe wynoszą 2000 obr./min licznik po godzinach pracy wskazałby 0,9 mth. Im bardziej obroty pracy zbliżają się do obrotów znamionowych tym szybciej naliczana jest motogodzina. To logiczne bo praca z większymi obrotami stanowi zazwyczaj większe obciążenie. Ciągnik pracujący na wolnych obrotach np. 800 obr./min (mający obroty znamionowe 2200 obr./min) po godzinie takiej pracy będzie miał na liczniku tylko o 0,36 mth więcej.

Dlatego szybkość naliczania motogodzin zależy od rodzaju wykonywanej pracy, ale też od charakterystyki silnika. Dlatego inaczej będą one naliczane w wolnoobrotowym silniku MTZ-eta, a inaczej w małym szybkoobrotowym dieslu będącym efektem downsizingu.