Jednym z powodów, dla których rolnicy chętnie kupują nowe ciągniki, jest przekonanie, że nie trzeba będzie ciągle ich dofinansowywać. Rzeczywiście, jeśli będziemy mieli szczęście, mamy szansę na kilka lat bezawaryjnej eksploatacji. Na pewno jednak nie można liczyć na to, że jedynym wydatkiem w tym okresie będą koszty paliwa. Niezawodność każdej maszyny zależy od tego, czy właściwie o nią zadbamy. Z tym bywa bardzo różnie. Wielu użytkowników ciągników albo zapomina o niezbędnych przeglądach, albo ciągle przesuwa je na lepsze czasy - "ten olej nie jest przecież jeszcze taki brudny".

Tak nie wytłumaczy się nikt, kto kupił nowy ciągnik - w tym przypadku regularne przeglądy są warunkiem utrzymania gwarancji. Oznacza to, że przynajmniej przez pierwsze 12 miesięcy (w niektórych firmach nawet 3 lata), ciągniki muszą mieć zapewnioną taką obsługę, jakiej wymaga ich producent, czyli wykonaną w autoryzowanej stacji dilerskiej z wykorzystaniem oryginalnych podzespołów i wysokiej jakości płynów eksploatacyjnych. Oczywiście płaci za to użytkownik, chyba, że w trakcie negocjacji przed zakupem ciągnika udało się wynegocjować kilka gratisowych przeglądów albo przynajmniej darmową robociznę.

Warto negocjować

Jest o co powalczyć, bo koszty obsługi w okresie gwarancji potrafią być wysokie.

Jest tak zwłaszcza w przypadku drogich ciągników o dużej mocy, które są na tyle intensywnie eksploatowane, że w ciągu jednego roku muszą przejść kilka wizyt serwisowych. Dla przykładu, w przypadku największych modeli Fendta obsługa w ciągu pierwszych 1000 mtg może pochłonąć ponad 20 tys. zł! Oczywiście im mniejsza moc i prostsza konstrukcja, tym niższych kosztów należy się spodziewać.

W naszym zestawieniu przedstawiliśmy wydatki, które trzeba ponieść przy obsłudze ciągników z popularnego przedziału mocy: 70-90 KM. Założyliśmy najbardziej pesymistyczny wariant intensywnej eksploatacji, w wyniku której roczny przebieg przekracza 1000 mth.

Na podstawie tabelki można więc indywidualnie określić, ile wydamy na przeglądy gwarancyjne, w zależności od tego, jak dużo motogodzin wypracujemy w ciągu okresu gwarancji. Warto jednak zauważyć, że w przypadku niektórych firm nie tylko przebieg zobowiązuje do pojawienia się w ASO, ale też czas. Taka praktyka stosowana jest na przykład w Zetorach, w których okres między przeglądami nie może być dłuższy niż 6 miesięcy.