Rynek oferuje bogactwo różnorodnych zamienników pomp hydraulicznych, których ceny bywają zbliżone do wyceny warsztatu. W przypadku starszych i prostszych maszyn, z mniej skomplikowaną hydrauliką (np. Ursusy, Zetory, Fiaty, Fordy), zupełnie nie opłaca się dokonywać naprawy pompy. Krajowe zamienniki są zwykle dobrej jakości, a ich ceny zazwyczaj pokrywają się z kosztem naprawy. Przykładem mogą być chociażby pompy z Ursusów C360 czy Zetorów serii 7300, gdzie nową pompę przyzwoitej jakości, z gwarancją, kupimy za ok. 400 zł, zaś koszt naprawy w dobrym warsztacie będzie zaczynał się od 320-350 zł (robocizna ok. 3-4 godzin, z częściami).

 

Naprawa czy też regeneracja zaczynają mieć sens w przypadku, gdy posiadany przez nas ciągnik został wyposażony w wydajną hydraulikę z pompą renomowanego producenta (Bosch, Parker, Danfoss, ZF, Kawasaki). Wówczas ceny oryginalnych elementów mogą przyprawić o zawrót głowy, zaś tanie zamienniki produkcji tureckiej, chińskiej, bułgarskiej często nie będą w stanie wytrzymać połowy czasu pracy zregenerowanego elementu. Oczywiście, jeżeli maszyna nie jest mocno eksploatowana, tańszy zamiennik może być ryzykowanym, aczkolwiek ekonomicznie uzasadnianym rozwiązaniem.

DIAGNOSTYKA I OBJAWY AWARII

Naprawa układu hydraulicznego może pociągnąć za sobą sporo wydatków, zwłaszcza wtedy, gdy użytkownik zbyt późno zareaguje na objawy nieprawidłowej jego pracy. Wielu awarii można z łatwością uniknąć, stosując się do kilku prostych zasad eksploatacji. Czujność operatora to podstawa w diagnostyce układu, w tym pompy. A to nic nie kosztuje. - Podstawową sprawą jest dbanie o poziom i czystość cieczy roboczej, a więc niezaniedbywanie okresowych wymian zarówno płynu, jak i filtrów. Ważne jest, żeby stosować takie filtry, jakie przewidział konstruktor maszyny - mówi Jerzy Arendt, właściciel firmy Hydro. - Drugą kwestią jest właściwa eksploatacja. Jeśli słyszymy, że pompa pracuje znacznie głośniej niż dotychczas, jest już zwykle za późno na prostą i szybką naprawę. Nie kierujmy się więc wyłącznie słuchem. Pierwszym sygnałem, że coś zaczyna się dziać, jest częste przegrzewanie. Jeżeli podczas normalnej pracy temperatura oleju wykracza poza dopuszczalny przedział i stale rośnie, to znak, że należy zainteresować się stanem pompy - dodaje Arendt. Niestety, wiele maszyn nie ma czujników mierzących temperaturę oleju hydraulicznego, a co gorsza, układ korzysta z oleju uniwersalnego wspólnego dla hydrauliki i skrzyni biegów, a czasem nawet silnika. Wówczas należy pilnować albo wskaźnika temperatury oleju w skrzyni, albo lampki kontrolnej informującej o przegrzaniu. Montaż dodatkowego czujnika przy pompie to dobry pomysł. Zakres temperatur pracy pompy możemy znaleźć w instrukcji obsługi maszyny lub w internecie, kierując się numerem seryjnym lub modelem wybitym na jej obudowie.