Najlepszym rozwiązaniem jeśli chodzi o dobór dysz w zależności od zabiegu, jest wyposażenie opryskiwacza w kilkupozycyjne korpusy. W nowoczesnych opryskiwaczach jest to właściwie na wyposażeniu standardowym.

Gro rolników stosuje jednak ciągle jeden rodzaj dyszy do każdego zabiegu. Nie jest to dobrym rozwiązaniem, bo wymagania poszczególnych zabiegów są różne. Zazwyczaj w korpusach wielogłowicowych znajdują się rozpylacze:
*herbicydowy,
*fungicydowy,
*rozlewowy - przede wszystkim do RSM.

W chwili obecnej na polach trwa intensywna ochrona roślin przeciw chorobom grzybowym. Przy takich zabiegach ciecz robocza powinna być jak najmocniej rozpylona, ponieważ fungicydy działają zazwyczaj kontaktowo lub parasystemicznie. Nie zawsze drobna kropla jest możliwa do zastosowania ze względu na wiatr. Wtedy trzeba się zastanowić nad nieco większą.

- Z oferty TeeJet najważniejszym produktem w tym zakresie jest rozpylacz AI 3070, tzw. fuzaryjny. Oznaczenie AI (Air Induction) 3070 oznacza, że jest to rozpylacz eżektorowy, dwustrumieniowy. Pierwszy wachlarz jest kierowany do przodu pod kątem 30 stopni, drugi do tyłu pod kątem 70 stopni od pionu. Ma to zapewnić pokrycie roślin z obydwu stron. Pierwszy wachlarz odpowiada za pokrycie tylnej części - zwłaszcza kłosa i górnych części, tylny strumień pokrywa przednią część roślin - wyjaśnia Jan Śpitalniak regionalny szef sprzedaży produktów firmy TeeJet.

Jak ocenia ekspert z TeeJet, najgorszym rozwiązaniem było stosowanie dysz wirowych. W tym przypadku następują zderzenia sąsiednich wachlarzy i powstaje duża nierównomierność poprzeczna oprysku. Każdy pas pola ma inną dawkę. Większość użytkowników przeszła na rozpylacze wachlarzowe, które się zakładają, a nie zderzają.