Zmniejszenie niekontrolowanego dryfowania kropel cieczy podczas opryskiwania uzyskiwano dotychczas przez zastosowanie tzw. rękawów powietrznych montowanych na belkach opryskujących lub wykorzystanie rozpylaczy eżektorowych. W pierwszej metodzie powietrze, kierujące obłok wypryskiwanych kropel do dołu, tłoczone jest przez wentylator i rozprowadzane wzdłuż belki zwykle brezentowymi rurami (rękawami), perforowanymi od spodu. Znane są także inne rozwiązania: niemiecka firma Dammann produkuje np. opryskiwacze z pneumatycznym wspomaganiem lotu kropel, w których powietrze rozprowadzane jest nie rękawem, lecz kanałem utworzonym ze ścianek zamkniętej belki. Z kolei w rozpylaczach eżektorowych wytwarzane są duże krople wypełnione powietrzem, odporne na znoszenie. Krople te po zderzeniu z roślinami lub glebą rozpryskują się na mniejsze. Pierwszy z przedstawionych sposobów zmniejszenia znoszenia kropel (z rękawem) jest bardzo kosztowny, a drugi - nie gwarantuje tak dokładnego pokrycia powierzchni, co jest bardzo ważne zwłaszcza przy zabiegach grzybobójczych preparatami kontaktowymi. Inną ostatnio wprowadzoną metodą są rozpylacze ze wspomaganiem powietrznym amerykańskiej firmy Spraying Systems. Krople wytwarzane w górnej części rozpylacza rozbijane są na mniejsze w jego części dolnej, za pomocą sprężonego powietrza ze sprężarki, doprowadzanego do rozpylacza. Powietrze to zwiększa też prędkość kropel, co ogranicza ich znoszenie o około 30 proc.
 
Spośród różnych sposobów wspomagania oprysku, najskuteczniejsze są te wykorzystujące strugę gazów wspomagających lot kropel. W poszukiwaniu tańszych rozwiązań zwrócono uwagę na spaliny, których energię można do tego celu wykorzystać. W pierwszym rozwiązaniu wykonano belkę wspomagającą oprysk w postaci rury ze szczeliną podłużną o szerokości zaledwie 0,05 mm. Belkę tę umocowano na belce opryskującej, szczeliną skierowaną do dołu, bezpośrednio nad  rozpylaczami. Do rury ze szczeliną podłużną doprowadzono gazy spalinowe pod ciśnieniem 0,05 MPa, pobierane z rury wydechowej ciągnika przy pomocy przewodu gumowego zakończonego złączem stożkowym dociskanym śrubami (zakładanym na komin). Układ wyposażono w rozdzielacz z zaworami (na poszczególne sekcje), filtr gazów spalinowych, manometr i zawór sprężynowy do regulacji ciśnienia. Podczas badań stwierdzono jednak, że szczeliny o tak małej szerokości (0,05 mm) mają tendencję do zaklejania się, mimo filtracji spalin. Z tego względu rurę szczelinową wytwarzającą kurtynę gazową zastąpiono indywidualnymi dyszami uderzeniowymi o średnicy otworów 3,5 mm, montowanymi przy każdym rozpylaczu. Cienka struga gazów wydobywająca się z dyszy stygnie bardzo szybko, dlatego spaliny nie wpływają ujemnie na wypryskiwaną ciecz i chronione rośliny. Zastosowane dysze 1/8K-20 firmy Spraying Systems okazały się odpowiednie dla ciągnika z silnikiem o pojemności 3 l i opryskiwacza z belką 18-metrową. Rozpylacz w standardowej oprawie typu RAU i dysza uderzeniowa zostały zmontowane w jeden zespół specjalnym uchwytem. Rozwiązanie ibmerowskie jest bardzo proste i składa się z niewielu Elementów. Można zastosować w każdym opryskiwaczu, bez konieczności wzmacniania czy przerabiania belki opryskującej.

Rozwiązanie z dyszami uderzeniowymi sprawdziło się w praktyce. Ze względu na porę roku przetestowano je na razie z powodzeniem podczas likwidacji zachwaszczenia Roundupem. Wiosną zostaną przeprowadzone próby także przeciwko grzybom i szkodnikom.

Do produkcji opryskiwaczy zawieszanych z belką 12-metrową, wytwarzających osłonową kurtynę gazową według pomysłu dr. Wargockiego przymierza się firma KWAS w Babicach koło Garwolina. Opryskiwacze z kurtyną będą nieco droższe od standardowych, ale różnica w cenie nie powinna być duża, bo dodatkowe wyposażenie, w przeciwieństwie do tradycyjnych rękawów, jest niewielkie. Jego najdroższe elementy, dysze uderzeniowe, kosztują około 15 zł za sztukę. W kurtynę gazową będzie można wyposażyć też opryskiwacze użytkowane przez rolników. Produkcji elementów układu rozprowadzającego spaliny podejmie się firma Mariana Mikołajczaka w Lesznie.

Pompy opryskiwaczy, zwłaszcza starszych, to źródło wielu utrapień rolników. W Instytucie Budownictwa, Mechanizacji i Elektryfikacji Rolnictwa w Warszawie opracowano pompę pozbawioną wad tradycyjnych pomp. W opryskiwaczach stosuje się powszechnie pompy membranowo-tłokowe smarowane olejem. Pęknięcie membrany powoduje niezdolność pompy do dalszej pracy, gwałtowny spadek ciśnienia i wyciek oleju na rośliny i glebę. Problem ten został wyeliminowany w pompach na smar stały. Po kilku latach pracy pompę taką skonstruowano w Instytucie Budownictwa, Mechanizacji mi Elektryfikacji Rolnictwa w Warszawie. Jeśli w tej pompie pęknie membrana, następuje tylko powolny wypływ smaru otworem dekompresyjnym i osadzanie się go na korpusie pompy. Poza tym pęknięcie membrany nie powoduje natychmiastowego spadku ciśnienia, co pozwala ukończyć zabieg. Uzyskano to dzięki odpowiednim pierścieniom uszczelniającym zakładanym na tłok, które nie rysują aluminiowego korpusu i zapewniają doskonałą szczelność. W pompach tych wprowadzono też inny system tłumienia drgań cieczy. Tłumik drgań jest umieszczony w wężu łączącym pompę z regulatorem ciśnienia, co zapewnia szerszy zakres jego działania. Poza tym nie wymaga on wtłaczania powietrza i uciążliwej regulacji. 

Źródło "Farmer" 24/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!