PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Rolnictwo precyzyjne – rozwiązania nie tylko dla największych

Systemy monitorowania maszyn, automatyczne prowadzenie równoległe i sterowanie sekcjami - to przykłady rozwiązań, które zyskują na popularności, ale kojarzone są z największymi gospodarstwami. Czy tak musi być? Odwiedziliśmy dwa gospodarstwa: jedno o powierzchni 3800 ha, drugie 80 ha i sprawdziliśmy, z jakich "precyzyjnych rozwiązań" korzystają i jakie korzyści dzięki nim osiągają.



Systemy służące do precyzyjnego nawożenia czy ochrony roślin, układy telematyczne, mapowanie plonów itp. to hasła, które często właścicielom kilkudziesięcio- czy nawet kilkusethektarowych gospodarstw ciągle kojarzą się z czymś odległym i drogim, czego opłacalność zakupu trudno jest ocenić. Faktem jednak jest, że spory wybór tego typu urządzeń i coraz niższe ceny dają realne możliwości wykorzystania ich w coraz mniejszych gospodarstwach. Na przykładzie narzędzi ze strategii FarmSight firmy John Deere sprawdziliśmy, w jaki sposób nowoczesne systemy wspomagają prowadzenie wielkopowierzchniowego przedsiębiorstwa, ale także i średniej wielkości gospodarstwa rodzinnego.

DROGIE MASZYNY TRZEBA MAKSYMALNIE WYKORZYSTAĆ

Gospodarstwo Rolne Rusko sp. z o.o. z miejscowości Rusko k. Jarocina gospodaruje na 3800 ha. Z upraw dominują: kukurydza, rzepak, pszenica, buraki cukrowe. Jest także lucerna i łąki, z których plony są wykorzystywane do produkcji paszy dla stada ok. 650 krów mlecznych. Park maszynowy opiera się przede wszystkim na maszynach Johna Deere’a. Główną siłą pociągową są 4 ciągniki z serii 8: 8370R, 8360R, 8340R i 8530, dwie maszyny o mocach ok. 200 KM: 7530 i 6210R i kilka maszyn z serii 6000 i 5000.

Największe ciągniki są w leasingu. Raty leasingowe zostały wyliczone na 4 lub 5 lat. Po tym czasie ich wartość powinna wynieść 0, więc według obliczeń kierownictwa gospodarstwa muszą średnio przepracować ok. 2500 h rocznie. Największy model 8370R "wykręca" ok. 2700 h rocznie. - Według naszych obliczeń godzina pracy ciągnika 8370R (z paliwem) to koszt ok. 300 zł (przy ciągniku skalkulowanym na przepracowanie 2000 h rocznie). Aby obliczyć koszt pracy na hektar, dochodzi pytanie: jaka maszyna jest podczepiona do ciągnika? Jeśli podłączymy siewnik 6-metrowy, który obsiewa ok. 5,5 ha/h, to w tym przypadku koszt pracy ciągnika na 1 ha wyniesie ok. 55 zł - wyjaśnia Przemysław Majchrzak, kierownik gospodarstwa.

Aby jak najefektywniej wykorzystać sprzęt, dwa największe traktory serii 8R pracują w systemie telematycznym JD Link, który umożliwia zdalne komunikowanie się z maszynami, m.in. monitorowanie parametrów ich pracy oraz diagnostykę, z komputera w biurze lub z urządzenia mobilnego. Maszyny są również wyposażone w układ automatycznej jazdy równoległej. Rozwiązania są wykorzystywane m.in. podczas zasiewów wszystkich gatunków roślin, m.in. z 6-metrowym siewnikiem Pӧttinger, a szczególne znaczenie mają podczas siewu kukurydzy 24-rzędowym siewnikiem Horsch SW. Jak mówi operator tego zestawu Karol Adamiak, bez jazdy równoległej w żadnym wypadku nie byłoby możliwe uzyskanie tak wysokiej precyzji pracy. Dokładne poruszanie się równolegle do zasianych rzędów umożliwia opcjonalny sygnał korekcyjny SF2 udostępniany przez Johna Deere’a za opłatą roczną w wysokości ok. 650 euro (w tym przypadku sygnał został wykupiony na 3 lata, przez co opłata jest niższa). Dodatkowo siewnik jest wyposażony w system automatycznego wyłączania/załączania pojedynczych sekcji siewnych, dzięki czemu nie powstają nakładki na klinach.

Co ciekawe, w gospodarstwie nie nawozi się RSM-em, a do przedsiewnej dystrybucji nawozów granulowanych służą tylko dwa zawieszane rozsiewacze: Rauch Axis HMC (jeden z wozem przeładunkowym) ze skrzyniami o ładowności 4 t. Obydwa rozsiewacze pracują oczywiście w trybie zmiennego dawkowania. Maszyny są agregowane z ciągnikami John Deere 8R. Duże ciągniki pracują stabilnie i na wolnych obrotach (przekładnie bezstopniowe AutoPowr), dzięki czemu średnie zużycie paliwa na hektar podczas tej pracy to 0,4 l/ha.

NIEOCENIONA POMOC W ŻNIWACH

Oprócz dwóch ciągników serii 8R systemem JD Link objęty jest także kombajn zbożowy John Deere S690 pracujący od 2013 r. To właśnie w tym przypadku JD Link jest najczęściej wykorzystywany i kierownik gospodarstwa wymienia wiele praktycznych aspektów jego zastosowania. Po pierwsze, służy do zbierania i zdalnego przesyłania z kombajnu na stacjonarny komputer plików zawierających tzw. mapę plonu (obszary z wyznaczonymi przez czujniki kombajnu strefami wielkości plonów). Dane służą do precyzyjnego nawożenia. Kolejną rzeczą jest zdalne wsparcie kombajnisty przez serwis dealera. Za pomocą modułu GSM serwis - za zgodą właściciela maszyny - może się z nią połączyć ze swojego komputera stacjonarnego lub urządzenia mobilnego (iPad, tablet, smartfon) i na przykład sprawdzić kody błędów. - Zdarza się, że podczas pracy wyświetlą się jakieś kody błędów. Dzwonimy wtedy do dealera, który może zdalnie zdiagnozować problem, powiedzieć, co może być przyczyną, ewentualnie zdalnie go usuwa. Jeśli usterka wymaga fizycznej naprawy, w serwisie już wiedzą, jakie części zabrać ze sobą lub co trzeba zamówić i nie tracimy czasu na dwa przyjazdy: diagnozę problemu, a potem wymianę elementu - mówi Majchrzak.

Przydatną funkcją jest zdalny dostęp do wyświetlacza terminala kombajnu, dzięki czemu kierownik może praktycznie w każdym momencie sprawdzić, jaka jest aktualna wilgotność zbieranego ziarna i jego plon, a to z kolei przekłada się na przykład na konkretne decyzje logistyczne i rozplanowanie magazynowania nasion lub ich dosuszania. Zdalnie można też zobaczyć aktualne zużycie paliwa przez maszynę oraz wykorzystanie dostępnej mocy silnika, przez co wiadomo, czy maszyna nie pracuje z optymalną prędkością. Z obserwacji przez system JD Link wykorzystania mocy, okazało się w tym konkretnym przypadku, że 12-rzędowa przystawka do kukurydzy jest za mała do wydajności "S-ki". - Kombajn spokojnie dałby sobie radę z hederem 16-rzędowym. W przyszłości albo kupimy większą przystawkę, albo nieco mniejszy kombajn - wyjaśnia kierownik Majchrzak. Bezprzewodowa komunikacja i podgląd monitora zdecydowanie przydały się także w pierwszym roku użytkowania maszyny, kiedy serwisanci z firmy Kuhn Maszyny Rolnicze, gdzie sprzęt był zakupiony i jest obsługiwany, mogli przez telefon pomóc kombajniście w ustawieniu różnych podzespołów maszyny na polu, widząc u siebie na komputerze monitor kombajnu. Pomocna była także w rozplanowaniu odbioru ziarna kukurydzy od kombajnu z pola, co jak podkreśla Majchrzak, jest bardzo ważne przy kombajnie, który w ciągu godziny potrafi wymłócić ponad 100 ton nasion. Kombajnem John Deere S690 zbierany jest co roku plon z powierzchni 1700-2000 ha. Koszt pracy maszyny będącej w 5-letnim leasingu Majchrzak określa na poziomie 150 zł/ha, wliczając paliwo i koszt pracy operatora. Na pozostałej części pól pracują dwa kombajny Claas Mega, również będące własnością gospodarstwa.

- Trudno jest dokładnie policzyć, jakie korzyści dają wykorzystywane przez nas elementy rolnictwa precyzyjnego. Maszyny są bardzo drogie i muszą być maksymalnie wykorzystane. Na pewno im większy i szerszy sprzęt, tym te korzyści są większe. Jak chociażby dokładnie rozsiać nawóz na 36 m? Mieliśmy pytania, jak skalkulować oszczędności na rozsiewaczu? Tak naprawdę nie ma tutaj oszczędności, ale jest wysoka precyzja nawożenia i wiążące się z tym wyrównanie oraz zwyżka plonu. Nie ma problemów z podwójnym nawożeniem na poprzeczniakach i klinach. Odpowiednia dawka nawozu trafia tam, gdzie powinna, a ogólna dawka na hektar pozostaje podobna - mówi kierownik Majchrzak.

NIE TYLKO DLA NAJWIĘKSZYCH

Gospodarstwo Łukasza Kwaśnego z miejscowości Ćmachowo k. Wronek liczy około 75 ha. Oprócz uprawy rzepaku, zbóż i buraków cukrowych, prowadzony jest tam również chów trzody chlewnej (do 350 sztuk trzody tuczników rocznie). Sprzęt będący w wyposażeniu gospodarstwa z pewnością mógłby być wykorzystany na znacznie większe powierzchnie, ale jak podkreśla rolnik, produkcją rolną zajmuje się sam, a maszyny wykorzystuje również w pomocy sąsiedzkiej. - Antenę Star Fire 3000 kupiłem m.in., dlatego że nabyliśmy opryskiwacz John Deere 740i wraz z monitorem 2630, a wcześniej został kupiony ciągnik John Deere 6210R, który był gotowy do współpracy z GPS-em (system AutoTrack Ready). Przedstawiciel firmy Kuhn Maszyny Rolnicze powiedział, że na GPS-ie będzie jeździł i ciągnik John Deere, i Zetor, i opryskiwacz. Zetor, w którym pracuje system nawigacji, to model Forterra 11741. I rzeczywiście to działa. Dodatkowo monitor jest również wykorzystywany do prowadzenia kombajnu John Deere CWS 1470 - mówi Łukasz Kwaśny. Oczywiście, Zetor nie był fabrycznie przystosowany do systemu jazdy automatycznej, tak jak John Deere 6R, który w układzie hydraulicznym ma odpowiedni system elektrozaworów, tak że potrzebny był montaż dodatkowych elementów. W przypadku Zetora kupiony został elektryczny układ sterujący AutoTrack Uniwersal zamontowany na kolumnie kierowniczej. Zakupu dokonano u dealera, czyli w firmie Kuhn, która jednocześnie zamontowała system i wyprowadziła wiązki przewodów systemu Isobus i założyła z tyłu ciągnika gniazda, tak żeby Zetor mógł bezproblemowo współpracować z opryskiwaczem, nie ograniczając jego możliwości. Do montażu ciągnik został odwieziony do serwisu w punkcie dealerskim, cała "akcja" trwała 2 dni.

- Zaletą oferowanych przez nas komponentów jest m.in. to, że mogą być przenoszone pomiędzy poszczególnymi maszynami - tak jak w tej sytuacji: był kombajn i ciągnik, a brakowało systemu prowadzenia. Z opryskiwaczem został kupiony system sterowania nim, który jednocześnie jest systemem prowadzenia. Dzięki temu, że jest odbiornik, antena i gniazdo, ciągnik Zetor może teraz obsługiwać wszystkie maszyny w systemie Isobus, czy to opryskiwacz, siewnik czy rozsiewacz do nawozów - mówi Damian Adamczak z John Deere Polska. Rolnik wyposażył się jednak w jeszcze jedną antenę do odbioru sygnału z satelitów (SF3000), bo jak mówi, w przypadku częstej zmiany maszyn, niezbyt wygodny jest montaż anteny na dachu kabiny Zetora. Samo przeniesienie monitora na przykład z Zetora do ciągnika 6R to kwestia 2 min. Dłużej trwa przeniesienie kierownicy AutoTrack Uniwersal z ciągnika do kombajnu. To jednak czynność, którą wykonuje się właściwie tylko dwa razy w roku: na początku i końcu sezonu żniwnego.

- Najpierw zestaw do jazdy równoległej dostałem na próbę. Sprawdził się doskonale. Na przykład przy 3-metrowym agregacie uprawowo-siewnym na polu o szerokości 180 m oszczędzam dwa przejazdy. Niby wcześniej jechało się idealnie równo na znaczniku, ale zawsze były delikatne nakładki. Później podczas jazdy opryskiwaczem z GPS-em cały czas pojawiały się wskazania, że nakładany jest oprysk. Z kolei system Section Control w opryskiwaczu bardzo dobrze sprawdza się na przykład podczas oprysków przedwschodowych w rzepaku czy kukurydzy. Nie ma nakładek, automatyczne wyłączanie i włączanie pojedynczych rozpylaczy świetnie też działa na klinach. Wszystko jest opryskane równo, nie ma przypaleń, są oszczędności w zużyciu cieczy roboczej, a zatem i środków ochrony roślin - jakieś 5-7 proc. - chwali rozwiązanie Łukasz Kwaśny. Z kolei podczas pracy kombajnem heder o szerokości 4,8 m "idzie pełną kosą", a do tego rolnik wjeżdża w łan co trzeci przejazd - łatwiejsze są nawroty na końcu pola bez używania wstecznego biegu. Powierzchnia pól waha się w zakresie od 0,8 do 12 ha.

Rolnik podkreśla uniwersalność zastosowania rozwiązań. - System prowadzenia AutoTrack w Zetorze (oprócz opryskiwacza) jest też wykorzystywany do nawożenia obornikiem i wapnowania, podczas których na przykład na polach po rzepaku czy kukurydzy trudno dostrzec ślady, gdzie dokładnie pole jest nawiezione. Wystarczy do monitora wprowadzić szerokość nawożenia, przejechać maszyną i wyznaczyć punkty A i B, wzdłuż których zestaw będzie się poruszał. Dzięki temu można dokładnie wyznaczyć dawkę wapna czy obornika - dodaje Kwaśny. Rolnik szacuje, że nakłady poniesione na osprzęt do rolnictwa precyzyjnego zwróciły się po ok. 1,5 roku użytkowania.

 

Artykuł ukazał się w lipcowym wydaniu miecznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (8)

  • KL 2018-03-03 16:34:30
    Kwaśny wie co robi, nie napisali ze świadczy usługi rolnicze.
  • Janek 2016-11-03 18:58:39
    Moim zdaniem rolnictwo precyzyjne to bardzo przyszłościowa sprawa, z tym że wiadomo, że póki co nie dla właścicieli małych gospodarstw. Ciekawą ofertę związaną z rolnictwem precyzyjnym ma firma Polski Farmer. Prowadzą sprzedaż oprogramowania, komputerów polowych, systemów wspomagania jazdy i nawigacji równoległej. Jeśli interesuje was tego rodzaju tematyka, to na tej stronie http://www.polski-farmer.pl można znaleźć sporo informacji na temat mapowania pól itp. spraw.
  • Robert 2016-08-01 22:14:45
    Widzę, że nie tylko ja zauważyłem że to ewidentna reklama. Tak jak w pierwszym przypadku używanie takiego sprzętu do rolnictwa precyzyjnego ma jak najbardziej uzasadnienie tak w drugim to mocno naciągane. Za zestaw o którym mowa przy 70 paru hektarach musieli zapłacić pod 100 tysięcy :O. U mnie w podobnej wielkości gospodarstwie używam GPSa do prowadzenia Agropilot za około 3 tysiące i też nie mam problemów z nakładkami przy opryskach czy wysiewaniu nawozu bez sciezek.
  • Pascal 2016-07-31 10:56:40
    Ja myślałem że mój sąsiad jest mozgiem operacji bezmyslnego inwestowania w za duże i niepotrzebne maszyny. Właśnie został przebity. Niesamowite że o takich ludziach pisze się pozytywne artykuły.
  • djp 2016-07-31 09:13:46
    Do szewskiej pasji doprowadzają mnie artykuły, które udają bezstronność, a które powinny być opatrzone podtytułem "artykuł sponsorowany" lub "reklama". Autor próbuje udowodnić rzeczy nie do udowodnienia. Twierdzi, że (dla porównania) zamontowanie instalacji gazowej w Cinqucento, którego właściciel dojeżdża do pracy 10 km dziennie i dwa razy w roku wyjeżdża gdzieś dalej toto samo co zamontowanie instalacji do TIRa robiącego 200 000 km rocznie. W całym artykule nie ma ani jednej kalkulacji, pada tylko jedna cena i nie ma żadnych danych rzeczywistych danych o oszczędnościach. Większy gospodarz twierdzi, że nie da się oszacować zysków z użycia systemu precyzyjnego. I słusznie, bo ich nie ma na polach o małych powierzchniach albo są pomijalnie małe. Tymczasem argument małego gospodarza, że zyskał dwa przejazdy na polu 180 m szerokim jest śmieszny. Niech sobie lepiej ustawi znacznik, bo to oznacza, że na każdym przejeździe nakładał 10 cm (i zawsze tylko nakładał). Śmieszą mnie też argumenty, że oszczędza się na nawozach. Średnio rozgarnięty wie, ile ma wysiać na pole (np 300kg) i tyle sieje. Jak nie jest pijany zrobi to mniej więcej tak samo równo jak w systemach precyzyjnych, które tak samo jak człowiek nie uwzględniają wiatru, kołysania i podskakiwania ciągnika o zmiennej charakterystyki nawozu. O oszczędnościach 7-8% można zapomnieć, chyba, że ktoś jest wyjątkowo niechlujny przy użyciu "normalnych" maszyn. Od wielu lat sieję nawóz i pryskam z dokładnością rzędu 3-4%. Ile więc lat (jeśli nie dziesięcioleci) musiałoby upłynąć, by taki system na siebie zarobił, bo sam jego zwrot mnie nie interesuje. Między bajki włożyć można wszelkie argumenty logistyczne wynikające z posiadania wiedzy o wilgotności zbieranego zboża (czy kombajn ma kilka zbiorników na ziarno), mapowanie plonu (to nie plon ma decydujące znaczenie przy precyzyjnym nawożeniu) albo też zużycie paliwa lub obciążenie (a może kombajn jedzie pod górkę albo ma prawie pełny zbiornik).
    Systemy, które opisuje artykuł zostały wymyślone wielkoobszarowych gospodarstw (pól) gdzie tradycyjne systemy (np ze znacznikami) nie spełniają zadania (np: praca na ściernisku, w nocy itd) oraz tam, gdzie nie ma na polu punktów odniesienia (np: nie widać brzegów pola) albo pole ma mocno nierówne brzegi (np wzdłuż lasów, rzek itp). Wtedy faktycznie trudno jest odwzorować poprzedni przejazd i system się przydaje. Cała pozostała informatyczna oprawa (komunikacja online) wraz z całą gadżetologią jest po to, by złapać wielu łasych na to przyszłych użytkowników. To mniej więcej taki sam zabieg marketingowy jak system wyświetlania przepływu mocy w samochodach hybrydowych (kiedy z akumulatorów kiedy z silnika spalinowego). Fajnie to wygląda, jedyny problem to taki, że absorbuje uwagę i odciąga ją od najważniejszego zadania - prowadzenia pojazdu. Trzeba uważać aby nie przywalić w drzewo!!
  • sułtan 2016-07-30 23:37:38
    no wlasnie jak bardzo ekonomiczne jest to ze pracuje belarusem 105km a za miedza fendt 714 na podobnej wielkosci gospodarstwie? jakie on ma koszta i czy doklada ze swoich dochodow. czy spi spokojnie bo fendt jest po gwarancji? kto mi to policzy
  • Baanzi 2016-07-30 23:00:45
    Jestem ciekaw wyliczeń zużycia paliwa JD8R z rozsiewaczem, bo wynik 0.4l jest mało wiarygodny. Nie podano żadnych parametrów pracy, pewnie celowo. Bardziej wygląda to na artykuł reklamowy niż rzetelne przedstawienie produktu.
  • Alvaro 2016-07-30 18:59:04
    Ten pierwszy przyklad to ksiazkowe rozwiazanie. Ten drugi to ksiazkowe przyklad czego nie robic by to co robisz mialo uzasadnienie ekonomiczne. Przeciez tego bohatera poniosla fantazja I to moooocno. Jakie tu sa korzysci na wprowadzeniu takich rozwiazan za dziesiatki tys euro na kilkudziesieciu ha? Jada rownolegla na dzialkach od 0.8 do 12 ha? To jakies nieporozumienie. Przeciez to sie zwroci, o ile zwroci, za kilkadziesiat lat I jesli wczesniej sie nie wypali. Zreszta co duzo pisac ten jd 6210r duzo mowi na tym areale. Tutaj wyszlyby ciekawe stawki wykorzystania tego sprzetu na wykorzystana h I ha pracy. Szkoda ze bohater nr 2 nie policzyl tego tak jak bohater nr 1. Wyszedlby interesujacy material liczbowy do artykułu pt "Rolniku pamietaj o ekonomicznym podejsciu do produkcji".
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.198.103.13
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!